Piet Romeijn: „Dziękuję bardzo, psikutasie”

Czas czytania: 5 m.

Przebój na stadionach

Niedługo później hondenlul (lub hondelul) zaczął żyć własnym życiem. Hi Ha Hondelul! albo Hij is een hondelul! idealnie wyrażały niezadowolenie kibiców z decyzji sędziów. Wkrótce takie przyśpiewki na stale zagościły na holenderskich stadionach i stały się chlebem powszednim. Przekleństwo pojawiło się też w innych dziedzinach życia, stając się prawdziwym fenomenem. Oprócz zwykłych stadionowych przyśpiewek powstawały też prawdziwe piosenki, takie jak „Hi Ha Hondelul” zespołu Pistache BV. W Holandii cały czas funkcjonuje popularne, piłkarskie show De Grote Hi-Ha-Hondelul Voetbal Show, a w 1999 roku ukazała się książka „Hi-Ha-Hondelul en andere sportpoezie” („Hi Ha Hondenlul i inna poezja sportowa”). Na jej premierę zaproszono nawet Arie van Gemerta, ale on, poirytowany, odmówił: Żartujecie sobie? Czy ciągle będziecie mi przypominać ten mecz z 1969?

Kibice przepełnili słowo Romeijna uczuciem. Najpierw dodano „Hi-Ha”, potem ktoś wpadł na pomysł że można to śpiewać. Myślę, że to piękne. Może nie każdy się ze mną zgodzi, ale można postrzegać „Hi-Ha Hondelul” jako poezję – autor książki Ko van Geemert

Piet Romeijn po tym incydencie nie zmądrzał i jego wybuchowy temperament dawał o sobie znać jeszcze nie raz. Zaledwie kilka dni później, w spotkaniu z AZ’67 rzucił się na fotografa Eda Lohmana, który wszedł na boisko żeby zrobić kilka zdjęć z bliska jego koledze z drużyny, który został ukarany czerwoną kartką. Kilka miesięcy później, w 68. minucie meczu ćwierćfinałowego Pucharu Europy z Vorwärts Berlin, Piet został wyrzucony z boiska z dodatkowym trzytygodniowym zawieszeniem i grzywną. W 1971 roku Piet wrócił do SVV.

fot1
Spotkanie po latach. Romeijn i van Gemert wyjaśniają sobie sprawy z przeszłości. Źródło: twitter.com

Feyenoord sprowadził na moją pozycję Dicka Schneidera. Zagrałem nawet kilka spotkań w drugiej drużynie, nie podobało mi się to. Dlatego zdecydowałem wrócić do SVV. Miałem wtedy w Schiedam sklep sportowy, gdzie często wpadał też trener Rinus Gosens. Potem trenerem został Ger Bakkens, a ja uciekłem do DHS. Wtedy grałem też w futsal.

Piet Romeijn pogodził się z popularnością słowa, które nieopatrznie wypowiedział podczas pewnego ligowego meczu. Słowa, które przerosło swoją legendą nawet samego piłkarza. Został zapamiętany jako wynalazca sloganu, hasła, nawet jeśli wcale tego podczas meczu z Twente nie wypowiedział. A nawet gdyby, to czy był pierwszą osobą, która użyła podobnego określenia? Trudno uwierzyć. W każdym razie, dzięki tej sytuacji „powiedzonko” znacząco zyskało na popularności. Czasami po prostu lepiej ugryźć się w język, bo konsekwencje mogą być trudne do przewidzenia. Dziś Piet Romeijn jest kojarzony z „psikutasem”, zamiast np. z trzema mistrzostwami Holandii.

ADAM SANKOWSKI

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Real Madryt – Eintracht Frankfurt. Najlepszy finał Pucharu Europy

Real Madryt - Eintracht Frankfurt to jeden z najlepszych meczów Realu w historii, ale też prawdopodobnie najlepszy finał Pucharu Europy - w tym artykule opisujemy tę rywalizację

„9. Mistrzowska passa Juventusu” – recenzja

Niezwykła książka-album nie tylko dla kibiców Juventusu. "9. Mistrzowska passa Juventusu" to zapis wrażeń i emocji kibiców włoskiej drużyny zrzeszonych w Amici Sportivi.

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.