Pucharowa środa: Ostatni raz Cupiała. Wisła Kraków w sezonie 2011/12

Latem 2011 roku piłkarska Polska zaczynała żyć zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami Europy współorganizowanymi przez nasz kraj. Kibice Wisły Kraków cieszyli się z 13. tytułu mistrza Polski w historii klubu, a Internet obiegły zdjęcia trenera Roberta Maaskanta wiozącego Patryka Małeckiego na rowerze. Biała Gwiazda szykowała się do wyścigu po upragnioną Ligę Mistrzów.

Holenderski eksperyment

Wiosną 2010 roku Wiślacy wywalczyli wicemistrzostwo Polski, przegrywając tytuł z Lechem Poznań tuż przed zakończeniem rozgrywek. Latem Biała Gwiazda wystąpiła w eliminacjach do Ligi Europy. Piłkarzy i kibiców Wisły spotkała jednak bardzo przykra niespodzianka. Krakowska drużyna dopadła w III rundzie eliminacyjnej, przegrywając dwumecz z azerskim Karabachem Agdam.

W wyniku tej wstydliwej porażki trener Henryk Kasperczak podał się do dymisji. Szkoleniowiec, który na początku XXI wieku święcił z Wisłą jedne z największych sukcesów w jej historii objął klub po raz drugi w marcu 2010r.

Właściciel Białej Gwiazdy Bogusław Cupiał i prezes Bogdan Basałaj postawili na trenera z zagranicy. Stanowisko pierwszego szkoleniowca objął zupełnie nieznany w Polsce Robert Maaskant, który wcześniej prowadził takie kluby, jak NAC Breda, Willem II Tilburg czy RBC Roosendal. Dyrektorem sportowym został rodak Maaskanta, Stan Valckx, były wieloletni piłkarz PSV Eindhoven.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Nawet najbardziej zagorzali kibice podchodzili sceptycznie to tego ruchu. Największym sukcesem trenerskim Maaskanta było doprowadzenie NAC Breda do Ligi Europy w sezonie 2008/09. Zatrudnienie Holendra nie zwiastowało sukcesów Wisły w nadchodzących miesiącach.

Szkoleniowiec wywodzący się z Kraju Tulipanów zamknął usta krytykom w najlepszy możliwy sposób. Dziewięć miesięcy po przejęciu drużyny świętował z nią mistrzostwo Polski, zapewniając sobie tytuł po pokonaniu Cracovii. Przed Maaskantem i jego piłkarzami stanęło zadanie, które dla wielu znakomitych trenerów i piłkarzy okazywało się być mission impossible – awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Stan Valckx od początku swojego pobytu w Krakowie prowadził dość ofensywną politykę transferową. Z trafnością jego decyzji było różnie. Z jednej strony doskonale trafił z pozyskaniem Maora Meliksona, Sergeia Pareiki, Ivicy Ilieva czy wypożyczeniem Dudu Bitona. Z drugiej zaś zaoferował kontrakty takim graczom jak Nourdin Boukhari, Kew Jaliens, Dragan Paljic czy Michael Lamey – ich pensje były bardzo nieadekwatne do jakości piłkarskiej, którą prezentowali.

Wśród nowych nabytków Białej Gwiazdy próżno było szukać Polaków.

– To nieudacznicy. Tyle razy nie potrafili awansować do Ligi Mistrzów – wyjaśniał Bogusław Cupiał.

W Wiśle Maaskanta w podstawowym składzie wybiegało zwykle tylko trzech Polaków – Cezary Wilk, Radosław Sobolewski oraz Patryk Małecki. Holender liczył zwłaszcza na tego ostatniego. Wydawało się, że trener Wisły zdołał okiełznać krnąbrnego pomocnika i Mały w końcu pokaże futbol na miarę swojego talentu.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…