Transfer Schrodingera. John Obi Mikel w Chelsea

Czas czytania: 7 m.

Gdzie się podział młody talent?

Cały piłkarski świat zastanawiał się, gdzie podziewa się młody piłkarz. W gąszczu plotek popularna stała się opinia o jego porwaniu. Według poważniejszych źródeł miał przebywać w bliżej niezlokalizowanej leśniczówce bądź w równie tajemniczym pokoju w Londynie. Pewne jest to, że towarzyszył mu John Shittu, agent Mikela, który odgrywał jedną z kluczowych ról w całej szopce. Na szczęście, obaj panowie ujawnili się światu cali i zdrowi, choć młodszy z nich nie był już tym samym uśmiechniętym chłopcem w czerwonej koszulce z logiem Vodafone. Jakby tego było mało, stwierdził nawet, że do podpisania umowy z Diabłami został zmuszony, działał pod presją i nie dopuszczono go do konsultacji z agentem.

John Obi Mikel prezentujący koszulkę Manchesteru United z numerem 21

United nie odpuszczało, a lot do stolicy Norwegii miał już zabukowany sir Alex Ferguson (Szkot miał zrezygnować z wycieczki do Oslo na wieść o domniemanym porwaniu Mikela). Pomimo jasnych deklaracji z ust samego piłkarza, na Old Trafford wciąż panowało przekonanie, że podpisany wcześniej przez obie strony kontrakt kończy wszelkie spekulacje i czyni z Nigeryjczyka piłkarza MU. Cała sprawa stała się mieszanką prawniczego bełkotu i grania na emocjach – również samego Mikela.

Nie chciałem tego zrobić [podpisać kontraktu z United – przyp. red.], nie dostałem nawet tygodnia, by się zastanowić. Moje serce bije dla Chelsea.

John obi mikel

Te słowa, wypowiedziane przez nastoletniego pomocnika w Londynie, sprowokowały Carlosa Queiroza, ówczesnego asystenta Fergusona. Portugalczyk oskarżył Chelsea o ingerencję w podejmowaniu decyzji przez piłkarza. Andersen znosił wszystko niewiele lepiej. Mikel, formalnie wciąż związany kontraktem z Lyn, przebywał w Wielkiej Brytanii. Skandynawski działacz, choć nie winił nastolatka o całe zamieszanie, zwrócił się do norweskiego związku piłkarskiego o uniemożliwienie Johnowi Obiemu występu na zbliżających się mistrzostwach świata do lat 20.

Dlaczego piłkarz nie chciał wrócić do Oslo? Wraz z Johnem Shittu całą odpowiedzialnością za transferową szopkę obarczyli właśnie Morgana Andersena. Mikel odgrażał się, że to Norweg nagabywał go do podpisania umowy z MU. Shittu był konkretniejszy w swoich zarzutach:

„29 kwietnia [2005 – przyp. red.] dostałem faksem wypowiedzenie umowy przez Mikela. Poprosiłem sekretarkę, by zignorowała tę wiadomość – znaliśmy się już 2 lata i wiedziałem, że nigdy by w ten sposób nie postąpił. Morgan Anderson zaprosił go do pokoju dzień przed przyjazdem ludzi z Manchesteru United. Nie pozwalał mu pozbierać myśli, nie zezwolił na konsultacje ze mną. Papiery były przygotowane bez naszej intencji.”

Całe zamieszanie powinno Mikelowi wyjść bokiem podczas MŚ U-20 w Holandii, ten jednak wykazał się ogromną dojrzałością i chłodną głową, rozgrywając zawody, o jakich nigdy wcześniej i później nie mógłby nawet pomarzyć. Chciał udowodnić, że każdy funt, o który toczy się gra, jest na wagę złota. Nigeria została drugą drużyną świata, ustępując tylko naszpikowanej przyszłymi legendami futbolu Argentynie. John Obi zdobył tylko jedną bramkę podczas turnieju (w wygranym 3-0 meczu ze Szwajcarią w fazie grupowej), co nie przeszkodziło mu w sięgnięciu po srebrną piłkę – wyróżnienie dla drugiego najlepszego zawodnika MŚ. Złotą, a jakże, zdobył Leo Messi.

FIFA wkracza do gry

Gdy Nigeryjczyk czarował na tle rówieśników z całego globu, jego sprawie bacznie przyglądała się FIFA. Piłkarz apelował do światowych władz o uwzględnienie jego woli, ciężko było jednak o jednoznaczne dowody umożliwiające rozwiązanie umowy z Manchesterem United. Wyjątkowo trudne chwile chwile przeżywał też Andersen. Ezekiel Bala i Emmanuel Sarki, dwóch innych Nigeryjczyków reprezentujących zespół ze stolicy Norwegii, miało odmówić powrotu do klubu przed rozpoczęciem sezonu 2005/06. Wszystko w geście solidarności z Mikelem.

Sytuacja była patowa. Piłkarz bez zgody Lyn przedłużył swój urlop po holenderskich MŚ, Chelsea i United nie posypywały publicznie solą ran, najciekawsze były słowne utarczki między Shittu a Andersenem. „Andersen to oszust, cała Norwegia powinna się o tym dowiedzieć. Ujawnimy wszystko, nagramy film i pokażemy go w telewizji” – grzmiał agent piłkarza. Działacz z Lyn publicznie kazał mu mieć baczenie na swoje słowa. Jakikolwiek przełom miał miejsce w połowie sierpnia 2005 roku – FIFA nakazała piłkarzowi wrócić do Oslo i uszanować kontrakt z norweską drużyną. Dzień później z ukrycia wyszedł sir Alex, lakonicznie rzucając, że Mikel prawnie jest piłkarzem Manchesteru United, a wszystkie dokumenty zostały podpisane zgodnie z wolą każdej ze stron.

Czerwone Diabły robiły wszystko, aby zapewnić norweskie Lyn o solidarności i pełnym wsparciu. Wyrazem tego było wypożyczenie do Lyn Madsa Timma – młodego piłkarza United, który kilkanaście lat temu uchodził za talent czystej wody. Mimo to, we wrześniu doszło do zaskakującego sojuszu. Shittu i Andersen spotkali się wespół z Mikelem i Henningiem Bergiem za zamkniętymi drzwiami, po czym wydali oświadczenia o przyjaznych relacjach, klepiąc się po plecach i komplementując nawzajem. Shittu zapewnił, że pieniądze nie są kluczowym elementem sprawy, a Mikel zagra tam, gdzie zechce. Piłkarz zapewnił, że z przyjemnością wypełni swoje zobowiązania wobec Lyn i jest do dyspozycji Berga.

Henning Berg na Old Trafford spędził wspaniałe lata, a w 1999 roku sięgnął po historyczną potrójną koronę. Norweg nie potrafił lub nie chciał zatrzymywać pochwalnych poemów w kierunku młodego podopiecznego. Nie zamierzał wywoływać na nim presji, ale gdy tylko mógł, opowiadał o wspaniałości klubu z Old Trafford.

I choć Mikel sobie, a Andersen sobie, angielskie media wciąż wskazywały właśnie Manchester United jako przyszłego pracodawcę Nigeryjczyka. W październiku nastąpił jednak wybuch, a lont podpalił sir Alex Ferguson. Szkocki menedżer zarzucił agentowi Mikela, że pracuje dla Chelsea, a piłkarz i jego rodzina są zastraszani przez ludzi związanych z The Blues. Zarząd klubu z Old Trafford był zniecierpliwiony, pozostałe strony spokojnie wyczekiwały kolejnych ruchów. United wcale nie prowadziło w tej grze. Transfer Johna Obiego był jak Kot Schrodingera – jednocześnie był i go nie było.

John Obi Mikiel jednak w Londynie

W styczniu 2006 roku Mikel formalnie powinien być już Czerwonym Diabłem z krwi i kości. Zupełnym przypadkiem świat dowiedział się o oficjalnym piśmie, które w maju 2005 roku Manchester United wespół z Lyn wystosowało do FIFA. Według treści, Chelsea stosowała niedozwolone praktyki, za które powinna zostać ukarana zakazem transferowym i wykluczeniem z europejskich rozgrywek.

Punkt dla United. The Blues byli pod ścianą, wydali oświadczenie, według którego zostali stroną poszkodowaną w całym zamieszaniu, wszystkie zarzuty są bezpodstawne, a dobre imię klubu zostało oczernione. To właśnie zimą londyński klub przestał chować głowę w piasek i głośno obnosił się ze swoimi zamiarami wobec Nigeryjczyka. Prawdę mówiąc, byli już jedyną „głośną” stroną w tym zamieszaniu, cała reszta czekała na werdykt światowej federacji. Ta była jednak bezradna. Jak twierdzili, rozwiązywali setki podobnych spraw, problem Mikela jednak wydawał się przeciągać w nieskończoność.

Wszystko zakończyło się w czerwcu 2006 roku – nie z inicjatywy FIFA, tylko ugody angielskich kolosów. MU ugiął się, tracąc wiarę w przekonanie Mikela do gry na Old Trafford. Chelsea, nie chcąc pozostać dłużną, ostatecznie zaakceptowała obowiązujący kontrakt i wypłaciła ligowym rywalom 12 milionów funtów odszkodowania. 4 kolejne trafiły na konto Lyn. Nigeryjczyk znów podpisał kontrakt i uśmiechnięty przyodział nowy trykot – tym razem niebieski, nie czerwony. Tym razem z numerem 12, nie 21.

John Obi Mikel prezentujący koszulkę Chelsea z numerem 12
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Edgar Davids i jego okulary

O jego okularach krążą legendy. Wybitny defensywny pomocnik i wielka legenda dzieciństwa. Panie i Panowie oto Edgar Davids.

Fabien Barthez – ekscentryk i szalony mistrz

W jednym momencie bronił spektakularnie, by w drugim puścić babola między nogami. Przypominamy o tym bramkarzu.

„1927. Ten pierwszy sezon ligowy. Wydanie II poszerzone” – recenzja

Recenzja drugiego, poszerzonego wydania pierwszego tomu z serii "Polska Liga Piłki Nożnej". Książka niezwykle dokładnie opisuje sezon 1927 - pierwszy, w którym funkcjonowała ogólnopolska liga piłki nożnej.