Niedawno na naszych łamach pisaliśmy o szalonym tygodniu siatkarzy Asseco Resovii. Zespół ze stolicy Podkarpacia najpierw podejmował SVG Luneburg w Lidze Mistrzów, a później rywalizował w rozgrywanym w Krakowie turnieju finałowym Pucharu Polski. Drużyna Massimo Bottiego nie zwalniała tempa. Przystąpiła do kolejnego starcia w europejskiej elicie i walczyła o punkty w PlusLidze.
W półfinale krajowego pucharu, o czym można przeczytać w tekście podlinkowanym powyżej, zawodnicy znad Wisłoka pokonali w trzech setach PGE Projekt Warszawa. Już osiem dni później oba zespoły spotkały się ponownie, tym razem w ramach rywalizacji ligowej.
Warszawianie pragnęli wziąć rewanż, lecz ekipa Pasiaków grająca przy dużym wsparciu kibiców, którzy 18 stycznia wypełnili trybuny hali na Podpromiu, znów okazała się lepsza. Kolejny raz nie oddała rywalom ze stolicy ani jednej partii.
Sposób na rywala z Warszawy
W pierwszym secie gospodarze szybko uzyskali kilkupunktową przewagę. Goście ruszyli do odrabiania strat i osiągnęli cel, obejmując prowadzenie w połowie premierowej odsłony. W końcówce zespół ze stolicy miał nawet dwa punkty zapasu, ale zwycięsko z tej bitwy wyszli Rzeszowianie, którzy wygrali 25:23. W decydującej akcji przez ich blok nie przebił się Bartosz Bednorz, który jeszcze w ubiegłym sezonie reprezentował barwy Resovii.

W drugiej partii miejscowi niemal przez cały czas prowadzili różnicą kilku oczek, mając sytuację pod kontrolą. Ten set również zakończył się nieskutecznym atakiem Bednorza, co dało wygraną Asseco Resovii 25:21. Z ciekawostek należy odnotować, że punkt w ataku wywalczył rozgrywający rzeszowskiej drużyny, Marcin Janusz.
Kolejna odsłona nie pozostawiła wątpliwości co do tego, która drużyna była lepsza. Zespół z Podkarpacia zupełnie zdominował przeciwnika, wygrywając 25:14. Za MVP uznano świetnie spisującego się tego dnia Karola Butryna. Było to już trzecie w tym sezonie zwycięstwo Resoviaków nad drużyną z Warszawy, gdyż w listopadzie, również w trzech partiach, Asseco Resovia wygrała ligowe starcie w stolicy.

Moda na wiele sekcji
Gdy w ubiegłym sezonie, niemal równo rok temu, gościliśmy na potyczce rzeszowsko-warszawskiej, opisaliśmy bogate w sukcesy dzieje stołecznej siatkówki. Tym razem wątków historycznych poszukaliśmy przy okazji meczu Asseco Resovii w Lidze Mistrzów.
Już trzy dni po kolejnym triumfie nad PGE Projektem drużyna znad Wisłoka podejmowała bowiem Sporting CP. Klub z Lizbony nie odnosi wielkich wyników na parkietach siatkarskich, ale jest uznaną marką w świecie sportu. Podobnie jak dwie inne portugalskie potęgi – lokalny rywal Benfica oraz FC Porto.
Tych trzech klubów nie trzeba przedstawiać fanom sportu, zwłaszcza gier zespołowych. Mają one mocne sekcje w wielu dyscyplinach, dominują na krajowym podwórku, regularnie pokazują się także na europejskich arenach.
Jak wiadomo, w Portugalii prym wiedzie piłka nożna. I właśnie w futbolu wielka trójka z kraju położonego na Półwyspie Iberyjskim odnosiła największe sukcesy. Ostatnio w Polsce głośno jest o FC Porto, w którego barwach występuje obecnie trzech naszych piłkarzy. Do Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka dołączył bowiem uznawany za wielki talent Oskar Pietuszewski.
Polskich wątków w klubie z Estadio do Dragao można zresztą znaleźć więcej, gdyż w przeszłości w drużynie Smoków występowali między innymi Józef Młynarczyk i Grzegorz Mielcarski. Pierwszy z wymienionych strzegł bramki tego zespołu, gdy w 1987 roku sięgał on po Puchar Europy.
W roku 2004 FC Porto znów triumfowało w najważniejszych europejskich rozgrywkach, organizowanych już pod szyldem Ligi Mistrzów. Do europejskich wiktorii należy doliczyć też choćby Puchar UEFA zdobyty w 2003 roku i zwycięstwo w Lidze Europy osiem lat później, zresztą po portugalskim finale z SC Braga.
Puchar Europy trafiał dwukrotnie, jeszcze w latach 60., także do gabloty Benfiki. Sporting CP co prawda w kontynentalnej elicie nigdy nie triumfował, ale może pochwalić się zdobyciem Pucharu Zdobywców Pucharów. Od lat wszystkie trzy wspomniane kluby mocno zaznaczają swą obecność na europejskich arenach piłkarskich.
Również koszykówka, siatkówka, piłka ręczna, futsal, czy popularny w Portugalii hokej na wrotkach to dyscypliny, w których często zobaczyć można występy FC Porto, Benfiki i Sportingu. Sportowcy zrzeszeni w tych klubach startują nie tylko w grach zespołowych.
Wśród ich licznych sekcji, zarówno aktywnych, jak i już nieistniejących, należy wymienić choćby karate, szachy, lekkoatletykę, czy e-sport. Można natknąć się również na informację, że Sporting posiada nawet sekcję wędkarstwa!
Opisane kluby zostały założone dawno temu – FC Porto jeszcze w XIX wieku, Benfica i Sporting na początku XX stulecia. Wówczas piłka nożna nie była jeszcze dominującą dyscypliną, nie przebijała popularnością innych sportów tak, jak obecnie.
Teraz oczywiście futbol jest tam najważniejszy, najmocniej finansowany, najbardziej doceniany i najbogatszy w sukcesy, ale inne sekcje również dają radość kibicom, a przede wszystkim stanowią silny element klubowej tożsamości.
Piłkarze lepsi od siatkarzy
Dzień przed zapowiadanym meczem Asseco Resovii ze Sportingiem w siatkarskiej Lidze Mistrzów piłkarze lizbońskiego klubu pokonali w Champions League Paris Saint-Germain, obrońcę trofeum. Siatkarze nie zdołali pójść w ich ślady i nie sprawili niespodzianki.
Pierwszy set upłynął pod znakiem totalnej dominacji gospodarzy, którzy wygrali aż 25:9. W drugiej partii mistrzowie Portugalii, w których składzie najbardziej utytułowany jest rosyjski rozgrywający Siergiej Grankin, mistrz olimpijski z Londynu, zawiesili poprzeczkę zdecydowanie wyżej. Przez większość tej części meczu prowadzili kilkoma punktami, ale Resoviacy pomyślnie rozstrzygnęli końcówkę, zwyciężając 25:23.

W trzeciej odsłonie kibice obserwowali przewagę miejscowych, o czym świadczy wynik 25:19. Asseco Resovia wygrała 3:0, mimo że tego dnia odpoczywali Artur Szalpuk i Karol Butryn. Zastąpili ich Yacine Louati i Jakub Bucki. Spisali się bardzo dobrze, a Francuz otrzymał nawet tytuł MVP.
W tej kolejce Ligi Mistrzów wygrywały też Aluron CMC Warta Zawiercie, który pokonał w Niemczech SVG Luneburg 3:0 oraz Bogdanka LUK Lubin, która przywiozła ze Stambułu zwycięstwo 3:1 nad Galatasaray. Porażkę poniósł zaś PGE Projekt Warszawa, który przed własną publicznością nie ugrał ani jednego seta w starciu z włoskim gigantem – Cucine Lube Civitanova.
Gdy w tym tekście stawiane były ostatnie znaki, Asseco Resovia zajmowała czwarte miejsce w tabeli PlusLigi. Drużyna z Rzeszowa miała już za sobą wyjazdowe starcie z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle. Konfrontacja na Opolszczyźnie niespodziewanie zakończyła się zwycięstwem gospodarzy 3:1.
