„GKS (wice) mistrzem jest” – recenzja

GKS Tychy grał w ekstraklasie zaledwie przez trzy sezony. Jednak ta krótka przygoda była niezwykle intensywna. Tyszanie w drugim sezonie wśród najlepszych zostali wicemistrzami Polski, by rok później spaść z ligi. Ta historia jest na tyle interesująca, że powstała nawet na ten temat książka. I trzeba przyznać, że jest to książka bardzo dobra!

Co takiego sprawia, że książka „GKS wice mistrzem jest. Opowieść o tyskiej drużynie wszech czasów” zasłużyła na taką opinię w naszych oczach? Od razu widać, że ta pozycja jest wyśmienicie opakowana. Twarda okładka, wołająca nas intensywnymi barwami w postaci żółto zielonych kolorów, przyciąga jak magnes. W środku jest równie dobrze. Archiwalne zdjęcia, fotografie przeróżnych pamiątek, wyrazista czcionka, błyszczący papier, dosłownie wszystko jest na najwyższym możliwym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że to wszystko to jedynie opakowanie, a o prawdziwej wartości książki powinna decydować treść.

Tutaj również nie ma się do czego przyczepić. Piotr Zawadzki, autor książki, która ukazała się dzięki środkom miasta Tychy, stanął na wysokości zadania. Zaczął od samego początku, czyli od momentu powstania klubu, dokładnie prześledził losy awansu, świetnie oddał emocje związane z wicemistrzostwem i szczegółowo opisał grę w europejskich pucharach oraz spadek z ekstraklasy. To wszystko nie byłoby możliwe bez wielu godzin rozmów z piłkarzami i ich ciekawymi wypowiedziami, które sprawiają, że książka jest czymś więcej niż tylko suchym zbiorem informacji. Słowa ówczesnych bohaterów tyskiego klubu nadają tej pozycji duszę.

Powyższa recenzja nie miała być laurką, ale co zrobić, skoro książka jest po prostu bardzo dobra? Problem w tym, że poza kibicami GKS-u Tychy, raczej nie znajdzie ona swojego odbiorcy. A szkoda, bo na przykład historia Jana Białasa potrafi sprawić, że nawet kibicowi bezpośrednich rywali GKS-u łezka zakręci się w oku.

29 marca młodzieżowa reprezentacja Polski wygrała 3:0 w Bydgoszczy towarzyski mecz z drużyną USA. Białas, jeden z podstawowych graczy kadry U-23, w 46. minucie gry zmienił Romana Ogazę. Następnego dnia GKS Tychy czekał ligowy mecz z Pogonią Szczecin, więc klub wysłał po Białasa samochód. Zabrali się nim także obrońca Wojciech Rudy z Zagłębia Sosnowiec i napastnik Leszek Wolski z Pogoni. Obaj zagrali cały mecz, a Wolski strzelił dwa gole. Było już ciemno, gdy niedaleko Inowrocławia, w miejscowości Tarkowo Górne, samochód najechał na nieoświetloną furmankę, przez długie lata zmorę polskich dróg. Służbowa skoda silnik miała umieszczony z tyłu. Białas siedział na przednim fotelu obok kierowcy, w chwili zderzenia był odwrócony w stronę kolegów z tylnego siedzenia. Dla Rudego kraksa skończyła się raną ciętą na czole. Wolski i kierowca wyszli z niej bez szwanku. Natomiast Białas w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala nr 1 w Bydgoszczy. Wypadek zdarzył się wieczorem, a nazajutrz rano do drzwi tyskiego mieszkania zastukał milicjant, by przekazać smutną informację. Klub natychmiast podstawił samochód z kierowcą i żona piłkarza Jadwiga Białas pojechała w towarzystwie działacza do Bydgoszczy. Janek doznał poważnych obrażeń głowy, był nieprzytomny. Lekarze kilka dni walczyli o jego życie, Bezskutecznie. 6 kwietnia nad ranem piłkarz zmarł.

Warto też dodać, że do książki dołączona jest płyta, na której znajdują się telewizyjne programy o GKS-ie, oraz skróty najciekawszych meczów. To wszystko musi mieć jednak swoją cenę. Książka jest do kupienia niemal wyłącznie w księgarni internetowej Sendsport.pl i trzeba za nią zapłacić 55 złotych.

 

GRZEGORZ IGNATOWSKI

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE!
POLUB NAS NA FACEBOOKU!

 

Grzegorz Ignatowski
O Grzegorz Ignatowski 103 artykuły
Fanatyk historii futbolu i związanych z nim ciekawostek. Pochłania wszystko od meczów ligi argentyńskiej Primera Division aż do ligi kostarykańskiej, o ile czas pozwala. Twierdzi, że oddycha futbolem i coś w tym jest, bo dzień bez piłki działa na niego jak brak świeżego powietrza.