Jesper Olsen. Duński pechowiec, który przeszedł do historii

Kiedy Roman Siergiejewicz Zobnin zawalił w ostatnim meczu Dania – Rosja gola na 2:0, nieostrożnym podaniem otwierając drogę do bramki Yussufowi Poulsenowi, duńskojęzyczne zakamarki internetu zasypane zostały imieniem i nazwiskiem dość często występującym w Skandynawii: Jesper Olsen. Dlaczego?

Wiąże się to z jednym konkretnym Jesperem Olsenem, niegdyś niepozornej postury blondwłosym chłopakiem, który niedawno skończył 60 lat. Wypatrzony jako nastolatek przez Ajax, skrzydłowy znany jako „Pchła” przez trzy lata popisywał się na holenderskich boiskach dryblingami, unikaniem wślizgów, szybkością. Należał do drużyny, która bombardowała przeciwników golami, m. in. rozbijając Feyenoord 8:2 (Olsen został zawodnikiem meczu). Miał okazję grać z samym Johanem Cruyffem; to właśnie Olsen asystował przy pamiętnym i tylekroć pokazywanym golu z rzutu karnego. W zespole byli także jego rodacy, Søren Lerby i Jan Mølby, później gracze odpowiednio Bayernu i Liverpoolu, a także Wim Kieft, Gerald Vanenburg, Marco van Basten oraz Frank Rijkaard.

Jesper Olsen. Pechowe mistrzostwa Europy

Jesper zadebiutował w kadrze jeszcze jako zawodnik Næstved IF, w towarzyskim meczu ze Związkiem Radzieckim. Już jako piłkarz Ajaxu strzelił dwa gole w eliminacjach do Euro 1984, w tym decydującą bramkę na 2:2 w ostatnich chwilach spotkania z Anglią na Wembley. Pojechał z kadrą do Francji i wystąpił w meczu otwarcia przeciwko gospodarzom, zmieniając na prawym skrzydle Franka Arnesena z mocnego wówczas Anderlechtu (w przyszłości zdobywcę Potrójnej Korony z PSV) chwilę po trafieniu Michela Platiniego na 1:0. W 87. minucie Olsen nieprzepisowo zatrzymał Manuela Amorosa, a wściekły obrońca Trójkolorowych najpierw niecelnie rzucił w Duńczyka piłką, po czym po prostu walnął mu w czoło z główki. Niemiec Volker Roth natychmiast wyrzucił zawodnika gospodarzy z boiska, lecz i Jesper otrzymał żółtą kartkę. Mimo przewagi jednego gracza, podopieczni Seppa Piontka nie zdołali wyrównać.

Reprezentacja Danii straciła być może największą gwiazdę: Allana Rodenkama Simonsena. Były gracz Borussii Mönchengladbach i Barcelony i zdobywca Złotej Piłki to również ciekawa postać, temat na osobny tekst. Turniej zakończył w straszny sposób już w pierwszej połowie starcia w Paryżu: Yvon Le Roux złamał mu nogę. Simonsena zastąpił John Lauridsen z Espanyolu. Trener Piontek miał do dyspozycji kilku ciekawych piłkarzy. Oprócz wspomnianych już w tekście Arnesena i Lerby’ego byli to choćby Michael Laudrup, Morten Olsen (Anderlecht), John Sivebæk (w przyszłości piłkarz Manchesteru United), Preben Elkjær Larsen czy Ivan Nielsen. Drużyna pojechała do Lyonu i rozbiła Jugosławię 5:0, po czym wywalczyła awans w Strasbourgu, pokonując Belgię 3:2, choć Enzo Scifo, Jan Ceulemans, Jean-Marie Pfaff i koledzy zaczęli od prowadzenia 2:0. W półfinale czekali zwycięzcy drugiej grupy: Hiszpanie.

ZOBACZ TEŻ:

Wynik meczu w Lyonie otworzył Lerby już w siódmej minucie. W 67. Wyrównał Antonio Maceda, wobec czego Piontek powtórzył manewr z pierwszego spotkania i zmienił Arnesena, a wpuścił Olsena. I tym razem 23-letni wtedy Olsen nie wpłynął na grę na tyle, by Duńczycy zdobyli gola, zarobił jednak znów żółtą kartkę. W dogrywce z powodu drugiego żółtego kartonika boisko opuścić musiał Klaus Berggreen. Wynik 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka, o awansie do finału zadecydować miały rzuty karne. Skuteczniejsi okazali się podopieczni Miguela Muñoza, zwyciężając 5:4. Olsen nie mógł sobie nic zarzucić, gdyż swoją okazję wykorzystał. Jako jedyny pomylił się Elkjær, który fatalnie przestrzelił.

Transfer do Anglii

Po turnieju tak Mølby (jedynie rezerwowy), jak i Jesper Olsen trafili do Anglii. Jesper, z dwoma tytułami mistrza kraju oraz pucharem Holandii, został sprowadzony za 350 tys. funtów do Manchesteru United, gdzie Ron Atkinson planował zastąpić nim innego byłego gracza Ajaxu, o dziesięć lat starszego Arnolda Mührena (swoją drogą – kolejna bardzo ciekawa postać, związana m. in. z widowiskowym golem; to on cztery lata później asystował przy fenomenalnym trafieniu Marco van Bastena w finale Euro 1988).

Czas angielskiego trenera powoli dobiegał końca, jednak zdołał jeszcze wywalczyć drugi Puchar Anglii w trakcie swego pobytu na Old Trafford. Olsen wystąpił w finale, a w lidze w swoim pierwszym sezonie strzelił pięć goli, szóstego dokładając w Pucharze Ligi. Występował także regularnie w Pucharze UEFA. W kolejnych rozgrywkach niestety nie mógł się zaprezentować na europejskich boiskach ze względu na wykluczenie angielskich klubów. Zdobył jednak aż trzynaście bramek (jedenaście w lidze i dwie w FA Cup), często wykonując rzuty karne. Był to wynik tym lepszy, iż część sezonu Jesper stracił przez kontuzję; kupiony został nawet następca, Peter Barnes z Coventry City (mający już za sobą wypożyczenie do United), lecz wobec powrotu Duńczyka do zdrowia nie zagrzał miejsca w wyjściowym składzie. Olsen zanotował m. in. hattricka w meczu First Division przeciwko West Browmich Albion, w którym z „wapna” trafił do siatki dwukrotnie. W trakcie sezonu do United dołączył Sivebæk. Obaj Duńczycy zostali powołani na mundial w Meksyku. Forma Olsena oznaczała, że tym razem będzie podstawowym zawodnikiem.

Przeszli jak burza

Los zetknął Danię ze Szkocją przez Alexa Fergusona. W jej barwach grał klubowy kolega Jespera, Gordon Strachan, a wśród rezerwowych był kolejny, Arthur Albiston. Mecz między tymi dwoma drużynami zakończył się wygraną Danii (1:0 po golu Elkjæra), a Olsen grał do 80. minuty, kiedy zmienił go Mølby (trochę wcześniej Sivebæk wszedł za Andresena). Drugi mecz skrzydłowy Manchesteru United rozpoczął na ławce rezerwowych. Przeciwnikiem była reprezentacja Urugwaju, która od 19. minuty musiała sobie radzić w dziesiątkę, ponieważ dwie żółte kartki otrzymał Miguel Bossio. Duńczycy prowadzili wtedy już 1:0 dzięki kolejnemu trafieniu Elkjæra. Przed przerwą podwyższył Lerby, a kontaktowego gola do szatni strzelił z rzutu karnego Enzo Francescoli. Nie wybiło to półfinalistów ostatnich mistrzostw Europy z rytmu. Na początku drugiej połowy do siatki trafił Laudrup, a następnie hattricka skompletował Elkjær, wysuwając się przy okazji na czoło wyścigu o koronę króla strzelców turnieju. Olsen wchodził na murawie już przy stanie 5:1, niecałych dziesięć minut przed końcem podstawowego czasu gry. 25-latek zmienił Laudrupa i dopełnił dzieła zniszczenia, w 88. minucie ustalając wynik meczu na 6:1.

Grupa E mistrzostw świata w Meksyku była tą, dzięki której w anglojęzycznej prasie spopularyzowano określenie „grupa śmierci”, znane od lat tam, gdzie mówi się po hiszpańsku. Poza Danią, naszpikowaną gwiazdami ligi angielskiej Szkocją oraz walecznymi Urusami (rok później niektórzy z nich po raz drugi z rzędu zdobyli Copa America) trafili tam także wicemistrzowie świata z poprzedniego (a jak się miało wkrótce okazać – także i właśnie trwającego) mundialu: piłkarze z RFN. Duńczycy jednak zostawili w pokonanym polu wszystkie trzy ekipy. Po odprawieniu Szkotów i Urugwajczyków, na deser przypieczętowali awans pewnym zwycięstwem 2:0, choć i tym razem nie obyło się bez czerwonej kartki. Olsen pokonał kapitana Niemców, Haralda Schumachera, strzałem z jedenastki w 43. minucie spotkania. W drugiej połowie na 2:0 podwyższył rezerwowy John Eriksen, który w przerwie zmienił Elkjæra, co tylko podkreślało przygotowanie składu Piontka. Potem, około dwudziestu minut przed końcem meczu, Olsena zmienił niemal 34-letni Simonsen. W końcówce drugą żółtą kartkę otrzymał Arnesen, lecz dwie bramki różnicy utrzymały się do ostatniego gwizdka.

Dania zakończyła zmagania fazy grupowej jako jedna z dwóch (obok Brazylii) reprezentacji z kompletem trzech zwycięstw, a dzięki wysokiemu zwycięstwu z Urugwajem miała wraz z ZSRR najlepszy stosunek bramkowy (9:1). Po dwóch meczach na Estadio Neza 86 Jesper Olsen i koledzy zostali w Queretaro. W 1/8 finału na arenie zwycięskiego meczu z Niemcami mieli zmierzyć się po raz kolejny z Hiszpanami. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zajęli drugie miejsce w grupie D, przegrywając jedynie ze wspomnianą Brazylią (0:1), a następnie przeganiając demony z Walencji (gospodarze poprzedniego mundialu przegrali tam z Irlandią Północną 0:1; tym razem zwyciężyli 2:1) i przekonująco odprawiając Algierię (3:0).

Tym razem w wyjściowych jedenastkach znalazło się trzech Hiszpanów i aż dziewięciu Duńczyków, którzy dwa lata wcześniej wzięli udział w półfinałowym spotkaniu w Lyonie. Reprezentacje prowadzili także ci sami trenerzy. Sepp Piontek posłał w bój m. in. Olsena. Sivebæk, który także zagrał w pamiętnym półfinale, tym razem znalazł się na ławce rezerwowych.

Przejście do historii

I tu dochodzimy wreszcie do konkluzji. Jesper przeżył w Queretaro największy dramat w karierze. Wydawało się, że może zostać bohaterem. W 33. minucie spotkania kolejnym strzałem z rzutu karnego zdobył swojego trzeciego gola na mundialu, a zarazem piątego (i jak się miało okazać ostatniego) w narodowych barwach, dając Danii prowadzenie. Jednak do historii i do duńskiego języka potocznego Olsen wszedł dziesięć minut później. Otrzymał podanie od bramkarza, Larsa Høgha. Chciał zwrócić mu futbolówkę, lecz zrobił to zdecydowanie zbyt słabo. Emilio Butragueño dopadł do piłki i strzelił Duńczykom gola do szatni.

Druga połowa rozpoczęła się zatem przy stanie 1:1. Hiszpanie poszli za ciosem. Butragueño w 56. minucie dał im prowadzenie. Na 3:1 Andoni Goikoetxea trafił do siatki z rzutu karnego, a na przestrzeni ostatnich dziesięciu minut podstawowego czasu gry Butragueño najpierw ukompletował hattricka (jako czwarty zawodnik na mistrzostwach w Meksyku), a później strzałem z “wapna” dorzucił czwartą bramkę – zdobywając cztery gole jako pierwszy piłkarz na mundialu od czasu Eusebio 20 lat wcześniej (w ćwierćfinale z Koreą Północną, wygranym przez Portugalię 5:3). Hiszpanie zwyciężyli zatem 5:1. Olsen nie dograł meczu do końca. W 71. minucie, przy stanie 1:3, zmienił go Mølby.

Klęska drużyny Piontka była na tyle dotkliwa, że trudno stwierdzić, aby to właśnie błąd 25-letniego wówczas Czerwonego Diabła kosztował reprezentację awans. O wiele bardziej można byłoby mieć pretensje do Elkjæra z powodu wspomnianego pudła na wcześniejszym turnieju Euro. Niemniej jednak powiedzenie “en rigtig Jesper Olsen” (prawdziwy Jesper Olsen), a często po prostu „Jesper Olsen” weszło do języka duńskiego. Stało się wyrażeniem używanym na określenie sytuacji, kiedy ktoś coś zupełnie spartoli. Wyrównującego gola Butragueño można porównać np. do samobója Janusza Jojki, a nazwisko naszego bohatera wywołuje skojarzenia jak np. „Kuszczak – Wpuszczak” po pamiętnym meczu z Kolumbią czy „zrobić Wawrzyniaka” w kontekście poślizgnięcia się. Z drugiej strony – jak już wspomniano, skrzydłowy zdobył na turnieju trzy gole. Spośród jego kolegów tylko wspomniany Elkjær mógł się pochwalić lepszym dorobkiem (cztery trafienia).

Dalsza kariera Olsena to powolny schyłek. W październiku pobił się na treningu z Remim Mosesem i znalazł się na liście transferowej. To jednak menadżer, „Duży Ron”, opuścił Manchester United jako pierwszy. Zastąpił go Alex Ferguson. Widział on nadal miejsce dla duńskiego skrzydłowego w swojej drużynie – pozbył się m. in. Petera Barnesa, który odszedł do Manchesteru City, i nie ściągnął Johna Barnesa z Watfordu, gdy była po temu okazja (skrzydłowy z Karaibów trafił do Liverpoolu, gdzie spędził aż dziesięć lat). Jednak sam Jesper widział, że coraz trudniej mu było dostosować się do zmieniającego się futbolu.

Ostatniego gola dla Czerwonych Diabłów zdobył nieco ponad rok po przejęciu sterów przez Fergusona. Powołany został na kolejne mistrzostwa Starego Kontynentu, lecz nie zagrał ani minuty. W wieku 27 lat odszedł z Old Trafford, zanim szkocki trener przekształcił United niemal w żywiącego się trofeami potwora. Następnych kilka lat Olsen spędził we Francji, aż po poważnej kontuzji zakończył karierę w 1992 roku, choć ponoć interesowały się nim Blackburn Rovers oraz Nottingham Forest. Zamieszkał w Australii. W maju 2006 r. przeszedł krwotok podpajęczynówkowy, na szczęście wyszedł z tego. Od kilkunastu lat zajmuje się promowaniem piłki nożnej na Antypodach. Przez krótki czas był asystentem trenera Melbourne Heart (obecnie Melbourne City). Dla rodaków, niestety, chyba na zawsze pozostanie „prawdziwym Jesperem Olsenem”.

TOMASZ SARZYŃSKI

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*