„30 lat Ligi Mistrzów — tom 2” – recenzja

Czas czytania: 5 m.
5
(1)

W zeszłym roku przypadała trzydziesta rocznica powstania Ligi Mistrzów. Z tej okazji znany dziennikarz i komentator sportowy, Leszek Orłowski przygotował znakomitą publikację opisującą pierwszych 15 sezonów tych elitarnych rozgrywek. Pod koniec lutego bieżącego roku czytelnicy otrzymali drugi tom książki „30 lat Ligi Mistrzów”, którego akcja zaczyna się od sezonu 2007/2008, a kończy na kampanii 2021/2022.

O pierwszym tomie miałem przyjemność pisać na łamach Retro Futbol w październiku zeszłego roku. Tamta część była naprawdę bardzo dobrze i ciekawie napisana, natomiast drugi tom …w niczym nie ustępuje pierwszemu (a może nawet jest ciut lepszy).
Zacznijmy jednak od początku. Kilka słów o autorze padło już w recenzji pierwszej części, dlatego nie ma sensu tutaj powtarzać tych informacji.

Book Sale Instagram Post 18

Okładka książki w sprytny sposób łączy się z okładką części pierwszej – do jednej połowy pucharu doszła jego druga część. Stawiając książki obok siebie okładkami do przodu, otrzymujemy pełny obraz popularnej „uszatki”. Jednak przecież to nie dla okładek kupujemy i czytamy książki. Przejdźmy zatem do zawartości.

Tom skonstruowany jest w analogiczny sposób, co część pierwsza. Każdy z rozdziałów zaczyna się od uchwyconego przez autora obrazu związanego z finałem poszczególnych edycji. Czasem jest to moment tuż po meczu finałowym, innym razem inna decydująca o późniejszym sukcesie chwila z całego sezonu. Niekiedy jesteśmy przenoszeni do prywatnego życia trenera zwycięskiej drużyny bądź jej kluczowego zawodnika. Nawet jeśli rozmowy np.  Thomasa Tuchela, Juppa Heynckesa czy Leo Messiego z żonami nie przebiegały dokładnie tak, jak opisał autor, lub też wcale nie miały miejsca, to jednak dobrze oddają atmosferę wokół wydarzeń, którym poświęcony jest dany fragment tekstu. Jednym z najciekawszych początków rozdziałów wydała mi się przemowa jednego z zawodników Chelsea po zwycięskim finale w 2012 roku (nie zdradzam, o którego zawodnika chodzi, choć można się domyślić).

„Po każdym zwycięstwie, a co dopiero po wygranym finale Ligi Mistrzów, w szatni triumfatora panuje dzika radość, wszyscy się obejmują, ściskają, przekrzykują, oblewają szampanem. W zasadzie nie ma szans, by ktoś mógł uciszyć towarzystwo i powiedzieć kilka zdań, nawet jeśli czuje taką przemożną potrzebę. Ale od każdej reguły są wyjątki. Takim wyjątkiem nie był w szatni na Allianz Arena w Monachium mało poważany, choć lubiany włoski trener zespołu, traktowany jak brat łata, starszy kolega, był nim natomiast on – posągowy mężczyzna z bujną grzywą, jeden z najlepszych napastników na świecie w XXI wieku. Gdy wskoczył na krzesło i dał znać, że chce mówić, rozgardiasz nagle ucichł. „Słuchajcie, gdy dzisiaj skaczemy tu z radości, myślę sobie, że zasłużyliśmy na to jak nikt inny. Razem z większością z was stoczyłem mnóstwo bitew i wojen. Tyle razy przeżywaliśmy gorycz porażki, że po kolejnej brakowało nam już łez, ze złości zaciskaliśmy tylko zęby. Pamiętacie 2009 rok i mecz z Barceloną na naszym stadionie, w którym zrobiliśmy wszystko, by wygrać, ale w ostatniej minucie straciliśmy gola? Pamiętacie finał z 2008 roku z United, w którym byliśmy o jednego gola od zwycięstwa? Pamiętacie półfinał z Liverpoolem w 2007, też przegrany po karnych? Zapomnijcie o tych wszystkich niepowodzeniach, za to pamiętajcie o jednym: jeśli ktoś wam kiedyś powie, że nie zasłużyliśmy na dzisiejszy triumf, bo rywal grał lepiej i miał przewagę, uśmiechnijcie się tylko i powiedzcie, że nasza Chelsea zasłużyła na zwycięstwo w Lidze Mistrzów jak żaden inny klub. Dziś po prostu futbol spłacił dług, jaki miał wobec nas”

Po takich wstępach do poszczególnych rozdziałów otrzymujemy pełną smakowitych kąsków opowieść o 15 ostatnich sezonach Champions League. Za każdym razem autor zaczyna od opisania losów mistrza Polski w poszczególnych rozgrywkach. Najczęściej są to, niestety, historie bez happy endu. Poza sezonem 2016/2017, w którym Legia zdołała dostać się do fazy grupowej, nie ma za bardzo o czym się rozpisywać. Dlatego też autor szybko przechodzi do opisu innych drużyn i spotkań. Podobnie jak w pierwszym tomie nie dostajemy tu tabel i kompletu wyników (te można zobaczyć w internecie po zeskanowaniu zamieszczonego w książce kodu QR), ale opowieść o najbardziej ekscytujących, zaskakujących i nietypowych wydarzeniach związanych z poszczególnymi meczami. Spotkania w grupach opisane zostały w sposób raczej zwięzły (w tym przypadku nie jest to wada tego opisu), ale nie brakuje tutaj różnego rodzaju ciekawostek (także statystycznych). Dowiemy się np. kiedy Messi dobił do liczby 100 goli w europejskich pucharach, kto był pierwszym zawodnikiem urodzonym w roku 2000 (lub późniejszym), który zagrał w Champions League lub ile dni minęło między golem na Anfield zdobytym przez Alfa-Inga Haalanda a bramką strzeloną przez jego syna, Erlinga na tym samym stadionie. Przeczytamy też o pasji Jordiego Alby i Trenta Alexandra-Arnolda do gry w szachy, która pomaga im w lepszym przygotowaniu taktycznym do meczów. Tego rodzaju smaczków Leszek Orłowski nie szczędzi swoim czytelnikom. Momentami można się zastanawiać, skąd czerpał pomysły, siły i cierpliwość na wyszukiwanie aż tylu ciekawostek.

Prezentacja rywalizacji w fazie grupowej jest jednak w każdym rozdziale jedynie przystawką przed daniem głównym, czyli fazą pucharową Ligi Mistrzów. Autor umiejętnie stopniuje napięcie i przy każdej z kolejnych rund zwiększa ilość podawanych informacji, czy zamieszczanych cytatów. Co do tych ostatnich to trzeba przyznać, że pochodzą one z bardzo różnorodnych źródeł. Znajdziemy tu wypowiedzi pochodzące z gazet, portali internetowych, serwisów UEFA, klubowych telewizji i filmów dokumentalnych.

Gdy przychodzi do opisu półfinałów i finałów autor podejmuje nas (zostając przy terminologii kulinarnej) ucztą z kilku dań z deserem i licznym dodatkami. Szczegóły taktyki, psychologiczne gierki trenerów, piłkarzy i prezesów, nastroje panujące w poszczególnych drużynach – jest tego dużo i wszystko bardzo „smacznie” napisane.

Leszek Orłowski, przedstawiając drużynę zwycięzców, nie ogranicza się jedynie do opisania roli zawodników w końcowym triumfie. Za każdym razem autor stara się znaleźć przynajmniej jedną innowację, którą dana drużyna zapisała się w historii futbolu. Czasem były to nowe pomysły dotyczące ustawienia zespołu, innym razem nowa rola konkretnego zawodnika, czy nowatorski sposób atakowania lub bronienia. Pokazując ewolucję w grze różnych piłkarzy, autor stara się dociec przyczyn tych zmian. Weźmy za przykład opisanego w ostatnim rozdziale Karima Benzemę. Francuz po odejściu z Realu Cristiano Ronaldo miał stać się z czasem liderem drużyny. Nie udałoby się mu to z pewnością, gdyby nie kilka zmian, których dokonał w życiu – więcej ćwiczeń na siłowni, korzystanie z nowoczesnych rozwiązań technologicznych, współpraca z ekspertami od treningu i od diety, a nawet …stawianie baniek na plecach.  Fragment poświęcony Benzemie obrazuje, z jaką skrupulatnością dziennikarz „Piłki Nożnej” zbierał informacje o kluczowych zawodnikach zwycięzców Ligi Mistrzów.

Z obowiązku recenzenta starałem się znaleźć w książce również jakieś niedociągnięcia. Nawet gdy udawało mi się to, po chwili odkrywałem, że te wady w rzeczywistości nimi nie są. W pewnym miejscu autor pisze, że pozyskanie Davida De Gei przez Manchester United kosztem Manuela Neuera było średnim wyborem. Można nie zgadzać z tą opinią, można uznać ją za wysoce kontrowersyjną, wszak Hiszpan stał się grającą legendą „Czerwonych Diabłów”. Czy jednak sam fakt, że została wyrażona w ten sposób, jest wadą publikacji? Moim zdaniem nie.
Kolejna sprawa – czytając drugi tom „30 lat Ligi Mistrzów”, można momentami zastanawiać się, czy to nie kolejna książka z hiszpańskiej serii autora. Real, Barcelona, Atletico i znów Barcelona, czy Real – liczba stron poświęconych hiszpańskim gigantom jest naprawdę pokaźna. Autor zdecydowanie więcej pisze o nich niż o potęgach Premier League czy Serie A. Trudno się jednak temu dziwić. Leszek Orłowski mógłby z łatwością odeprzeć zarzut o zbytnią hispanizację swojej książki, przytaczając kilka podstawowych faktów. W ciągu opisywanych 15 sezonów pięciokrotnie triumfował Real Madryt, trzykrotnie FC Barcelona, a Atletico dwukrotnie grało w finale. Ponad połowa omawianych sezonów skończyła się triumfem drużyn z Hiszpanii. Nic zatem dziwnego, że to im poświęcono najwięcej miejsca.

Podsumowując – „30 lat Ligi Mistrzów, tom 2” to książka, która powinna zadowolić każdego fana książek sportowych i każdego, kto fascynuje się rozgrywkami Champions League. W książce nie ma właściwie nudnych fragmentów czy dłużyzn. Wiedza i sposób pisania autora pozwalają przejść przez publikację w sposób lekki, przyjemny, ale i niezwykle ekscytujący.
Zachęcamy do lektury.

NASZA OCENA: 9/10

JAKUB TARANTOWICZ

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka 30 lat Ligi Mistrzów. Tom 2 oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 1

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Jakub Tarantowicz
Jakub Tarantowicz
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi

Więcej tego autora

Najnowsze

„Czarny orzeł, biały orzeł. Piłkarze w trybach polityki” – recenzja

Co dzieli Polaków? Polityka, opinia o Robercie Lewandowskim, sprawy społeczne i tak dalej. Można wymieniać długo. Na pewno temat relacji polsko-niemieckich to poletko zainteresować...

Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

Al-Saadi Kaddafi miał marzenie, żeby zostać piłkarzem. Wykorzystując swoją pozycję zrobił wszystko, żeby zaistnieć w świecie futbolu.

Thierry Henry – kula w armacie

Przypominamy karierę jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych napastników początku XXI w.