Niedawno pisaliśmy na naszych łamach o pierwszych w tym sezonie meczach siatkarek Developresu Rzeszów na arenie krajowej. Rysice dobrze zaczęły rywalizację w Tauron Lidze i odniosły triumf w batalii o Superpuchar Polski. Pod koniec listopada znów gościliśmy na Podpromiu – tym razem na inauguracji rozgrywek Ligi Mistrzyń. Drużyna ze stolicy Podkarpacia podejmowała bułgarską Maritzę Płowdiw.
Przyjazd do Rzeszowa mistrzyń Bułgarii był dla nas okazją do zanurzenia się w historii i przyjrzenia się wynikom odnoszonym przez kluby z tego kraju w europejskich pucharach. Bułgarska siatkówka ma poważną renomę na międzynarodowej arenie.
Dzieje się tak głównie za sprawą męskiej reprezentacji, która w ostatnich latach rzadziej odnosiła sukcesy, lecz w tym roku wróciła na podium mistrzostw świata, zdobywając srebrny medal w turnieju rozgrywanym na Filipinach.
Kobieca kadra narodowa również ma się czym pochwalić, choć od jej największych osiągnięć, czyli medali mistrzostw Europy, w tym złotego z 1981 roku oraz olimpijskiego brązu wywalczonego rok wcześniej, minęło już sporo czasu. W tym tekście skupimy się na wyczynach klubowych, których w przeszłości również było sporo.
Najlepsze w Europie
Obecnie bułgarskie kluby nie osiągają wielkich wyników w europejskiej siatkówce. Inaczej było jednak w przeszłości. Już w drugiej edycji Pucharu Europy Mistrzyń Krajowych, odpowiednika dzisiejszej Ligi Mistrzyń, kibice z tego kraju mieli powody do zadowolenia. W sezonie 1961/1962 drugie miejsce zajęła Slavia Sofia.
Dwa lata później najważniejsze trofeum w klubowym volleyu padło łupem innej drużyny ze stolicy Bułgarii. Najlepszy okazał się bowiem Lewski, który miał za sobą trzecie miejsce wywalczone rok wcześniej, a później jeszcze wielokrotnie stawał na podium, choć nie zdołał powtórzyć wiktorii.
W czasach, gdy nie rozgrywano meczów o trzecią pozycję i plasowały się na niej ex aequo dwie drużyny, zdarzało się, że zawodniczki Lewskiego dzieliły to miejsce z polskimi klubami. W 1966 roku z AZS-AWF Warszawa, a pięć lat później z Wisłą Kraków. W międzyczasie do grona najlepszych europejskich ekip zdołał dołączyć także Akademik Sofia.
Kolejnym stołecznym zespołem, który wspiął się na klubowy szczyt była CSKA – triumfator rozgrywek w sezonach 1978/1979 i 1983/1984. Na podium najważniejszych zmagań drużyna ta stawała jeszcze pod koniec lat 80., ale wciąż pozostaje ostatnim przedstawicielem Bułgarii zgarniającym w elicie najcenniejszy łup.
Triumf na zapleczu
CSKA Sofia może pochwalić się również zwycięstwem w nieistniejącym już Pucharze Zdobywców Pucharów. Kiedyś były to drugie co do prestiżu europejskie rozgrywki. Z czasem zostały zastąpione przez rozgrywany obecnie Puchar CEV. Siatkarki ze stolicy Bułgarii wzniosły wspomniany puchar w sezonie 1981/1982. Poza tym jeszcze pięciokrotnie stawały na podium – ostatni raz w 1991 roku. W latach 80. do najlepszej trójki załapał się również wspomniany Akademik.
W Pucharze Challenge, stanowiącym trzeci szczebel europejskiej rywalizacji, bułgarskie kluby nie stały na podium, chociaż sztuki tej dokonywały zespoły z takich krajów jak Azerbejdżan, Belgia, Finlandia, Ukraina czy Węgry.
Mecz w Rzeszowie
Maritza Płowdiw, która 26 listopada zagrała w Rzeszowie, jest jedenastokrotnym mistrzem Bułgarii. Wszystkie tytuły zdobywała bez przerwy w ostatnich sezonach. Jest więc obecnie zdecydowanie najlepszą drużyną w swoim kraju.
Klub założony w 1950 roku regularnie występuje w Lidze Mistrzyń, lecz nie odnosi w niej sukcesów. Do tej pory jeszcze nie wyszedł z grupy. Nic więc dziwnego, że w starciu z Developresem nie był faworytem. Rzeszowianki w poprzednim sezonie dotarły do ćwierćfinału Champions League, gdzie musiały uznać wyższość późniejszego triumfatora – włoskiego Imoco Conegliano.
Maritza oparta jest głównie na krajowych zawodniczkach. Wyjątek stanowi Niemka Vanessa Agbortabi. Zespół z miasta położonego w środkowej Bułgarii musiał przebijać się do fazy grupowej przez eliminacje, w których okazał się lepszy od Dinama Zagrzeb.
Mecz na Podpromiu nie miał wielkiej historii i zakończył się zgodnie z przewidywaniami. Przyjezdne co prawda nie odpuszczały i sprawiły niespodziankę w drugim secie, w którym niespodziewanie wygrały 27:25. Premierowa partia padła jednak łupem naszej drużyny – 25:19.

W trzeciej i czwartej odsłonie zawodniczki trenera Cesara Hernandeza Gonzaleza oddały przeciwniczkom odpowiednio osiemnaście i szesnaście punktów. Tytułem MVP spotkania została nagrodzona amerykańska atakująca Taylor Bannister. Następny mecz w Lidze Mistrzyń siatkarki z Podkarpacia rozegrają 4 grudnia na wyjeździe z francuskim Levallois Paris SC.

W pierwszej kolejce Champions League niestety nie powiodło się pozostałym dwóm polskim zespołom. Porażki poniosły bowiem ekipy z Łodzi. Zawodniczki PGE Budowlanych przegrały z włoskim klubem Igor Gorgonzola Novara 1:3, a ŁKS Commercecon uległ niemieckiemu Dresdner SC w takim samym stosunku.
KS Developres Rzeszów – Maritza Płowdiw 3:1 (25:19, 25:27, 25:18, 25:16)
