Asseco Resovia poza podium PlusLigi, Zawiercie mistrzem Polski, Perugia najlepsza w Lidze Mistrzów – siatkarskie reminiscencje na koniec sezonu

Czas czytania: 6 m.
5
(2)

Sezon 2025/2026 w siatkówce klubowej dobiegł końca. Niedawno pisaliśmy o rozstrzygnięciach w kobiecej rywalizacji, teraz przyszedł więc czas na podsumowanie męskich zmagań. Głównym wątkiem naszej opowieści będą występy Asseco Resovii, której mecze relacjonowaliśmy regularnie. Sporo miejsca poświęcimy też finałom PlusLigi i walce o medale w Lidze Mistrzów.

Przed rozpoczęciem sezonu kibice Asseco Resovii byli pełni nadziei. Drużyna znad Wisłoka przystępowała do rozgrywek w mocnym składzie, wielu ekspertów upatrywało w Pasiakach głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski. Zespół ruszał do boju pod wodzą nowego trenera Massimo Bottiego. Włoch przejął ekipę z Podkarpacia tuż po wielkich sukcesach odnoszonych z Bogdanką LUK Lublin.

Zawiercie nie dało szans

Kilka tygodni temu pisaliśmy o udziale rzeszowskich siatkarzy w finale Pucharu Polski. Później relacjonowaliśmy przegraną batalię o awans do turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Przypomnijmy, że w krajowym pucharze Asseco Resovia poniosła porażkę w decydującym meczu z Bogdanką, a w Champions League zatrzymała się na ćwierćfinale.

O wszystkim można poczytać w podlinkowanych wyżej tekstach. W tym miejscu skupimy się natomiast na rywalizacji w fazie play-off rozgrywek ligowych. Zespół Bottiego w ćwierćfinale nie miał problemów z Indykpolem AZS Olsztyn i dwukrotnie ograł ekipę Daniela Plińskiego, nie straciwszy ani jednego seta.

Zdecydowanie gorzej było w meczach półfinałowych, w których  Rzeszowianie z kolei nie wygrali ani jednej partii. W starciach z Aluronem CMC Wartą Zawiercie najpierw przegrali na wyjeździe, a później ponieśli bolesną porażkę na Podpromiu, tracąc nadzieję na mistrzowski tytuł.  

34b5af7a 8fa9 4a74 b688 151f39257d2f
Fot. Michał Kuta

Brąz jedzie do Warszawy

Drużynie Bottiego pozostała walka o brązowy medal.  Przeciwnikiem w starciu o miejsce na najniższym stopniu podium był PGE Projekt Warszawa. W ostatnim czasie Asseco Resovia bardzo dobrze radziła sobie z rywalem ze stolicy. W tym sezonie dwukrotnie pokonała go w PlusLidze, ponadto okazała się lepsza w półfinale Pucharu Polski.

Można było więc zakładać, że to rzeszowski zespół był faworytem rozpoczętej pod koniec kwietnia batalii o brąz. Na tym etapie grano do trzech wygranych meczów i już w pierwszym spotkaniu Warszawianie przełamali niemoc. Po emocjonującym widowisku wygrali na Torwarze 3:2. Stracili jednak Bartosza Bednorza, który doznał w tym spotkaniu kontuzji eliminującej go z gry w końcówce sezonu.

Stołeczny klub zdecydował się na przeprowadzenie transferu medycznego. Do Warszawy przyjechał Aleksander Śliwka. Reprezentant Polski miał dołączyć do PGE Projektu w przyszłym sezonie, ale życie napisało inny scenariusz. Przyjmujący zjawił się w Polsce tuż po wywalczeniu brązowego medalu ligi tureckiej w barwach Halkbanku Ankara i nieoczekiwanie stanął przed szansą walki o kolejny ligowy krążek.

Zagrał w drugim meczu, gdy rywalizacja przeniosła się na Podpromie. W przeddzień majowego weekendu Resoviacy zaprezentowali się bardzo słabo. Gładko przegrali w pierwszych dwóch setach, wlali w serca swoich kibiców nieco nadziei, wygrywając trzecią partię, ale w czwartej znów nie mieli wiele do powiedzenia. Wydawało się, że walka o brąz zakończy się szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.

a9d484c9 3587 4401 8fd4 759c0591aeca
Fot. Grzegorz Zimny

W święto konstytucji siatkarze z Warszawy i Rzeszowa znów spotkali się na Torwarze. Zwycięstwo dawało gospodarzom podium mistrzostw Polski. Po dwóch setach wiele wskazywało na to, że zawodnicy PGE Projektu lada chwila odbiorą medale, ale goście nie zamierzali odpuszczać. Rozegrali najlepszy mecz w tej serii, w niezwykły sposób odwrócili losy spotkania i wygrali po tie-breaku.  

Nadzieja wśród rzeszowskich fanów wówczas odżyła, ale zgasła już po trzech dniach. Warszawianie przypieczętowali zdobycie brązowych medali bardzo gładkim zwycięstwem na Podpromiu. Gospodarze tylko w trzecim secie zdołali dobić do dwudziestu punktów.

Przez cały sezon brakowało nam stabilności. Potrafiliśmy wygrać kilka ważnych meczów, ale Warszawa pokazała nam nasze słabości. Boli styl tej porażki – powiedział na łamach „Przeglądu Sportowego” Marcin Janusz, rozgrywający Asseco Resovii.

108a9ca6 783a 42e7 afb2 4d2ab2c7064d
Fot. Grzegorz Zimny

Zawodnicy trenera Kamila Nalepki, zajmując trzecie miejsce w rozgrywkach PlusLigi, wywalczyli również prawo startu w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Dla Warszawian był to trzeci z rzędu brązowy medal mistrzostw Polski.

e4cd5564 3b4f 40f4 b009 38001e92b238
Fot. Grzegorz Zimny

Koniec misji Bottiego

Massimo Botti, po tym jak zdobył mistrzostwo Polski z Bogdanką LUK Lublin, przeniósł się do Rzeszowa, ale jego praca w stolicy Podkarpacia potrwała tylko sezon. Włoski szkoleniowiec nie zdołał z Pasiakami osiągnąć tego, co dokonał na Lubelszczyźnie.

W decydujących momentach jego zespół przegrywał. Tak było w finale Pucharu Polski, później w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów, a na koniec w rywalizacji o ligowe podium. Nad Wisłokiem ambicje siatkarzy zawsze są ogromne, podobnie jak oczekiwania kibiców rozkochanych w siatkówce.

Sezon 2025/2026 na pewno więc nie przyniósł im radości. Tuż po zakończeniu rozgrywek w mediach podano wiadomość  o zmianie na stanowisku trenera w rzeszowskim klubie. Na Podkarpacie wróci Gheorghe Cretu. Informację o podpisaniu kontraktu w Rzeszowie przez Rumuna podał Marek Bluj, dziennikarz podkarpackiej gazety „Nowiny”.

Cretu był już szkoleniowcem Asseco Resovii w latach 2018-2019. Ostatnio pracował w Skrze Bełchatów, łącząc tę funkcję z rolą selekcjonera reprezentacji Serbii. Największe sukcesy odnosił z Zaksą Kędzierzyn-Koźle, z którą cztery lata temu zdobył mistrzostwo i Puchar Polski, a przede wszystkim triumfował w Lidze Mistrzów. Czy do zbliżonych osiągnięć poprowadzi drużynę z Rzeszowa? Odpowiedź na to pytanie poznamy w przyszłym sezonie.

Emocje w walce o mistrzostwo

Dużych emocji dostarczyła rywalizacja o złoty medal PlusLigi. Podobnie jak przed rokiem o tytuł mistrza Polski zagrały Aluron CMC Warta Zawiercie i Bogdanka LUK Lublin. Wówczas lepsza była drużyna z Lubelszczyzny, lecz tym razem po najważniejsze krajowe trofeum sięgnęli Jurajscy Rycerze.

Losy mistrzostwa rozstrzygnęły się w pięciu meczach, choć po pierwszej potyczce nic nie wskazywało na to, że walka potrwa tak długo. W Sosnowcu, gdzie Zawiercianie rozgrywali mecze fazy play-off, obrońcy tytułu nie mieli wielkich szans. Kilka dni później w Lublinie Wilfredo Leon i spółka oddali jednak tylko jedną partię, doprowadzając do remisu.

Na początku maja zespół Stephane’a Antigi wygrał bez straty seta na wyjeździe i w rywalizacji do trzech zwycięstw objął prowadzenie. Mógł postawić pieczęć na wielkim triumfie u siebie, ale nie wykorzystał wielkiej szansy, przegrywając 1:3.

Wiadomo było więc, że mistrza Polski poznamy 10 maja. Wszystko rozstrzygnęło się w niedzielne popołudnie w Sosnowcu. Drużyna z Zawiercia wygrała 3:1 i sięgnęła po pierwszy złoty medal ligowych rozgrywek w klubowej historii.

Tytułem MVP ostatniego spotkania finałowego został nagrodzony Aaron Russel. Amerykański przyjmujący nowych mistrzów Polski tak opowiadał o swoich pomeczowych wrażeniach w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu”:

To wspaniałe uczucie. Minęło już trochę czasu od tego, kiedy po raz ostatni cieszyłem się z ligowego złota, a było to za czasów mojej gry we Włoszech. Ten tytuł to efekt ciężkiej pracy każdego z nas. W tym sezonie przeżywaliśmy wzloty i upadki, ale kiedy było trzeba, pokazaliśmy najlepszą wersję naszej drużyny.

Drużynę z województwa śląskiego do sukcesu poprowadził Michał Winiarski, który został pierwszym od jedenastu lat polskim trenerem triumfującym w PlusLidze. Poprzednim Polakiem, który zdobył mistrzostwo naszego kraju w roli szkoleniowca był Andrzej Kowal świętujący tytuł z Asseco Resovią.

Perugia najlepsza w Europie

Zwieńczeniem klubowego sezonu był turniej Final Four Ligi Mistrzów w Turynie. W stolicy Piemontu wystąpiły dwa polskie kluby – świeżo upieczony mistrz Polski z Zawiercia oraz trzecia siła PlusLigi z Warszawy. Już przed rozpoczęciem zmagań było wiadomo, że najważniejsze klubowe rozgrywki w Europie wygra Polak, gdyż stawkę półfinalistów uzupełniały włoska Sir Sicoma Monini Perugia Kamila Semeniuka i turecki Ziraat Bankkart Ankara Tomasza Fornala.

Rywalizacja we Włoszech toczyła się w dniach 16-17 maja. W pierwszym półfinale PGE Projekt przegrał z Perugią 0:3, choć w trzecim secie walczył na przewagi i wydawało się, że będzie w stanie przedłużyć nadzieję na zwycięstwo. Drugi półfinał zakończył się zdecydowanie lepiej dla kibiców polskiej siatkówki. Aluron CMC Warta pokonał drużynę z Ankary 3:1.

Takie rozstrzygnięcia oznaczały, że skład finału był taki sam, jak przed rokiem. Wówczas Perugia okazała się lepsza od zespołu z Zawiercia. Zanim doszło do rewanżu za mecz o złoto z zeszłego sezonu, rozegrano spotkanie o trzecie miejsce. Zawodnicy PGE Projektu byli bliscy sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie przegrali po tie-breaku i na najniższym stopniu podium stanęli siatkarze tureckiego klubu, w tym Fornal, który od przyszłego sezonu będzie występował w Zawierciu.

W finale nie zabrakło emocji, ale tylko w pierwszym secie. Premierowa partia była bardzo wyrównana i rozstrzygnęła się na przewagi. Ostatecznie to włoski zespół wygrał 29:27. W kolejnych dwóch odsłonach Perugia wygrywała już wysoko i zdecydowanie, dzięki czemu obroniła miano najlepszego klubu w Europie.

Duży wkład w ten sukces miał także Semeniuk. Polski przyjmujący wygrał Ligę Mistrzów czwarty raz w karierze. Dwukrotnie dokonał tego w barwach Zaksy Kędzierzyn-Koźle, tyle samo tytułów zgarnął jako zawodnik zespołu z Italii. W zeszłym roku w turnieju finałowym w Łodzi zaliczył tylko epizody, gdyż zmagał się z urazem. Po finale w Turynie powiedział (cytat za  Polską Agencją Prasową):

Dobrze się czuję. Bardzo jestem szczęśliwy, bo naprawdę dużo dla mnie znaczy ta Liga Mistrzów, to zwycięstwo. W zeszłym roku wygraliśmy na polskiej ziemi, było fantastycznie, ale ja jednak byłem z boku i patrzyłem na to widowisko z ławki rezerwowych. Bardzo czekałem na to, aby wygrać Ligę Mistrzów dla Perugii, będąc czynnym zawodnikiem na boisku. W końcu się to udało.

Sezon klubowy jak zawsze dostarczył wielu wrażeń. Teraz pora na mecze reprezentacji. Polacy już wkrótce rozpoczną rywalizację w Lidze Narodów, a we wrześniu przystąpią do obrony tytułu mistrza Europy. Turniej o prymat na Starym Kontynencie zorganizują cztery kraje – Bułgaria, Finlandia, Rumunia i Włochy.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 2

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

„Stawka większa niż futbol”. Rusza przedsprzedaż znakomitego reportażu śledczego!

Kibice z dumą noszą klubowe koszulki. Mówią one jednak o świecie dużo więcej niż myślisz. Joey D'Urso wykorzystuje 22 piłkarskie koszulki, by opowiedzieć o...

Derby Podkarpacia w Betclic 2. Lidze – wizyta na meczu Resovii ze Stalą Stalowa Wola

W 32. kolejce Betclic 2. Ligi rozegrane zostały derby Podkarpacia, w których Resovia mierzyła się ze Stalą Stalowa Wola. Obie drużyny walczą o utrzymanie...

Duńczycy mistrzami, Polacy tym razem ze srebrem – wizyta na żużlowych Drużynowych Mistrzostwach Europy w Rzeszowie

O tym, jak bardzo Rzeszów rozkochany jest w żużlu, pisaliśmy kilka tygodni temu przy okazji derbów Podkarpacia. W sobotę 9 maja w stolicy tego...