Zasadnicza część sezonu 2025/2026 w Betclic 1. Lidze dobiegła końca. Na zwieńczenie zmagań udaliśmy się do Mielca, gdzie Stal podejmowała Polonię Bytom. Drużyna z Podkarpacia długo drżała o utrzymanie, ale w ostatniej kolejce była już pewna pozostania na zapleczu Ekstraklasy. Wizyta na stadionie przy Solskiego stanowiła dla nas okazję do stworzenia opowieści, w której wątki bieżące będą przewijać się z historycznymi.
Stal Mielec do sezonu 2025/2026 przystępowała jako spadkowicz z Ekstraklasy. Do najwyższej klasy rozgrywkowej awansowała w 2020 roku i utrzymywała się w niej przez pięć lat, będąc w tym czasie jedynym klubem z Podkarpacia w gronie najlepszych. Po opuszczeniu elity FKS walczył o uniknięcie kolejnego spadku, którego widmo roztaczało się przez prawie całą kampanię.
Zmiana trenera
Przenieśmy się do 27 września 2025 roku. Tego dnia rozegrano mecz 11. kolejki Betclic 1. Ligi. W derbach Podkarpacia Stal Rzeszów wygrała ze Stalą Mielec 3:2, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Na konferencji prasowej po tamtym spotkaniu ówczesny trener mieleckiej drużyny, Ivan Djurdević, cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy, ale widać było, że jest przybity sytuacją swego zespołu.
Późnym wieczorem podano informację o zwolnieniu serbskiego szkoleniowca. Nowym opiekunem piłkarzy występujących przy ulicy Solskiego został Ireneusz Mamrot. Kibice z lotniczego miasta mieli nadzieję, że człowiek, który kilka lat temu poprowadził Jagiellonię Białystok do wicemistrzostwa Polski, pomoże Stali w wywalczeniu utrzymania na drugim szczeblu rozgrywek.
Mamrot miał jednak trudny początek. W pierwszych trzech meczach ponosił porażki – wszystkie w starciach z rywalami z Dolnego Śląska. Najpierw u siebie z Chrobrym Głogów, później na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław, a następnie przed własną publicznością z Miedzią Legnica. Później przyszły dwa remisy – z Puszczą Niepołomice i Pogonią Siedlce, ale mielecka ekipa potrzebowała zwycięstw.
Te jednak nie przychodziły. Były za to wysokie porażki w Bytomiu z Polonią i w Krakowie z Wisłą oraz domowa przegrana ze Zniczem Pruszków. Nadszedł grudzień i ostatni ligowy mecz przed przerwą zimową. Wydawało się, że Mielczanom będzie bardzo trudno utrzymać się w Betclic 1. Lidze.
Przełamanie w Opolu
Gdy wspomniana przerwa dobiegła końca, przełamanie znów nie przychodziło. W trzech meczach Stal zdobyła tylko punkt. Porażki z Polonią Warszawa i Łódzkim Klubem Sportowym przedzielił bowiem remis z Górnikiem Łęczna. Wynik 1:1 na Lubelszczyźnie sprawiał, że przed zespołem Mamrota coraz mocniej zaczynała ukazywać się wizja spadku.
Przełomem dla mieleckiej drużyny był mecz rozegrany 1 marca w Opolu. Stal pokonała wówczas Odrę 2:0, dając swoim fanom nadzieję. W majowym numerze wydawanego przez klub magazynu „Solskiego 1” ukazał się wywiad z Fryderykiem Gerbowskim. Piłkarz podkarpackiej ekipy został zapytany o to, czy zgadza się z Ireneuszem Mamrotem, że wspomniana potyczka była jednym z najważniejszych momentów sezonu.
Zdecydowanie tak. W pełni podpisuję się pod słowami trenera. Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. To był taki mecz, po którym naprawdę spadł nam ogromny kamień z serca. Czasami jedna wygrana potrafi zmienić bardzo dużo – nie tylko w tabeli, ale przede wszystkim w głowach zawodników – odpowiedział zawodnik.
Przyjście lepszych dni
Kilka dni później Mielczanie rozbili GKS Tychy aż 4:0. Zespół ze Śląska również walczył o utrzymanie, a gdy stery w jego sztabie trenerskim objął Łukasz Piszczek, o tyskiej drużynie zrobiło się głośno. Były piłkarz Borussi Dortmund zaliczył jednak nieudany początek trenerskiej przygody, szybko odszedł z klubu, a GKS ostatecznie zaliczył spadek.
Stal zaczęła tymczasem łapać wiatr w żagle. W Chorzowie co prawda minimalnie uległa Ruchowi, ale później odniosła trzy zwycięstwa z rzędu. Sensacyjnie ograła Wieczystą Kraków, pokonała Pogoń Grodzisk Mazowiecki i zrewanżowała się Stali Rzeszów za porażkę w derbach regionu.
Utrzymanie stawało się coraz bardziej realne. Nie zmieniły tego nawet trzy porażki z rzędu. Wszystkie, co ciekawe, znów zostały poniesione w serii starć z klubami dolnośląskimi. Remis z Puszczą stanowił pewien niedosyt, za to przedostatnia kolejka sezonu przypieczętowała osiągnięcie celu.
Drużyna Mamrota wygrała na wyjeździe 3:1 z Pogonią Siedlce, a ponieważ nazajutrz Górnik Łęczna przegrał z Odrą Opole, Stal mogła świętować pozostanie w gronie pierwszoligowców. Uniknęła tym samym drugiego z rzędu spadku. Do ostatniego spotkania piłkarze z Mielca mogli przystępować ze spokojem.
Pamięć o sukcesach
Dwie godziny do meczu wieńczącego sezon. Zasiedliśmy w znajdującym się blisko stadionu barze, żeby nieco posilić się przed pierwszym gwizdkiem. Na ścianach rozwieszone były zdjęcia i wycinki z gazet przypominające o największych sukcesach Stali Mielec. Widać, że w mieście z rozrzewnieniem wspomina się złote lata miejscowego klubu.
O historii Stali Mielec napisano wiele, również na naszych łamach. Opowiadaliśmy o klubowych ikonach – Grzegorzu Lacie, którego imię nosi miejscowy stadion, a wizerunek widnieje na efektownym muralu, Janie Domarskim, Henryku Kasperczaku, Andrzeju Szarmachu czy Krzysztofie Rześnym. Opisywaliśmy również sukcesy mieleckich piłkarzy. Zachęcamy więc do zapoznania się z podlinkowanymi tekstami.

W tym miejscu przypomnimy tylko, że Stal Mielec dwukrotnie zdobywała mistrzostwo Polski – w 1973 i 1976 roku. Ściany wspomnianego baru obklejone są jednak nie tylko artykułami na temat tytułów krajowych. Widnieją na nich również fragmenty tekstów z ówczesnej prasy dotyczących meczów z Realem Madryt.
Do spotkań Stali z Królewskimi doszło w sezonie 1976/1977. Rywalizacja toczona była w ramach Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. Pierwsze starcie odbyło się 15 września 1976 roku w Mielcu. Do lotniczego miasta przyjechały gwiazdy jednego z największych europejskich klubów. Autorzy książki „Polskie kluby w europejskich pucharach” tak opisywali otoczkę tego wydarzenia:
Mecz z Realem cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Chcących obejrzeć go na żywo było tylu, że rozważano nawet przeniesienie meczu do Chorzowa, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. Na stadion przy ulicy Solskiego w Mielcu przyszło oficjalnie 35 tysięcy kibiców, choć według nieoficjalnych doniesień było ich ponad 40 tysięcy. Potężna ulewa, która przeszła nad stadionem tuż przed rozpoczęciem spotkania, nie zrobiła na nich żadnego wrażenia. Wszyscy czekali na emocje, które zapewnią im piłkarze.
Prowadzeni przez trenera Edmunda Zientarę mistrzowie Polski postawili się jednak faworytom. Przegrywali od 8. minuty po bramce Carlosa Santillany, w dodatku na początku drugiej połowy podwyższył Vicente Del Bosque, późniejszy selekcjoner Hiszpanii, który poprowadził La Furia Roja do tytułów mistrza świata i Europy. Gospodarze nie zamierzali się jednak poddać. Na nieco ponad kwadrans przed końcem kontaktowego gola strzelił Ryszard Sekulski i polska drużyna przegrała zaledwie 1:2.
Dwa tygodnie później rozegrano mecz rewanżowy. Piłkarze obu zespołów nie wybiegli jednak na murawę Estadio Santiago Bernabeu, gdyż obiekt w Madrycie został wówczas zamknięty z powodu chuligańskich wybryków mających miejsce kilka miesięcy wcześniej.
Stal znów pokazała się z dobrej strony i kolejny raz przegrała minimalnie – tym razem 0:1. Mielczanie odpadli, ale pozostawili dobre wrażenie i udowodnili, że mogą powalczyć nawet z tak wielkim rywalem, jak Real.
Zresztą już sezon wcześniej mielecka drużyna pokazała klasę w zmaganiach europejskich. Dotarła do ćwierćfinału Pucharu UEFA, a w walce o najlepszą czwórkę tych rozgrywek nieznacznie lepszy okazał się niemiecki Hamburger SV. Pamięć o tamtych pięknych czasach wciąż jest w Mielcu żywa i, co najważniejsze, pielęgnowana przez kolejne pokolenia.
Wysokie zwycięstwo na koniec sezonu
Na koniec naszej opowieści pora przejść do zapowiadanego meczu Stali Mielec z Polonią Bytom. Jak już wspomniano, gospodarze byli pewni utrzymania. Goście również nie musieli drżeć o ligowy byt, ale na pewno w końcówce sezonu czuli duży zawód.

Jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej Bytomianie liczyli na coś więcej niż okolice środka tabeli. Zajmowali miejsce w ścisłej czołówce, włączając się do walki o awans. Po udanej jesiennej części rozgrywek z Polonii odszedł jednak trener Łukasz Tomczyk, który zastąpił w Rakowie Marka Papszuna. Notabene po porażce Częstochowian z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski został zwolniony z klubu spod Jasnej Góry.
Tomczyka w Bytomiu zastąpił Patryk Czubak, ale już w marcu stracił posadę. Drużynę ze Śląska objął więc Wojciech Mróz i to z nim na ławce trenerskiej zespół kończył sezon. W międzyczasie wizja wejścia do Ekstraklasy mocno się oddaliła.
Piłkarze Stali dali na koniec sezonu sporo radości swoim kibicom. Już w 8. minucie wyszli na prowadzenie po golu Piotra Wlazły. Krótko przed końcem pierwszej połowy podwyższył Kamil Odolak, a na początku drugiej części wynik podkręcił Hubert Matynia.

W 72. minucie Wlazło trafił ponownie, a gości było stać jedynie na honorową bramkę, którą w końcówce zdobył Jakub Arak, były piłkarz mieleckiego klubu. W międzyczasie kibice z Bytomia zaprezentowali jeszcze solidny pokaz pirotechniki.

Zwycięstwo 4:1 było efektowną pieczęcią na sezonie, który długo układał się dla Stali bardzo źle, ale zakończył się pozytywnie. Na pomeczowej konferencji prasowej Ireneusz Mamrot przyznał, że poczucie ulgi związanej z zapewnionym utrzymaniem było widoczne:
Widać było, że z drużyny zeszła presja, zeszło ciśnienie. Już we wcześniejszych meczach graliśmy dobrą piłkę. Dziś nie był to nie wiadomo jak intensywny mecz. Było to ostatnie spotkanie w sezonie, obie drużyny grały oczywiście o punkty, ale nie miało to wpływu na awans czy utrzymanie.
Stal Mielec zajęła w pierwszoligowej tabeli czternaste miejsce. Ostatni akord sezonu stanowią baraże o awans do Ekstraklasy. O finałowych rozstrzygnięciach opowiemy jednak niebawem – przy okazji ostatecznych podsumowań.

