Strona główna Sportowa historia Powrót „Niebieskich” do 1. Ligi – Historia Ruchu Chorzów

Powrót „Niebieskich” do 1. Ligi – Historia Ruchu Chorzów

sportowe historie
sportowe historie

8 sierpnia 2022 roku rozegrano jeden z najciekawszych i najbardziej emocjonujących meczów w rozgrywkach Fortuna 1. Ligi. Z pewnością można tak powiedzieć, mimo że to dopiero początek sezonu. Stal Rzeszów gościła Ruch Chorzów. Oba zespoły w zeszłym sezonie występowały na drugoligowych boiskach. Oba awansowały na zaplecze elity. Retro Futbol ponownie zawitało na Stadion Miejski. A ponieważ do Rzeszowa przyjechała duża firma, warto tym razem wyjść poza Podkarpacie i opisać piłkarskie dzieje „Niebieskich”, którzy walczą o powrót na krajowy szczyt.

Przed meczem

Stal Rzeszów zdominowała w zeszłym sezonie rozgrywki eWinner 2 ligi. Awansowała, w dobrym stylu, z pierwszego miejsca. Ruch także wszedł na zaplecze elity. Dokonał tego po udanych meczach barażowych.

Obie drużyny były więc spragnione dużej piłki. Przystępując do meczu, rzeszowianie mieli cztery punkty. Byli świeżo po zwycięstwie nad Górnikiem Łęczna. Ruch znajdował się w tabeli wyżej – miał siedem punktów i przyjeżdżał do Rzeszowa opromieniony wygraną nad Puszczą Niepołomice.

Na stadionie czuć było atmosferę piłkarskiego święta. Na trybunach zjawiła się duża liczba widzów. Kibice mieli co oglądać, bo widowisko było porywające. O tym jak wyglądało, opowiemy w dalszej części tekstu. Wcześniej poznajmy historię Ruchu Chorzów.

Czasy przedwojenne

Ruch Chorzów to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiego futbolu. Czternaście razy zdobywał mistrzostwo Polski, trzy razy sięgał po krajowy puchar. Został założony 20 kwietnia 1920 roku. Powstał z inicjatywy polskich patriotów. Chcieli oni w ten sposób przekonać niezdecydowanych Ślązaków, by zagłosowali w plebiscycie przewidzianym przez kończący I wojnę światową Traktat Wersalski, za przyłączeniem Śląska do Polski.

Początki były trudne. „Niebiescy” przystąpili do rywalizacji o mistrzostwo Polski w 1922 roku. Na inaugurację przegrali z Cracovią (ówczesnym mistrzem Polski) 2:8. Jednak już lata 30. okazały się dla klubu znakomite. W 1933 roku drużyna z Chorzowa wywalczyła pierwszy tytuł mistrzowski. Przez następne trzy lata znów była najlepsza w kraju.

Dominacja chorzowian została przerwana tylko na rok, przez Cracovię, ale w roku 1938 mistrzostwo znów trafiło do zespołu ze Śląska.  Dodać trzeba, że klub występował wówczas pod nazwą „Ruch Hajduki Wielkie”. W 1939 roku gminę Hajduki Wielkie włączono do Chorzowa.

I właśnie w roku 1939 wydawało się, że Ruch znów zostanie mistrzem. Prowadził w tabeli, mając aż 18 punktów przewagi nad drugą Wisłą Kraków. Niestety, 1 września wybuchła II wojna światowa. Piłka nikogo już nie cieszyła. Rozgrywki zostały przerwane, a świat miał zupełnie inne, poważniejsze problemy.

Przed wojną w barwach Ruchu grało wielu znakomitych zawodników. W pierwszej kolejności należy wymienić Ernesta Wilimowskiego. To jedna z najbardziej fascynujących postaci w dziejach polskiego futbolu, nie tylko ze względu na umiejętności i sukcesy piłkarskie.

W 1938 roku pojechał z reprezentacją na mistrzostwa świata do Francji. Polacy odpadli po pierwszym meczu z Brazylią, ale ich gra przeszła do historii. Brazylijczycy potrzebowali do zwycięstwa dogrywki, wygrali 6:5, a Wilimowski strzelił aż cztery gole. Dla Ruchu rozegrał 86 meczów, strzelając aż 112 goli. W meczu z Union-Touring Łódź wygranym 12:1, zdobył aż 10 bramek!. Cztery razy zostawał z „Niebieskimi” mistrzem Polski, trzy razy był królem strzelców ligi polskiej.

Wybitnym zawodnikiem był także Gerard Wodarz. On także uczestniczył we wspomnianych mistrzostwach świata. Był również na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 roku, na których reprezentacja Polski zajęła czwarte miejsce. Po meczu z Wielką Brytanią, wygranym przez Polaków 5:4 (trzy gole Wodarza), dostał nawet propozycję gry na Wyspach. 

Zdobył z Ruchem pięć tytułów mistrza Polski. Podobnie jak Wilimowski, był postacią ciekawą nie tylko dzięki karierze piłkarskiej. Więcej o Wodarzu i Wilimowskim można przeczytać w oddzielnych tekstach na łamach Retro Futbol.

Do grona najlepszych należał z pewnością Teodor Peterek. On także, podobnie jak Wodarz, reprezentował Polskę na berlińskich igrzyskach. Przyczynił się do pięciu tytułów mistrza Polski dla Ruchu. Dwa razy zakładał koronę króla strzelców rozgrywek ligowych.

Warto wspomnieć, że w tamtych czasach piłkarze Ruchu Chorzów bardzo dobrze prezentowali się także na arenach międzynarodowych. Wprawdzie piłkarski świat nie znał jeszcze czegoś takiego jak europejskie puchary, ale rozgrywano mecze towarzyskie. W 1934 roku „Niebiescy” wygrali na wyjeździe 1:0 z Bayernem Monachium. Rok później dwukrotnie pokonali Fortunę Dusseldorf oraz VfB Stuttgart. Kolejne lata przynosiły prestiżowe zwycięstwa nad mocnymi wówczas klubami, takimi jak Nemzeti Budapeszt czy Jugolsavia Zagrzeb.

Czasy powojenne

Gdy świat starał się otrząsnąć po wojennej zawierusze, polscy piłkarze powoli wracali na boiska. Na kolejny tytuł mistrza Polski kibice Ruchu musieli czekać do roku 1951. Tytuł ten przyznano jednak w niecodziennych okolicznościach.

Zasady wyłaniania mistrza kraju były wówczas przedziwne. „Niebiescy” zajęli w lidze dopiero szóste miejsce, a jednak zostali mistrzami Polski. Jak to się stało? Ówczesne władze podjęły decyzję, że mistrzostwo powędruje do klubu, który… wygra rozgrywki o Puchar Polski. Klubem tym był właśnie Ruch. Na szczęście ten kuriozalny pomysł obowiązywał tylko we wspomnianym roku 1951. Nigdy wcześniej i nigdy później.

W dwóch kolejnych sezonach Ruch znów zdobywał mistrzostwo (tym razem dzięki wygraniu ligi). Przez następne lata utrzymywał się w czołówce. W 1960 roku znów sięgnął po mistrzostwo. Na ostatni tytuł nie załapał się Gerard Cieślik, który rok wcześniej zakończył karierę. Sukcesów mu jednak nie brakowało, był wielką gwiazdą lat 50. W tym miejscu warto przypomnieć tego piłkarza, wszak była to postać niezwykle zasłużona, tak dla Ruchu, jak dla całego polskiego piłkarstwa.

Był jednym z najlepszych zawodników w historii naszego futbolu. 20 października 1957 roku rozegrał mecz, który stał się jednym z najwspanialszych indywidualnych występów w reprezentacji Polski. Biało-czerwoni pokonali w Chorzowie Związek Radziecki 2:1 w ramach eliminacji mistrzostw świata. Na mundial nie pojechali, ale fakt ten nie jest w stanie zmącić radości z pięknego zwycięstwa, które wykraczało daleko poza futbol.

Cieślik, na oczach stu tysięcy widzów siedzących na trybunach Stadionu Śląskiego strzelił dwa gole, mimo że w radzieckiej bramce stał legendarny Lew Jaszyn. W taki sposób zawodnik Ruchu na zawsze zapisał się w historii. Na igrzyskach olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku Cieślik pełnił rolę kapitana narodowej kadry. Trzy razy zdobył z Ruchem mistrzostwo, raz sięgnął po Puchar Polski. Dwukrotnie był królem strzelców ligowych zmagań.

Przez całą karierę seniorską związany był z Ruchem, chociaż jego umiejętności przykuwały uwagę innych klubów. Wprawdzie w roku 1955 rozegrał dwa mecze towarzyskie w barwach Górnika Zabrze, ale był to tylko epizod i napastnik szybko wrócił do Chorzowa. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mówił:

Mogłem stąd wyjechać. Miałem wiele ofert. Pamiętam, że raz przyjechali do mnie panowie z Łodzi, którzy w zamian za transfer oferowali mi nowiutkie, piękne trzypokojowe mieszkanie. Ja w tym czasie mieszkałem w kawalerce, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, by się przeprowadzić.

Później Ruchowi wiodło się różnie, jednak zazwyczaj był w ligowej czołówce (mistrzowską koronę „Niebiescy” przywdziewali w roku 1968, 1974, 1975 i 1979, w 1974 zdobyli także Puchar Polski), aż w sezonie 1986/1987 pierwszy raz w historii spadli do II ligi.

Ruch szybko podniósł się po tym niepowodzeniu. Na drugim poziomie rozgrywkowym spędził tylko sezon, a po powrocie do elity, w sezonie 1988/1989, od razu zdobył ostatnie, jak do tej pory, mistrzostwo Polski.

Kolejne sezony były mniej obfite w ligowe sukcesy. W połowie lat 90. Ruch spadł nawet z najwyższej klasy rozgrywkowej, ale znów tylko na sezon, a w dodatku, jako drugoligowiec, zdobył Puchar Polski.

Czasy współczesne

W XX wieku chorzowianie jeszcze tylko raz zdołali wdrapać się na ligowe podium. Najlepsze czasy dla kluby z ulicy Cichej minęły. Obecne stulecie tak wielkich sukcesów nie przyniosło, ale zdarzały się przebłyski.

Sezon 2009/2010 zakończył się trzecim miejscem w Ekstraklasie. Kampania 2011/2012 przyniosła wicemistrzostwo. Dwa sezony później drużyna Ruchu zajęła w ligowych zmagań miejsce na najniższym stopniu podium. Do tego były dwa finały Pucharu Polski (w 2009 i 2012 roku), ale oba zostały przegrane. Architektem większości sukcesów „Niebieskich” w ostatnich latach był trener Waldemar Fornalik.

Gorsze czasy zaczęły się w sezonie 2016/2017. Ruch spadł wówczas z Ekstraklasy. W 1. Lidze (jak już wówczas nazywano drugą klasę rozgrywkową) także okazali się najsłabsi w stawce. Chwilę potem chorzowski zespół znalazł się na czwartym szczeblu. Był to prawdopodobnie największy kryzys w historii klubu.

Na czwartym poziomie Ruch grał przez dwa sezony, z czego jeden zakończony został przedwcześnie ze względu na pandemię koronawirusa. W rozgrywkach eWinner 2 ligi „Niebiescy” grali tylko przez jeden sezon. Jak już wspomniano w tekście, awansowali po barażach. W finale pokonali Motor Lublin 4:0.

Europejskie puchary

Oddzielny rozdział w historii klubu stanowią europejskie puchary. W międzynarodowych rozgrywkach klub zapisał bowiem piękną kartę i godnie reprezentował nasz kraj. W rozgrywkach najlepszych drużyn Starego Kontynentu „Niebiescy” zadebiutowali 16 września 1969 roku wyjazdowym meczem Pucharu Miast Targowych z Wiener Sport-Club. Chorzowianie przegrali w Austrii 2:4, ale u siebie wygrali 4:1, dzięki czemu awansowali do kolejnej rundy.

Tam czekał wielki Ajax Amsterdam, w którego barwach grali słynni piłkarze, tacy jak Johan Cruyff, Sjaak Swart czy Ruud Krol. W stolicy Holandii gospodarze nie dali polskiej drużynie żadnych szans. Wygrali aż 7:0. W Chorzowie dopełnili formalności, zwyciężając 2:1. Honorową bramkę zdobył Antoni Piechniczek, który kilkanaście lat później zapisał się jako największy obok Kazimierza Górskiego polski trener. Poprowadził reprezentację Polski do trzeciego miejsca na mistrzostwach świata w 1982 roku. Awansował z nią także na mundial odbywający się cztery lata później.

Ruch aż do połowy lat 70. w miarę regularnie grał w europejskich pucharach. W sezonie 1973/74 dotarł do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Eliminował wówczas niemiecki Wuppertaler SV, FC Carl Zeiss Jena z NRD i węgierski Honved Budapeszt. Chorzowianie zostali zatrzymani dopiero w ćwierćfinale przez słynny holenderski Feyenoord. Zremisowali u siebie 1:1, w Rotterdamie prowadzili do przerwy 1:0 po golu Joachima Marxa, ale to Holendrzy wygrali 3:1 po dogrywce. Wkrótce cieszyli się z triumfu w całych rozgrywkach.

Jeszcze większy sukces „Niebiescy” osiągnęli w kolejnym sezonie. Dotarli do ćwierćfinału Pucharu Europy – najważniejszych rozgrywek w piłce klubowej. Byli lepsi od duńskiego Hvidovre IF oraz tureckiego Fenerbahce. W walce o półfinał przegrali z AS Saint-Etienne.

W pierwszym spotkaniu Ruch pokonał bardzo mocny w tamtych czasach francuski zespół 3:2, chociaż kibice mogli czuć duży niedosyt. Chorzowianie prowadzili bowiem już 3:0, ale goście zdołali zbliżyć się na jednego gola, co w perspektywie rewanżu we Francji stawiało ich w niezłej sytuacji. Bramkarz ASSE, Ivan Curković powiedział po pierwszym spotkaniu na łamach tygodnika „Piłka Nożna”:

Uważam, że nikła porażka w Chorzowie, zwłaszcza dwa gole uzyskane na wyjeździe przez moich partnerów, przesądziły sprawę. Ćwierćfinał rozstrzygnęliśmy już praktycznie na swoją korzyść.

W rewanżu piłkarze AS Saint-Etienne wygrali 2:0 i znaleźli się w najlepszej czwórce rozgrywek. Dla Ruchu Chorzów dojście do ćwierćfinału i tak było dużym sukcesem, największym w historii występów klubu na arenie europejskiej. Do tych osiągnięć prowadził śląską drużynę czechosłowacki trener Michal Vican. Na krajowym podwórku zdobył z Ruchem mistrzostwo i Puchar Polski. Wcześniej wywalczył Puchar Zdobywców Pucharów ze Slovanem Bratysława.

Warto w tym miejscu wspomnieć o kilku zawodnikach, którzy w tamtych czasach grali na chwałę chorzowskiego Ruchu. Do najlepszych należeli m.in. Joachim Marx, Zygmunt Maszczyk, Eugeniusz Faber czy Marian Ostafiński. 

Marx zdobył z reprezentacją Polski złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Monachium w 1972 roku. Z Ruchem dwa razy sięgał po mistrzostwo Polski. W finale Pucharu Polski przeciwko Gwardii Warszawa w 1974 roku strzelił dwa gole, mocno przyczyniając się do zdobycia trofeum przez chorzowską drużynę. Z powodzeniem występował w lidze francuskiej. W 1977 roku zdobył wicemistrzostwo Francji z RC Lens.

Maszczyk grał w Ruchu kilkanaście lat. Rozegrał ponad 300 meczów, trzykrotnie zostawał mistrzem Polski, zdobył też krajowy puchar. Z reprezentacją był mistrzem (Monachium) i wicemistrzem (Montreal) olimpijskim. Grał również na mistrzostwach świata w 1974 roku, na których Polacy zajęli trzecie miejsce.

Faber zdobywał z Ruchem tytuł najlepszej drużyny w kraju dwukrotnie. Grał, podobnie jak wspomniani Marx i Maszczyk, na boiskach francuskich. W sezonie 1972/1973 wywalczył koronę króla strzelców Ligue 2.

Urodzony w Przemyślu Ostafiński jest jednym z najlepszych piłkarzy pochodzących z Podkarpacia. Grał m.in. w przemyskiej Polonii, Stali Stalowa Wola, Stali Rzeszów czy Polonii Bytom. Największe sukcesy odnosił jednak z Ruchem, dla którego zdobył dwa tytuły mistrza Polski i krajowy puchar. Był zawodnikiem złotej reprezentacji z Monachium.

Później już tak dobrze nie było, chociaż Ruch często reprezentował Polskę w europejskich pucharach. Ostatni, jak dotąd występ, chorzowianie zanotowali w sezonie 2014/2015. Spisali się bardzo przyzwoicie. Eliminowali FC Vaduz z Liechtensteinu oraz duński Esbjerg. Dopiero w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Europy minimalnie przegrali z ukraińskim Metalistem Charków.

Tak było w „klasycznych” europejskich pucharach, ale warto wspomnieć także o występach w nieistniejącym już kultowym Pucharze Intertoto. W 1967 roku Ruch wygrał swoją grupę w tych rozgrywkach, pokonując Young Boys Berno, Frem Kopenhaga i Firts Vienna. W roku 1998, gdy format zawodów był już inny, „Niebiescy” doszli aż do finału. Po drodze eliminowali m.in. Austrię Wiedeń. W finałowym dwumeczu przegrali z Bologna FC.

Mecz bieniaminków

Na koniec naszej opowieści wracamy na Stadion Miejski w Rzeszowie. Jak już wspomniano, oba zespoły w poprzednim sezonie również występowały w tej samej lidze, jednak wówczas była to trzecia klasa rozgrywkowa. To starcie było ich drugim w tym roku. Wiosną, jeszcze w rozgrywkach eWinner 2 ligi, chorzowianie wygrali 2:1.

Gospodarze byli zatem mocno zmotywowani, by na szczeblu Fortuna 1. Ligi wziąć rewanż za tamtą porażkę. Mecz doskonale pokazał jaką dyscypliną bywa piłka nożna. Stal dominowała, miała więcej okazji, ale nie przełożyło się to na wynik.

Rzeszowska drużyna zaczęła wyśmienicie. Już w 5. minucie Andreja Prokić wyłożył piłkę Wiktorowi Kłosowi, a młody  pomocnik trafił do chorzowskiej bramki. Wydawało się, że zaraz padną kolejne gole dla gospodarzy. Stalowcy bowiem atakowali, a zespół z Chorzowa nie zagrażał zbyt poważnie Wiktorowi Kaczorowskiemu. Jednak na 11 minut przed końcem pierwszej połowy bramkarz Stali niespodziewanie został pokonany przez Łukasza Monetę.

To nie była ostatnia przed przerwą zła wiadomość dla rzeszowskich kibiców. W 43. minucie gola dla „Niebieskich” strzelił Artur Pląskowski. Były zawodnik Stali wykorzystał dośrodkowanie wspomnianego Monety. Na półmetku rywalizacji to drużyna ze Śląska była nieco bliżej zwycięstwa, chociaż tuż przed gwizdkiem bliski wyrównania był Prokić.

Pięć minut po przerwie miejscowi kibice w końcu doczekali się gola wyrównującego. Patryk Małecki dośrodkował z rzutu rożnego, do piłki skoczyło kilku zawodników, ale do bramki skierował ją ostatecznie Dawid Olejarka, prezentując efektowny wolej.

Piłkarze Daniela Myśliwca nadal atakowali. Nic jednak z tego nie wychodziło. Na pół godziny przed końcem to Ruch zdobył bramkę, ale radość jego fanów była krótka, bowiem Daniel Szczepan był na spalonym. W 73. minucie goście strzelili już prawidłowego gola. Po uderzeniu głową trafił Konrad Kasolik.

Stal mocno atakowała, tuż przed ostatnim gwizdkiem chorzowian uratował nawet słupek. Na nic zdały się szalone ataki gospodarzy. Ruch wygrał 3:2. Było to trzecie zwycięstwo w ligowych zmaganiach graczy Jarosława Skrobacza.  

Zakończenie

Przedstawiliśmy historię Ruchu Chorzów, jednego z największych klubów na piłkarskiej mapie Polski. Kibice „Niebieskich” marzą o powrocie swojej drużyny na krajowy szczyt. Kiedyś Ruch rozgrywał piękne mecze, kilka lat temu musiał mozolnie walczyć w niższych ligach. W końcu awansował do 1. Ligi, skąd już tylko krok do elity. Pierwszoligowe rozgrywki w tym sezonie pokazują jednak, że nikomu o awans nie będzie łatwo, a dużych firm na zapleczu Ekstraklasy nie brakuje.

Warto przypominać historię wielkich polskich klubów pragnących odzyskać dawny blask. Czy obecnej drużynie Ruchu uda się wrócić do krajowej czołówki? Tego nie wiemy, ale mały krok w tym kierunku już został postawiony, gdy „Niebiescy” awansowali na drugi szczebel rozgrywek.

Źródła, z ktorych korzystałem:

Józef Hałys – „Polska piłka nożna”

Robert Gawkowski, Jakub Braciszewski – „Historia polskiej piłki nożnej”

Łukasz Grabowski – „Encyklopedia polskiej piłki nożnej”

Michał Pol (pod redakcją) – „Encyklopedia piłki nożnej”

Grzegorz Ignatowski, Andrzej Potocki, Mariusz Świerczyński (pod redakcją) – „Polskie kluby w europejskich pucharach”

Portal Historia Ruchu.pl

90 minut.pl

„Przegląd Sportowy”

„Piłka Nożna”

„Gazeta Wyborcza”