Najlepsze indywidualne występy w reprezentacji Polski

Piłka nożna jest grą zespołową i na sukcesy zawsze składa się gra całej drużyny. Jeden zawodnik nigdy nie wygra meczu sam, nawet jeśli wzniesie się na wyżyny swych umiejętności. Jednak wiele indywidualnych występów zapadło kibicom w pamięć. Zwłaszcza, gdy były to występy w reprezentacji Polski. One sprawiły nam najwięcej radości. W tym tekście przypomnimy dziesięć meczów, które zapamiętaliśmy w dużej mierze dzięki indywidualnym popisom konkretnych piłkarzy.

Miejsce 10.

Andrzej Iwan przeciwko Hiszpanii, mecz towarzyski, Barcelona, 12 listopada 1980

Ten występ zajmuje w naszym zestawieniu dziesiąte miejsce, gdyż miał miejsce tylko w meczu towarzyskim. Mimo że tego dnia reprezentacja Polski nie walczyła o punkty, to jednak gra Andrzeja Iwana w spotkaniu z Hiszpanią zasługuje na wyróżnienie. Zwłaszcza, że było to pierwsze, i jak na razie jedyne, zwycięstwo Polaków nad Hiszpanami.

Kadrę prowadził wówczas Ryszard Kulesza. Iwan pierwszy raz został powołany do niej nieco ponad dwa lata wcześniej przez Jacka Gmocha i zadebiutował w narodowych barwach na mistrzostwach świata w Argentynie. Przygoda na tym mundialu skończyła się dużym niedosytem, ale urodzony w Krakowie napastnik był najmłodszym zawodnikiem turnieju i już wtedy jego kariera była bardzo obiecująca.

Na mistrzostwach zagrał w dwóch meczach. Wrócił do kadry w 1980 roku, z powodzeniem grając w potyczkach towarzyskich. Strzelił choćby hattricka w spotkaniu przeciwko Kolumbii w Bogocie. Jednak to występ w rywalizacji z Hiszpanią był dla niego najważniejszym momentem w narodowej drużynie. Tak wspominał tamte wydarzenia w książce „Spalony” napisanej wspólnie z Krzysztofem Stanowskim:

Rzecz działa się na stadionie w Barcelonie, a mnie już w pierwszej połowie udało się strzelić na 1:0. W przerwie meczu Kulesza zarządził głęboki odwrót  i grę rozważną, jeśli się da, to z kontrataku – ale to dopiero w sprzyjających okolicznościach i raczej rzadko.

Podobno jednak w tunelu, przed wyjściem na drugą część, Zbigniew Boniek zmienił nieco koncepcję selekcjonera. Zmotywował swoich kolegów do ofensywnej gry i nakręcił na strzelenie kolejnego gola. Polacy rozgrywali zatem otwarty mecz. Niestety, w końcówce padła bramka wyrównująca.

Biało-czerwonych wcale to nie podłamało. Stać ich było na odpowiedź w postaci kolejnego trafienia Iwana. Polska wygrała z Hiszpanią 2:1, a o Iwanie było bardzo głośno. To on przyczynił się do pokonania reprezentacji z Półwyspu Iberyjskiego.

Czterech piłkarzy ograło Hiszpanię – Boniek, Iwan, Skrobowski i Młynarczyk – napisała po meczu hiszpańska prasa.

Sam Iwan nie uważał się za bohatera. W wywiadzie przeprowadzonym przez Bogdana Rymanowskiego na potrzeby książki „Gracze” powiedział:

To cufal, jak mówią na Śląsku, czyli normalny przypadek. Przy pierwszej bramce tylko dobiłem piłkę, a przy drugiej dostałem piłkę od Krzysztofa Adamczyka i strzeliłem między nogami Arconady. I mecz się skończył.

Jak widać zdobywca dwóch bramek we wspomnianym meczu nie chełpi się swoim wyczynem i podchodzi do niego z dużym spokojem. Niby był to tylko mecz towarzyski, a areną zmagań nie było słynne Camp Nou, tylko mały stadionik, na który spoglądali kibice siedzący na balkonach. Warto jednak pamiętać o tym spotkaniu, bo nie codziennie wygrywa się z Hiszpanią. Polsce udało się to tylko raz, więc tym bardziej wyczyn Iwana i spółki należy docenić.

Miejsce 9.

Artur Boruc przeciwko Austrii, mistrzostwa Europy, Wiedeń, 12 czerwca 2008

To był drugi mecz reprezentacji Polski na turnieju w Austrii i Szwajcarii. Ów turniej był natomiast pierwszym europejskim czempionatem, na którym wystąpiła nasza narodowa kadra. Do spotkania ze współgospodarzem imprezy piłkarze prowadzeni przez Leo Beenhakkera przystępowali w złych nastrojach po porażce z Niemcami 0:2.

By przedłużyć nadzieję na wyjście z grupy należało uniknąć porażki, a najlepiej wygrać, gdyż remis pozostawiałby tylko teoretyczne szanse na awans. Polska była faworytem tego starcia. Austria wydawała się najsłabszym zespołem nie tylko w naszej grupie, ale w ogóle w całych mistrzostwach.

Nikogo nie zadowoliłby inny scenariusz niż pewne zwycięstwo biało-czerwonych. Niestety, początek meczu pokazał, że Austriacy nie zamierzają zadowolić się rolą turniejowego kopciuszka. Od pierwszych minut ruszyli do ataku. To, że nie straciliśmy gola w ciągu pierwszych trzydziestu minut, możemy zawdzięczać wyłącznie Arturowi Borucowi. Nasz bramkarz spisywał się tego dnia fenomenalnie. Bronił jak z nut, co chwilę popisując się wspaniałymi interwencjami.

W 30. minucie do polskich piłkarzy uśmiechnęło się szczęście. Roger Guerreiro zdobył bramkę na 1:0. Gol padł ze spalonego, ale sędziowie go nie zauważyli. Prowadziliśmy na stadionie Ernsta Happela, mimo ogromnej przewagi rywali.

Wszyscy doskonale wiedzą jak się skończyło. W doliczonym czasie Howard Webb podyktował rzut karny dla Austrii. Jedenastkę wykorzystał Ivica Vastić, a cała Polska szalała z oburzenia. Na angielskiego sędziego spadła fala krytyki. Po latach wiele osób przyznało rację arbitrowi z Wysp. Jego decyzję zaczęto oceniać inaczej. Remis i tak był wynikiem szczęśliwym. Gdyby nie Artur Boruc, tego dnia miałaby miejsce dotkliwa porażka różnicą kilku goli.

W ostatnim meczu ulegliśmy 0:1 Chorwacji i na tym nasz udział w mistrzostwach się skończył. Nie udało się zachwycić Europy. Jeden z uczestników tamtych zmagań, Maciej Żurawski, mówił na łamach wydanej przez „Przegląd Sportowy” publikacji „Euro Historia. Od Francji do Francji”:

To nie jest tak, że przesadziliśmy z optymizmem. Chcieliśmy wyjść z grupy. Nikt przecież nie obiecywał złotego medalu, a właśnie to byłoby dramatyczną przesadą.

Występ Polaków na austriacko-szwajcarskim turnieju, co w pełni zrozumiałe, został bardzo negatywnie oceniony i odebrany jako klęska. Boruc był jednym z niewielu polskich zawodników, którzy mogli wrócić z mistrzostw z podniesioną głową. Na portalu 90 minut.pl możemy przeczytać pomeczową wypowiedź bramkarza. Mówił wówczas m.in.:

Nienawidzę takich sytuacji, nienawidzę. Coś sobie obiecujemy, mówimy, a potem… wygląda to kompletnie odwrotnie. No, ale od tego jestem, żeby bronić. Nie wyciągamy żadnych wniosków z pomyłek i to boli. Powtórzyła się sytuacja z mistrzostw świata 2006. W Niemczech Polacy również nie wyszli z grupy i to także Boruc był jednym z tych graczy, którzy nie przynieśli wstydu. Bardzo dobrze spisał się zwłaszcza w meczu z Niemcami. Jednak to właśnie rywalizacja przeciwko Austrii na Euro 2008 trafia do naszego zestawienia.