Bobby Robson: José, chcesz być miłym go ściem czy wygrać Superpuchar?

Czas czytania: 4 m.
0
(0)

Bobby Robson trafił do Barcelony latem 1996 roku po udanym pobycie z FC Porto, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Portugalii. Ten niezwykle doświadczony szkoleniowiec – prowadził Ipswich Town, reprezentację Anglii, PSV i Sporting – próbował ściągnął na Camp Nou Alana Shearera, ale kiedy okazało się to niemożliwe zgodził się, by do Blaugrany dołączył Ronaldo Luís Nazário de Lima. Efekt był piorunujący, gdyż Brazylijczyk przeszedł przez ligę hiszpańską jak huragan i został Pichichi. W klubie ze stolicy Katalonii rozegrał sezon życia, choć na początku asystent Anglika, José Mourinho, chciał by w meczu o Superpuchar Hiszpanii zamiast niego zagrał Juan Antonio Pizzi, o czym wspomniał Luca Caioli w książce „Ronaldo. Brazylijski Fenomen”: https://bit.ly/retro-ronaldo

Fragment:

W niedzielę 25 sierpnia Bobby Robson ogłasza skład na pierwszy mecz o Superpuchar Hiszpanii z Atlético Madryt: w miejsce Pizziego jest Ronaldo. „Natychmiast poszedłem porozmawiać z trenerem – wspomina po latach José Mourinho, wówczas asystent angielskiego szkoleniowca. – Chciałem poprosić o wyjaśnienia i zasugerować, żeby wystawił Pizziego, który na to zasłużył, bo miał za sobą fantastyczny okres przygotowawczy. A poza tym Ronaldo nawet nie trenował. »Posadź go na ławce«, powiedziałem.

Robson odparł: »José, chcesz być miłym gościem czy wygrać Superpuchar?«”.

Miał rację. W meczu z Atlético R9 strzela pierwszego i ostatniego gola z pięciu, jakie Katalończycy wbijają madrytczykom (5:2). Mija pięć i pół minuty od pierwszego gwizdka sędziego, a Brazylijczyk urywa się Radkowi Bejblowi, kiwa Roberto Solozábala i spoza pola karnego mocnym strzałem prawą nogą posyła piłkę przy samym słupku bramki strzeżonej przez José Francisco Molinę. To jego pierwszy gol w granatowo-bordowej koszulce. Goleador i asystent. W 75. minucie wpada w pole karne, radzi sobie z Gelim i posyła zabójcze podanie do Ivána de la Peñi. Ten strzela na 4:2. „Niesamowity… najlepszy w meczu… Niebywałe, co robi Ronaldo, ma wspaniałe umiejętności”, stwierdza komentator stacji TVE. A to jeszcze nie koniec… W 89. minucie w pełni brazylijska akcja: Giovanni zostawia za sobą połowę obrony Los Colchoneros, po czym widząc wychodzącego bramkarza, podaje do Ronaldo, a ten pakuje piłkę do pustej bramki. Barcelona 5, Atlético Madryt 2. Na trybunach kibice culé śpiewają i tańczą. Spektakl się rozpoczął. Za sprawą ledwie jednego meczu Brazylijczyk już jest Fenômeno. Trzy dni później, w Madrycie, niewiele brakuje, by drużyna Radomira Anticia odrobiła straty, prowadząc 3:1. Ale Barça kontroluje sytuację i  ostatecznie sięga po Superpuchar Hiszpanii. Ronaldo nie ma w kadrze, ale zdobywa swoje pierwsze trofeum jako piłkarz Blaugrany.

Sobota 12 października 1996 roku. Spektaklu ciąg dalszy. I jest on niezapomniany. W siódmej kolejce na Multiusos de San Lázaro Barcelona mierzy się z Compostelą. Ronaldo ma już na koncie pięć goli w rozgrywkach ligowych, dwa w Superpucharze Hiszpanii i dwa w Pucharze Zdobywców Pucharów. Barça wygrywa 5:1. W pierwszej minucie Brazylijczyk dośrodkowuje z prawej strony do Giovanniego, a jeden z obrońców Composteli wbija piłkę do własnej bramki i już jest 1:0 dla gości. W 16. minucie R9 asystuje przy golu Giovanniego na 2:0. W 36. minucie sam strzela na 3:0, a zaledwie 57 sekund po rozpoczęciu drugiej połowy trafia do siatki na 4:0 dla Barcelony. Jednak tym, co robi największe wrażenie, co zostaje na siatkówce oka i w zbiorowej pamięci miłośników futbolu, jest akcja na 3:0. Na połowie boiska Ronaldo wyłuskuje piłkę spod nóg swojego rodaka Williama Amarala, radzi sobie z Mauro Garcíą, wytrzymuje naciski i szarpnięcia Marokańczyka Saïda Chiby, niczym tyczki mija Javiera Bellido, Francka Passiego, Fabiano Soaresa, José Ramóna i Williama. Wypuszcza sobie piłkę i pokonuje Fernando Peraltę. 47 metrów szalonego biegu i pięciu rywali wystrychniętych na dudka w ciągu 11 sekund. „Ależ gola strzelił Ronaldo! – zachwyca się komentator telewizyjny i dodaje: – Bez wątpienia oglądamy najlepszego napastnika na świecie”. Kamery pokazują stojących kibiców, którzy biją brawo, wymachują chusteczkami i czapkami na cześć Brazylijczyka. Mimo że jest piłkarzem rywali. Stojący przy linii bocznej José Mourinho uradowany wskakuje na boisko, podczas gdy Bobby Robson łapie się za głowę: nie może uwierzyć własnym oczom. Później trener powie, że „Ronaldo jest jak młody Pelé. Nawet jeśli będzie się jeździć po całym świecie, nie sposób zobaczyć drugiego takiego gola”. A Ronaldo? On mówi po prostu: „Podobają mi się wszystkie moje gole, jestem przygotowany i mam nadzieję, że strzelę jeszcze wiele takich jak ten”. Odnośnie do porównań z Pelém chłopak z Bento Ribeiro przyznaje: „To, że jestem do niego porównywany, jest oczywiście wspaniałe, to wielki honor być ustawianym obok najlepszego piłkarza stulecia. Pelé osiągnął najwyższy poziom. Grał w innej epoce, ale pozostaje czarodziejem i legendą”.

O książce:

Historia najbardziej kompletnej dziewiątki w historii futbolu

Miał talent, jakiego świat wcześniej nie widział, dlatego otrzymał przydomek Fenômeno. Ronaldo Luís Nazário de Lima, napastnik wywodzący się z Rio de Janeiro, wprawił w zachwyt całe rzesze kibiców szybkością, spektakularnymi dryblingami i sprytem w polu karnym rywali. Genialny napastnik aż 88 ze swoich 414 goli strzelił po minięciu bramkarzy. Dokonywał tego na boiskach brazylijskich, w Eredivisie, Primera División, Serie A i na wielkich międzynarodowych turniejach.

Nie było obrońcy czy golkipera, którego R9 nie byłby w stanie wymanewrować. Ronnie błyszczał wszędzie, gdzie grał, ale przyspieszenia i efektowne kiwki, którymi hipnotyzował rywali, odbiły się na jego zdrowiu. Fatalne kontuzje zabrały mu prawie dwa sezony gry w Serie A. Wydawało się wtedy, że piłkarz Interu jest skończony – ale on stawił czoła przeciwnościom losu i wrócił do gry w najbardziej odpowiednim momencie. Na azjatyckim mundialu w 2002 roku Ronaldo czarował i imponował skutecznością. Dzięki jego popisom strzeleckim i kombinacyjnej grze z Rivaldo, Ronaldinho i Roberto Carlosem Brazylia sięgnęła po piąte mistrzostwo świata w historii. W sytuacji, w której większość piłkarzy odeszłaby na sportową emeryturę, Ronaldo wrócił na boisko i udowodnił, że niemożliwe nie istnieje. A jego niezwykłe dzieje opisał Luca Caioli w książce Ronaldo. Brazylijski fenomen.

Co powiedział Rudi Völler na temat 17-letniego Ronaldo po meczu rewanżowym Bayeru Leverkusen z PSV w Pucharze UEFA? Ile metrów przebiegł numer 9 przed strzeleniem słynnego gola Composteli? Dlaczego nie wrócił do Interu po pięcioletnim pobycie w Realu Madryt? W jaki sposób rozśmieszył piłkarzy Carlo Ancelottiego przed meczem ligowym ze Sieną? I kiedy dowiedział się, że cierpi na niedoczynność tarczycy?

Ronaldo zmienił rolę napastnika na boisku. Pokazał swoim następcom, że dziewiątka może również kreować akcje ofensywne, dryblować w stylu Garrinchy na skrzydle, jednocześnie nie rezygnując z indywidualnych aspiracji, jak Pelé czy Romário.

Wpływ R9 na rozwój futbolu to coś znacznie więcej niż zdobyte trofea i strzelone gole. Jego biografia to opowieść o sile charakteru i o marzeniu, które było silniejsze niż bieda, urazy i strach przed konfrontacjami z boiskowymi brutalami. Ronaldo był stworzony do wielkości, a ta książka pozwala nie tylko przypomnieć sobie najważniejsze momenty z jego udziałem, ale też odkryć, w jaki sposób znalazł się w futbolowym panteonie i dlaczego stał się punktem odniesienia dla wielu przedstawicieli młodego pokolenia piłkarzy.

Książka jest dostępna na: https://bit.ly/retro-ronaldo

ronaldo okladka front 1500px 2

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 0 / 5. Licznik głosów 0

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Bartłomiej Matulewicz
Bartłomiej Matulewicz
Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Zawodowo zajmuję się doradztwem w marketingu wyszukiwarkowym.

Więcej tego autora

Najnowsze

Awans po zwycięstwie w polskim meczu – podsumowanie występów siatkarzy Asseco Resovii w fazie grupowej Ligi Mistrzów

Trzy zwycięstwa, trzy porażki i dziewięć punktów. Tak wygląda bilans siatkarzy Asseco Resovii w fazie grupowej obecnej edycji Ligi Mistrzów. Taki dorobek dał zawodnikom...

Zimowa inauguracja wiosny – reminiscencje po meczu Stali Rzeszów z Polonią Bytom

Piłkarski kalendarz ma swoją specyfikę. Za oknami panuje zima, na Podkarpaciu szczególnie sroga, lecz futbolowe rozgrywki zainaugurowały wiosenną część sezonu. Najpierw do boju ruszyła...

Wyważone drzwi. Jak Wojciech Szczęsny 15 lat temu debiutował w Lidze Mistrzów.

16 lutego 2011 r. Wojciech Szczęsny zadebiutował w Champions League. Jego premierowy występ przypadł na jeden z najlepszych występów Arsenalu FC w tych prestiżowych...