„Stawka większa niż futbol”. Rusza przedsprzedaż znakomitego reportażu śledczego!

Czas czytania: 5 m.
0
(0)

Kibice z dumą noszą klubowe koszulki. Mówią one jednak o świecie dużo więcej niż myślisz. Joey D’Urso wykorzystuje 22 piłkarskie koszulki, by opowiedzieć o polityce i wielkich pieniądzach. „Stawka większa niż futbol. Co koszulki piłkarskie mówią o polityce, pieniądzach i władzy” nie jest kolejną książką o historii sportu. To opowieść o tym, jak futbol stał się narzędziem w rękach najpotężniejszych ludzi globu. Rusza przedsprzedaż reportażu śledczego z pięciu kontynentów, który ukaże się 10 czerwca nakładem Wydawnictwa SQN.

Zamów książkę „Stawka większa niż futbol” w przedsprzedaży na LaBotiga.pl: https://bit.ly/retro-stawkafutbol

  • atrakcyjne pakiety z innymi książkami i gadżetami piłkarskimi
  • z kodem MUNDIAL4ZA3 czwarty produkt Wydawnictwa SQN gratis!

Fragment książki:

Kryptowaluty w 2021 i 2022 roku zaatakowały świat futbolu z prostego powodu. Wyjaśnił mi go Matt Slater, mój były kolega z The Athletic i jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy piłkarskich. Pewien człowiek wytłumaczył mu zwięźle, dlaczego firmy kryptowalutowe nagle zainteresowały się sponsorowaniem piłki nożnej – bo to najtańszy sposób reklamowania się wśród młodych mężczyzn. Jedno z badań wykazało, że prawie połowa Amerykanów w wieku od 18 do 29 lat posiadała lub handlowała jakąś formą kryptowalut. Reklamodawcy mają jednak często problem z dotarciem do tej grupy demograficznej, składającej się z ludzi skłonnych do podejmowania większego ryzyka finansowego, a jedną z rzeczy, którą lubi wielu młodych chłopaków, są transmisje sportowe na żywo. Można więc zdobyć ich uwagę poprzez spoty wyświetlane podczas meczów NFL lub logotypy na rękawkach drużyn z Premier League. Produkty można też lansować za pośrednictwem mediów społecznościowych znanych piłkarzy.

Przyjrzałem się między innymi działalności Johna Terry’ego, w przeszłości gwiazdy Chelsea i reprezentacji Anglii. W grudniu 2021 roku założył konto na Twitterze i wkrótce zaczął rozpowszechniać informacje o dziwacznej akcji „Ape Kids Football Club”. Chodziło o handel wirtualnymi małpkami w formie NFT, co było dość specyficznym posunięciem w przypadku takiego boiskowego twardziela. Zbadałem tę sprawę bliżej i kilka miesięcy później ujawniłem, że w ciągu kilku tygodni tokeny Terry’ego straciły na wartości najpierw około 90 procent, wkrótce zaś 98 procent. Osoba, która zdecydowała się na kupno tego produktu za tysiąc dolarów w czasie, gdy były piłkarz go promował, mogła sprzedać go za około 20 dolarów, o ile w ogóle znalazłaby nabywcę. Legenda The Blues nigdy nie zareagowała na moje prośby o komentarz do całej sytuacji, po prostu zablokowała mnie w mediach społecznościowych.

Innym ponurym przykładem jest Michael Owen, niegdysiejszy napastnik Liverpoolu i reprezentacji Anglii, zawodnik, z którym związane są moje pierwsze prawdziwe piłkarskie wspomnienia. W wieku zaledwie 17 lat strzelił niewiarygodnego gola Argentynie na mistrzostwach świata w 1998 roku, co sprawiło, że irytująca liczba moich rówieśników w Anglii zaczęła kibicować The Reds, mimo że nie mieli z miastem Beatlesów nic wspólnego. Zdobywca Złotej Piłki z 2001 roku promował NFT, twierdząc jednocześnie, że „jako pierwsze w historii nie stracą swojej początkowej wartości”. Tak naprawdę znaczyło to, że te konkretne tokeny nie mogły być sprzedawane poniżej pierwotnej ceny, co w praktyce oznaczało, że gdy ich wartość spadła, do czego naturalnie doszło, nabywcy po prostu nie mogli ich się pozbyć. Przypominało to kupno domu, którego nie można przehandlować taniej. To tak, jakby w momencie załamania się rynku, kiedy jedyną szansą na sprzedaż jest zgoda na niewielką stratę w stosunku do ceny zakupu, umowa tego zabraniała. Ale jest też pewna różnica: w przypadku domu miałbyś chociaż gdzie mieszkać, tu zaś zostajesz ze zdjęciem Owena, które da się bezpłatnie skopiować i wkleić w Grafikę Google. Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamowych (Advertising Standards Authority, ASA) nakazał byłemu piłkarzowi usunięcie tego materiału, a później okazało się, że naruszył on brytyjskie prawo, promując inny nielicencjonowany produkt kryptowalutowy.

Nie tylko angielscy gracze angażowali się w reklamowanie tak wątpliwych moralnie przedsięwzięć. Piłkarze i kluby na całym świecie zarabiali pieniądze, lansując kryptowaluty wśród nieświadomych fanów. Nie tylko ja zajmowałem się tym tematem. Dziennikarz Martin Calladine wykonał świetną robotę, ujawniając niezliczone kombinacje*, które udokumentował w znakomitej książce No Questions Asked: How football joined the crypto con (Żadnych pytań. Jak piłka wplątała się w kryptowalutowy przekręt).

Z czasem doszedłem do wniosku, że cała ta sprawa to „nowe szaty cesarza”. Cynizm nie ma granic. Tokeny kryptowalutowe to tylko pozbawione znaczenia narzędzie spekulacji. NFT nie są „przedmiotami kolekcjonerskimi” i nie mają żadnej immanentnej wartości. Z perspektywy lat wydaje się to oczywiste, ale kiedyś tak nie było. Spadło na mnie dużo krytyki za to, że obnażałem schematy działań związanych z kryptowalutami w mediach społecznościowych. W tamtym okresie uczestniczyłem też w kilku konferencjach poświęconych biznesowi w sporcie – były to efekciarskie wydarzenia z górami jedzenia i lejącym się strumieniami winem. Ludzie z korporacji płacili ponad tysiąc dolarów za wstęp i możliwość posłuchania rozważań menedżerów o tym, jak najlepiej zmonetyzować zaangażowanie fanów. Tego typu doświadczenia mogą być użyteczne dla dziennikarza, ale wszystko, co tam widziałem i słyszałem, wydawało mi się strasznie odległe od gry, którą pokochałem w dzieciństwie. W 2021 i 2022 roku na takich imprezach tłumy ludzi zachwalały NFT i technologię blockchain jako rzeczy, które zrewolucjonizują sport dzięki „zaangażowaniu kibiców”. Nie zyskałem wielu przyjaciół w tym świecie, bo wielokrotnie nazywałem to wszystko po imieniu – dla mnie był to stek bzdur spowity technobełkotem, który miał zmylić ludzi. Tak naprawdę bowiem NFT i produkty kryptowalutowe sprawiają, że pieniądze biednych, liczących na zarobek ludzi płyną do bogatych, którzy już je mają.

W poświęconych temu zagadnieniu tekstach przedstawiłem wzrost i spadek wartości niezliczonych cyfrowych monet oraz tokenów i opisałem ogromne sumy utracone na skutek machinacji promowanych przez znane postaci ze świata futbolu. Pieniądze zniknęły z kieszeni wielu osób i rozpłynęły się w cyfrowym eterze – prawdopodobnie zostały zassane przez niewielką grupę pasożytów. Gdy dziennikarze o czymś piszą, ich celem jest zrozumienie, jaki wpływ na życie ma dana kwestia, więc przekształcają abstrakcyjne liczby i wykresy w historie, które angażują czytelników. Kontaktowałem się prywatnie z dziesiątkami ofiar kryptowalut powiązanych z piłką nożną, ale większość z nich niechętnie zabierała głos. Można to zrozumieć. „Nie mogę powiedzieć żonie, że przez to roztrwoniłem setki funtów” – wyznał mi jeden z nich. Inny żartował, że gdyby jakiś krewny zaczął go wypytywać o ślady dziwnych transakcji na jego wyciągu bankowym, skłamałby i powiedział, że chodziło o pornografię. Byłoby to znacznie mniej krępujące.

O książce:

Futbol to niezwykłe emocje, niezapomniane mecze i bramki, legendarni zawodnicy i walka o chwałę. Ale w cieniu rozświetlonych stadionów kryją się niejasne machinacje, nieoczywiste intrygi i skomplikowane zamiary, które mają coraz większy wpływ na to, jak wygląda współczesna piłka nożna. Wszędzie – od Petersburga po maleńkie wyspy na Pacyfiku, od Barcelony po Zatokę Perską – politycy, biznesmeni, kombinatorzy i przestępcy starają się wykorzystać globalną popularność futbolu do własnych celów.

Dlaczego putinowska Rosja za pośrednictwem Gazpromu sponsorowała drużyny z Niemiec i Serbii oraz Ligę Mistrzów? Po co linie lotnicze z Zatoki Perskiej pompują gigantyczne sumy w europejski futbol? Po co Arabii Saudyjskiej silna liga pełna gwiazd oraz głośnych nazwisk i jak to się ma do rywalizacji arabskich krajów na arenie międzynarodowej? Z jakiego powodu chińscy magnaci zaczęli inwestować w angielskie kluby? I skąd nagły zalew reklam kryptowalut i zakładów bukmacherskich w sporcie?

Joey D’Urso odwiedził pięć kontynentów, obejrzał mnóstwo meczów i rozmawiał z dziesiątkami osób, żeby zrozumieć i opisać, w jakim kierunku zmierza współczesny futbol. W tej  łączącej reportaż z dziennikarskim śledztwem książce stawia trudne pytania i szuka niełatwych odpowiedzi. Jednocześnie, wykorzystując pretekst w postaci 22 koszulek piłkarskich, odmalowuje fascynujący, skomplikowany i zniuansowany obraz świata futbolu XXI wieku. Wszystko po to, żebyś następnym razem, gdy znajdziesz się na stadionie albo zasiądziesz przed telewizorem, dostrzegł w meczu piłkarskim coś więcej niż rywalizację o zwycięstwo na boisku.

Bo piłka nożna już dawno przestała być zwykłą grą, którą pasjonują się miliardy ludzi na całym świecie.

Książkę znajdziesz na: https://bit.ly/retro-stawkafutbol

Książkę polecają:

Jeśli patrzysz na mecz, nie myśląc o tym, co znajduje się na klubowych godłach, skąd biorą się barwy koszulek i z czego wynikają reklamy na nich, to widzisz tylko piłkę. A futbol to kawał historii – lokalnej i powszechnej, politycznej i gospodarczej, odległej w czasie i współczesnej. Joey D’Urso wybrał koszulki jako pretekst do opowieść o świecie futbolu. Czytałem książkę przez noc, zaskoczony nad ranem, że już się skończyła. I jestem mądrzejszy.

Stefan Szczepłek, „Rzeczpospolita”

Joey D’Urso opisuje przepływ kasy z kieszeni typów spod ciemnej gwiazdy na konta klubów. Stawka większa niż futbol udowadnia, że nie zwracają one uwagi na pochodzenie majątku. Autor dotarł jednak i tam, gdzie nie zaprzedano duszy mamonie, a koszulka piłkarska pomaga słusznej sprawie. O tym też jest ta książka.

Szymon Janczyk, redaktor naczelny portalu Weszlo.com

Wszyscy kochają koszulki piłkarskie; kochają je nawet ci, którzy nie kochają piłki nożnej. Stały się one popkulturowym fenomenem. I jak każdy fenomen współczesności, zostały wciągnięte w o wiele większą i poważniejszą rozgrywkę. Na tej planszy na równych prawach znajdziecie kultowe barwy, geopolitykę, pranie wizerunku i wielkie pieniądze.

Leszek Milewski, Tetrycy

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 0 / 5. Licznik głosów 0

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians — przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie, to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku.

Więcej tego autora

Najnowsze

Derby Podkarpacia w Betclic 2. Lidze – wizyta na meczu Resovii ze Stalą Stalowa Wola

W 32. kolejce Betclic 2. Ligi rozegrane zostały derby Podkarpacia, w których Resovia mierzyła się ze Stalą Stalowa Wola. Obie drużyny walczą o utrzymanie...

Duńczycy mistrzami, Polacy tym razem ze srebrem – wizyta na żużlowych Drużynowych Mistrzostwach Europy w Rzeszowie

O tym, jak bardzo Rzeszów rozkochany jest w żużlu, pisaliśmy kilka tygodni temu przy okazji derbów Podkarpacia. W sobotę 9 maja w stolicy tego...

Awans Wisły Kraków i mecze Stali Rzeszów – pierwszoligowe reminiscencje

Poprzedni większy tekst poświęcony występom piłkarzy Stali Rzeszów opublikowaliśmy przy okazji meczu tej drużyny z Ruchem Chorzów. Teraz przyszła pora na kolejny artykuł opowiadający...