“Futbonomia” – recenzja

Ze wszystkich nieważnych rzeczy futbol jest zdecydowanie najważniejszą – powiedział kiedyś św. Jan Paweł II. Nie może więc dziwić, że piłką nożną nie zajmują się już tylko kibice, zawodnicy i trenerzy, ale także naukowcy przeróżnych dziedzin. Na analizę najpopularniejszej gry świata od strony ekonomicznej zdecydowali się Simon Kuper i Stefan Szymański. Drugie i uaktualnione wydanie „Futbonomii” ukazało się w czerwcu 2019 r. nakładem wydawnictwa SQN.

„Futbonomia. Dlaczego Anglia przegrywa, Hiszpania, Niemcy i Brazylia wygrywają i dlaczego USA, Japonia, Australia, a nawet Irak staną się piłkarskimi potęgami” – tak brzmi pełny tytuł książki, która na rynku angielskim ukazała się w 2009 r. i zyskała bardzo pochlebne recenzje. Napisał ją niezwykle ciekawy duet autorski. Simon Kuper pochodzi z Holandii, jest jednym z najbardziej znanych dziennikarzy i pisarzy futbolowych (publikuje w „Financial Times”, „The Guardian” i „The Observer”). W 1994 r. za książkę „Football against the Enemy” otrzymał prestiżową nagrodę William Hill Sports Book of the Year, w 2003 r. ukazała się jego fascynująca opowieść o futbolu holenderskim w czasie drugiej wojny światowej (polską wersję pt. „Futbol w cieniu Holokaustu” opublikowało w 2013 r. Wydawnictwo Wiatr od Morza). Stefan Szymański jest z pochodzenia Polakiem, wykładowcą zarządzania w sporcie na Uniwersytecie Michigan, autorem licznych publikacji naukowych na temat ekonomicznych i biznesowych aspektów piłki nożnej.

Pierwsze polskie wydanie książki w tłumaczeniu Jakuba Małeckiego ukazało się na początku 2017 r. (SQN), drugie zostało wzbogacone o dodatkowy rozdział „Przyszłość. Złote czasy futbolu i smarfony” (przełożył go Grzegorz Krzymianowski), w pozostałych uaktualniono niektóre informacje, zmienił się także kolor części okładki. Całość liczy 512 stron, w tym bardzo przydatna bibliografia. „Futbonomia” to piłkarski odpowiednik „Moneyball: The Art of Winning an Unfair Game” autorstwa Michaela Lewisa (wyd. polskie „Moneyball. Nieczysta gra” z 2011 r. w tłumaczeniu Andrzeja Magnuszewskiego, Wydawnictwo Sonia Draga). Ta książka w 2003 r. zrewolucjonizowała w Ameryce świat baseballu, który dopiero wtedy wpuścił w swe konserwatywne struktury statystyków. Podobnie futbol za pomocą liczb i wskaźników ekonomicznych chcieli opisać Simon Kuper i Stefan Szymański. Czy im się udało?

Jedynym wyjątkiem był rok 1990, kiedy to Anglicy dotarli do półfinału. W pozostałych przypadkach odpadali w momencie, kiedy do pokonania zostawały im jeszcze co najmniej trzy świetne drużyny. Od 1970 roku Bułgaria, Szwecja i Polska były tak samo blisko zwycięstwa w mistrzostwach świata jak Anglia. (s. 357)

Powyżej fragment analizy wiecznych niepowodzeń reprezentacji Anglii na mundialu. Autorzy za pomocą konkretnych wskaźników przekonują, że Lwy Albionu wcale nie zawodzą – oni po prostu osiągają wyniki na miarę swoich realnych możliwości. Mogłoby się wydawać, że autorzy znaleźli obiektywny sposób na przewidywanie, jakie kraje powinny być najsilniejsze w piłce nożnej: trzy najważniejsze według nich czynniki to doświadczenie, zamożność (mierzona za pomocą PKB) oraz populacja. Bardzo ciekawa jest także teoria, że do sukcesu niezbędne jest pozostawanie w centrum sieci powiązań. Dlatego sukcesy odnoszą kraje założycielskie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (dzisiejsza Unia Europejska), oczywiście za wyjątkiem zbyt małego Luksemburga (czynnik populacyjny). W model ten wpisuje się Hiszpania – dawniej nic nie wygrywała przez izolację spowodowaną dyktaturą gen. Francisco Franco. Po jego śmierci w 1975 r. i wejściu do EWG w 1986 r. Hiszpanie zaczęli uczestniczyć w przepływie najważniejszych informacji, dołączyli do „centrum sieci powiązań” i efektem tego, w dłuższej perspektywie, była ich dominacja w latach 2008-2012.

Autorzy, oprócz analiz ekonomicznych, starają się także opisać zjawiska natury socjologicznej, które wpływają na świat futbolu, np. rasizm, który przejawia się mniejszym zaufaniem do ciemnoskórych piłkarzy (to już według nich minęło) i trenerów (to wciąż trwa):

To prawda, że czarni menedżerowie, Ruud Gullit i Jean Tigana, dłużej utrzymali się w Premier League. Orakwue zaznacza jednak, że kluczowe znaczenie miało w ich wypadku to, że obaj byli obcokrajowcami. W Wielkiej Brytanii uważano ich przede wszystkim za Holendrów lub Francuzów, dopiero później za czarnych. Gullit zatrudniony został jako typowy doświadczony holenderski menedżer, a nie „czarny bez praktyki. (s. 143)

Nie brakuje także dość kontrowersyjnych uogólnień:

Istnieje dziwne podobieństwo pomiędzy piłką nożną a komunizmem. Kiedy pytamy, czy kluby piłkarskie prawie zawsze potrafią przetrwać?, powtarzamy niejako wielkie pytanie, które jeden z naszych ulubionych ekonomistów, Węgier János Kornai, zadał odnośnie do komunizmu. Dorastał na Węgrzech i krótko pracował w redakcji komunistycznego pisma, choć wiedział, że cały system jest bezsensowny, a po przeniesieniu się na Zachód próbował odpowiedzieć na pytanie: dlaczego właściwie komunizm się nie sprawdził? (s. 108)

Wątek ten Kuper i Szymański rozwijają bardzo dokładnie, analizując funkcjonowanie klubów angielskich w duchu klasycznej ekonomicznej publikacji Kornaia, czyli „Gospodarki niedoboru” z 1980 r. Pojawia się także inna bardzo znana w ekonomii sprawa, mianowicie teoria gier. Przykładem jest tutaj sytuacja rzutów karnych i psychologicznej rywalizacji między bramkarzem a strzelcem. Bardzo dokładnie w tym kontekście opisany został finał Ligi Mistrzów z 2008 r. – Manchester United pokonał w rzutach karnych Chelsea, a winowajcą okazał się Nicolas Anelka, który strzelił niezgodnie z zaleceniami. Na zilustrowanie tych dylematów Kuper i Szymański przywołują nawet przykłady z literatury:

Kilka dni przed dokończeniem meczu Gato Diaz, który ma stanąć w bramce, zastanawia się podczas kolacji nad strategią strzelca:
– Constante zawsze strzela w prawo.
– Zawsze – potwierdza prezes klubu.
– Ale wie, że ja o tym wiem.
– Czyli mamy przejebane.
– Tak, ale ja wiem, że on wie – stwierdza el Gato.
– W takim razie rzuć się w lewo – sugeruje inna osoba.
– Nie. On wie, że ja wiem, że on wie – odpowiada Gato Diaz, a potem wstaje od stołu i idzie spać. (s. 175)

Ostatecznie autorzy dochodzą do wniosku, że najlepszy strzelec powinien stosować randomizację. Co oznacza to bardzo mądre słowo? Ano strzelać trzeba tak, żeby bramkarz nie mógł się domyślić na podstawie wcześniej wykonywanych przez strzelca karnych, gdzie może uderzyć. Nie mając pojęcia o teorii gier, też łatwo do tego dojść…

Simon Kuper i Stefan Szymański, ludzie gruntownie wykształceni, a w dodatku pasjonaci futbolu, podjęli ogromny wysiłek, aby znaleźć ogólne reguły rządzące piłką nożną. Wymienione wyżej przykłady to tylko jedne z wielu, analizują też np. dokładnie, jaka powinna być skuteczna strategia transferowa. Niektóre teorie są logiczne i odkrywcze, inne mocno karkołomne. Wniosek ogólny jest taki, że futbol to gra nielogiczna i bardzo często nie podlegająca żadnym naukowym schematom. Na tym właśnie polega jego czar.

Czy zatem „Futbonomia” nie wnosi nic nowego? Może nie znajdziemy tam żadnego konkretnego przepisu na sukces, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Przede wszystkim pozwala spojrzeć na futbol od innej strony, dzięki czemu dostrzegamy rzeczy, na które nie zwraca się zazwyczaj uwagi (np. to, że kluby potrafią wydać grube miliony na zawodnika, a potem żałują groszy na pensję dla człowieka, który pomógłby mu zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu – właśnie brak aklimatyzacji był przyczyną wielu „niewypałów” transferowych). „Futbonomia” jest także bardzo rozwijającą lekturą – nasza wiedza ekonomiczna (i nie tylko) może dzięki niej znacząco wzrosnąć, znajdziemy także inspiracje do dalszych poszukiwań.

Kiedyś przeczytałem takie ciekawe zdanie: „Czym jest podróż dookoła świata? Czy po tylu trudach i znojach, kiedy wiele razy nasze życie wisiało na włosku, nie docieramy dokładnie do tego samego miejsca, w którym nasi najbliżsi byli cały ten czas, bezpieczni i weseli? A jednak płynę!” Trochę podobnie jest z „Futbonomią” – po bardzo dokładnej i żmudnej analizie wielu zjawisk ze świata piłki dochodzimy do wniosków, które od początku narzucały się intuicyjnie. A jednak lektura tej książki jest na tyle ciekawą podróżą, że zdecydowanie warto w nią wyruszyć.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

#wspieramretro
O Bartosz Bolesławski 46 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.