Georgi Asparuchow – bułgarski książę

Beżowa Alfa Romeo mknęła krętą, górską drogą. Licznik wskazywał aż 140 km/h, ale prowadzący nie był kierowcą wybitnym. Jego głowę zaprzątało wiele myśli, w tym feralne zawieszenie. Być może dlatego nie zatrzymał się przed znakiem STOP i wpadł wprost na cysternę. Powietrze przeszyła eksplozja. Chwilę później samochód o charakterystycznym numerze rejestracyjnym CA 9999 spłonął doszczętnie. Tak zginął Georgi Asparuchow, bułgarski książę, pierwszy wielki piłkarz z tego kraju.

Jego historię można zacząć od słów trenera Lewskiego Sofia: “Nie ma niczego, czego moglibyśmy go nauczyć. Ten chłopiec urodził się piłkarzem”. “Gundi” miał wtedy ledwie 16 lat i oprócz smykałki do piłki miał także talent do siatkówki.

Przeczytaj także: ” Dino Zoff – niezawodny”

Swoją przygodę z profesjonalną piłką rozpoczął w Lewskim w 1960 roku, kiedy to jako 17-letni chłopak zadebiutował w meczu przeciwko Botewowi Płowdiw występując na pozycji… obrońcy. Klub jego pierwszego rywala będzie znaczącym przystankiem w dalszej karierze Asparuchowa. Pomimo swojej łagodnej natury, udało mu się wywołać konflikt na linii sekcja piłkarska – sekcja siatkarska.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Nikt nie jest w stanie w pełni profesjonalnie łączyć tych dwóch odmiennych dyscyplin sportowych, więc logiczne jest, że każdy z trenerów chciał namówić ten wielki talent do pozostania w swojej sekcji. Na szczęście dla piłki nożnej wybrał właśnie ją, a nauczyciel siatkówki, szczerze rozgoryczony, twierdził, że jego dyscyplina straciła wielki talent.

Pierwsze mistrzostwa

Z powodu powołania do wojska musiał opuścić swojego ukochanego Lewskiego i Sofię, w której do tej pory spędził całe życie, na rzecz jednostki w Płowdiw. Jako że władze umożliwiły mu uprawianie sportu, został przydzielony do gry w barwach żółto-czarnego Botewu.

Przyjście utalentowanego piłkarza stało się zbawienne dla klubu, który swoje jedyne mistrzostwo kraju wywalczył całe dziesięciolecia przed tymi wydarzeniami (1929) i skutkowało zdobyciem Pucharu Bułgarii (1962) oraz wicemistrzostwem sezon później. Georgi już jako napastnik regularnie trafiał do siatki rywali.

Dzięki świetnej grze w zespole blisko związanym z wojskiem, Asparuchow został powołany do reprezentacji swojego kraju na mistrzostwa świata, które odbywały się w Chile. Zagrał tam w dwóch grupowych spotkaniach przeciwko Węgrom (Ci zdemolowali bułgarskie „Lwy” 6:1, a bramkę dla Bułgarów zdobył bohater tekstu) oraz Anglii (0:0).

W pierwszym starciu przegranym z Argentyną nie wystąpił. Z jednym punktem na koncie i bilansem bramek 1:7, Georgi wraz z kolegami przedwcześnie musieli udać się do domu, a cały turniej wygrała fenomenalna Brazylia z Garrinchą i Pele w składzie.

Po odbyciu służby wojskowej wrócił do domu i rozpoczął drogę ku historii i uwielbieniu. Strzelając gola za golem w klubie oraz reprezentacji, w końcu stanął oko w oko z “Czarną Panterą” z Portugalii w ramach eliminacji drugiego turnieju o mistrzostwo Europy.

I to zapewne po tych trzech meczach barażowych, w których zdobył w sumie trzy bramki, w sercu Eusebio zaczęła się rodzić sympatia do “Gundiego”. Asparuchow strzałem z 85 minuty decydującego starcia dał awans swojej drużynie narodowej do kolejnej rundy eliminacji.

Georgi Asparuchow czarował. Był typem boiskowego dżentelmena oraz artysty. Wszyscy obrońcy znali jego zwody, jednak mało kto potrafił im się przeciwstawić. Niejednokrotnie uciekali się więc do bardzo brutalnych zagrań, dzięki którym przez całą swoją karierę miał problemy z kontuzjami.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…

1 Trackback / Pingback

  1. Matthias Sindelar - papierowy człowiek - Retro Futbol

Dodaj komentarz