Hao Haidong – wymazana legenda

Czas czytania: 8 m.

Hao Haidong? On jest martwy, nie istnieje już dla kibiców – odpowiedział mój znajomy Chińczyk, gdy spytałem go o jego wspomnienia związane z najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Smoków. Nikt w Państwie Środka nie chce pamiętać już o „Chińskim Alanie Shearerze”, sześciokrotnym mistrzu kraju i srebrnym medaliście Pucharu Azji, którego mecze w kadrze oglądały miliony fanów. Pisanie biografii Hao Haidonga w listopadzie 2020 roku nie jest prostym zadaniem, nawet znając język mandaryński. Oryginalne źródła, w których jeszcze kilka miesięcy temu można było przeczytać historię zawodnika, dziś już nie istnieją. Po wejściu w link dowiadujemy się, że strona została usunięta. Wpisując hasło „郝海东” w wyszukiwarce Baike Baidu, a więc chińskim odpowiedniku Wikipedii, otrzymujemy brak wyników. Pamięć o postaci najlepszego strzelca w historii reprezentacji Chin została już tylko w zachodniej części Internetu. Czemu tak się stało? Czym Hao sprowadził na sienie gniew rodaków?

Dołącz do naszej grupy na Facebooku

Oficer armii

Zacznijmy jednak od początku. Hao Haidong urodził się w Qingdao w prowincji Szantung, mieście znanym przede wszystkim z produkcji piwa Tsingtao i organizowania corocznej imprezy znanej na świecie jako Azjatycki Oktoberfest. Choć podczas swojej piłkarskiej kariery nigdy nie grał w klubie związanym ze swoim regionem, to po zakończeniu kariery był jednym z ojców założycielu klubu Qingdao Huanghai, który w tym roku zadebiutował w Chinese Super League.

Ojciec Haidonga był oficerem Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, dlatego jego syn swoją piłkarską przygodę zaczynał w juniorach zespołu należącego do wojska – Bayi Football Team. Przez wiele lat był to, z oczywistych względów, jeden z najlepszych klubów w kraju. Nazwa „Bayi” (八一) to tłumacząc na język polski po prostu 1 sierpnia – tego dnia w 1927 r. do życia zostało powołane zbrojne ramię Komunistycznej Partii Chin, które w przyszłości przeistoczyło się w armię ChRL.

Polub nasz profil na Facebooku

Hao dołączył do klubu Bayi w wieku 10 lat. Sześć lat później zadebiutował w seniorskiej drużynie i od razu mógł poczuć smak zwycięstwa w najwyższej klasie rozgrywkowej w Chinach, która wówczas nazywała się Jia-A League. O statystykach Hao z tego okresu ciężko znaleźć informacje, ponieważ tak jak wspominałem wcześniej, zostały one usunięte z chińskich portali internetowych, tym trudniej wyszukać je na zachodnich stronach. Nie ma jednak wątpliwości, że skrupulatnie budował swoją pozycję w zespole stając się powoli najlepszym napastnikiem Bayi, dzięki czemu w 1992 r. otrzymał swoje pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Chin.

Ówczesny selekcjoner Smoków Klaus Schlappner (pierwszy w historii zagraniczny szkoleniowiec kadry tego kraju) zaufał 22-letniemu Hao i zabrał go na Puchar Azji rozgrywany w Japonii. Chińczycy pokazali się na tym turnieju z dobrej strony, kończąc rozgrywki na trzecim miejscu. W meczu o brązowy medal przeciwko Syrii bohater tego artykułu strzelił swoją debiutancką bramkę w kadrze. Spotkanie zakończyło się wynikiem remisowym i musiało zostać rozstrzygnięte w rzutach karnych, w których lepsi okazali się podopieczni Schlappnera. Co ciekawe, najlepszym piłkarzem tej edycji Pucharu Azji został Kazuyoshi Miura. Japończyk jest o trzy lata starszy od Hao Haidonga, a mimo to wciąż gra profesjonalnie w piłkę w występującej w J1 League Yokohama FC.

Wkraczanie na szczyt

W latach dziewięćdziesiątych chińska piłka nożna przechodziła proces reform. W 1994 r. wszystkie kluby grające w Jia-A League musiały przejść na profesjonalizm. Choć Bayi jako jedyne dostało możliwość pozostania przy dotychczasowym funkcjonowaniu, gdzie wszyscy członkowie drużyny byli aktywnymi żołnierzami Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, to zespół już nigdy nie nawiązał do swoich sukcesów z przeszłości.

Z kolei inne kluby zaczęły korzystać z możliwości współpracy z hojnymi sponsorami. Jedną z takich drużyn był Guangdong Winnerway, który w 1994 r. zatrudnił trzech Anglików: Murraya Jonesa, Darrena Tilleya i Craiga Allardyce’a. Ten ostatni, syn znanego trenera, podczas meczu z Bayi wdał się w bójkę z Hao Haidongiem, przez co obydwaj otrzymali półroczne zawieszenie od Chińskiej Federacji Piłkarskiej. Z tego powodu chiński napastnik przegapił wyjazd na Igrzyska Azjatyckie.

W 1997 r. zdecydował się wykonać krok naprzód i zostawić grę w Bayi łączoną ze służbą w chińskiej armii. Wybrał ofertę Dalian Shide. Zespół z prowincji Liaoning był wówczas najlepszą chińską drużyną. Wykorzystując wsparcie finansowe od prężnie rozwijającej się grupy Dalian Wanda, klub nie wahał się wydać rekordowej w tym czasie kwoty 2,2 miliona juanów na 27-letniego napastnika. Hao odwdzięczył się najlepiej jak potrafił, zdobywając dwukrotnie tytuł króla strzelców Jia-A League, czym walnie przyczynił się do wygrania rozgrywek przez Shide w latach 1997 i 1998. Hao na swojej drodze spotkał m.in. Sun Jihaia, który po sezonie 1997 zamienił Dalian na Manchester City, stając się w przyszłości Chińczykiem z największą liczbą gier w historii Premier League. Był on nawet świadkiem gola z rzutu wolnego strzelonego przez Sebastiana Milę w meczu z Groclinem w ramach Pucharu UEFA w 2003 r.

Smoczy lider

Hao Haidong stawał się największą gwiazdą chińskiej piłki nożnej. Jego umiejętności zdobywania bramek sprawiły, że zaczął być nawet nazywany „Chińskim Alanem Shearerem”. Swoją formą pokazywał nie tylko w zespole Dalian, ale także w reprezentacji Chin. Wcześniej jednak w 1996 r. wziął udział w nieudanym dla Smoków Pucharze Azji rozgrywanym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W przeciwieństwie do turnieju cztery lata wcześniej, tego roku do gry przystąpiło dwanaście drużyn.

Chińczycy trafili do grupy z Japonią, Uzbekistanem i Syrią. W pierwszym spotkaniu przegrali 0:2 z Uzbekami, jednak udało im się następnie pokonać Syryjczyków 3:0. Japończycy okazali się lepsi w trzecim meczu, ale Chiny zajęły drugie miejsce w grupie dzięki lepszemu bilansowi bramek od Syrii i Uzbekistanu. W 1/8 finału Smoki trafiły na Arabię Saudyjską, która wygrała 4:3 i awansowała dalej. W tym spotkaniu swoją jedyną bramkę na turnieju zdobył Hao Haidong, jednak to było za mało, żeby poprowadzić zespół do sukcesu.

REKLAMA 2
Hao Haidong – wymazana legenda 3

Hao wziął sprawy w swoje ręce w kwalifikacjach do mistrzostw świata w 1998 r. we Francji. Najpierw Chińczycy pewnie wygrali grupę wstępną z Tadżykistanem, Turkmenistanem i Wietnamem. W tej fazie napastnik trzykrotnie trafiał do siatki. Dzięki dobrej grze w kraju zaczęto po cichu myśleć o awansie na mundial. W następnej grupie Smoki trafili na Arabię Saudyjską, Iran, Katar i Kuwejt. Niestety, choć Chińczycy grali dobrze, nie udało im się osiągnąć upragnionego rezultatu. Podopieczni Bobby’ego Houghtona zajęli trzecie miejsce, tracąc zaledwie jeden punkt do awansu do barażu. Hao Haidong był najlepszym strzelcem reprezentacji, strzelił w tych eliminacjach sześć goli. Ten wynik wygląda jednak skromnie patrząc na niezwykły wyczyn Irańczyka Karima Bagheriego, który zdobył aż dziewiętnaście bramek! Z powodu kontuzji Hao zabrakło w kadrze na Puchar Azji w 2000 r., gdzie Chińczycy zajeli czwarte miejsce.

Mistrzowskie doświadczenie

Początek XXI wieku był ostatnim dzwonkiem dla Hao Haidonga na osiągnięcie czegoś wielkiego w swojej karierze, ponieważ miał już 30 lat na karku. I zaczął bardzo dobrze, ponieważ po raz kolejny został królem strzelców Jia-A League w 2001 r. Napastnik z Qingdao zdobył szesnaście bramek, wyprzedzając m.in. Brazylijczyka Marcosa z Shaanxi Guoli, Zorana Rankovicia z Shanghai Shenhua oraz Siergieja Kirajkowa z Yunnan Hongta. Dalian Shide zdobył kolejne mistrzostwo, szóste w historii i czwarte mając w składzie Hao Haidonga. Wszyscy żyli jednak grą reprezentacji.

Ponieważ mistrzostwa świata w 2002 roku były rozgrywane w Japonii i Korei Południowej, w azjatyckich eliminacjach zabrakło największych rywali Smoków. Za awans odpowiedzialny miał być Bora Milutinović, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Serb to w końcu specjalista od gry na światowym czempionacie: prowadził na mundialu Meksyk, Kostarykę, USA i Nigerię. Chińczycy przeszli jak burza przez eliminacje i zdobyli upragniony bilet na mistrzostwa. Co ciekawe, Hao nie potrafił przełożyć formy z klubu na mecze w kadrze, ponieważ zdobył zaledwie dwie bramki w tych kwalifikacjach. Nie przeszkodziło to mu jednak znaleźć się w kadrze na mundial. Pojechał na niego mając 32 lata i 90 rozegranych meczów w koszulce Smoków. Więcej od niego miał tylko obrońca Fan Zhiyi (105).

Mundial w Japonii i Korei Południowej miał być azjatyckim świętem piłki nożnej i takim też był, jednak nie wszystkie reprezentacje z tego kontynentu będą wspominać ten turniej dobrze. Jednym z takich państw są Chiny, które zagrały po prostu źle. Trzy porażki i zero strzelonych goli w potyczkach z Brazylią, Turcją i Kostaryką. Haniebny bilans 0:9 był policzkiem dla Hao Haidonga i spółki, którzy z zazdrością patrzyli na grę Koreańczyków i Japończyków. Jak się potem okazało, był to do tej pory jedyny mundial z udziałem Chin w historii. Hao wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach.

Ostatnim akordem na arenie międzynarodowej był dla Hao Haidonga Puchar Azji w 2004 r. rozgrywany w jego ojczyźnie. Chińczycy na ten turniej przygotowali się z wielką pompą, chcąc pokazać swoją siłę na kontynencie. Nie był to jednak łatwy czas dla tamtejszej ligi piłkarskiej, którą zatrzęsła afera korupcyjna. Jej efektem była reforma rozgrywek i powołanie do życia Chinese Super League.

Reprezentacja robiła jednak swoje i rozegrała najlepsze mistrzostwa od powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Hao był wciąż podstawowym napastnikiem w kadrze, choć nie grał już pełnych meczów. Strzelił gola w wygranym spotkaniu z Indonezją, a następnie pauzował w spotkaniu z Katarem. Następnie otworzył wynik w spotkaniu z Irakiem w ćwierćfinale. Chińczycy pokonali jeszcze Iran i awansowali do finału. Tam czekała na nich Japonia. Według informacji telewizji CCTV, spotkanie oglądało 300 milionów rodaków Hao. Napastnik wyszedł w pierwszej jedenastce i grał do 57. minuty. Pomimo zawziętości i walki, Japończycy okazali się lepsi i wygrali 3:1. Chiny płakały, ponieważ zostały pokonane w finale na własnym stadionie przez największego rywala.

Angielskie wakacje

Hao Haidong nie zagrał już więcej w kadrze. Jego licznik zatrzymał się na 107 meczach i 41 strzelonych golach. Żaden inny Chińczyk nie zdobył więcej bramek dla swojej reprezentacji. Jego nazwisko przez szesnaście lat widniało na czele listy strzelców wszechczasów zespołu Smoków, ale w tym roku zostało z niej wykreślone. Zanim jednak do tego doszło, przez długi czas był on uznawany za ikonę.

Po zakończeniu sezonu ligowego w 2004 roku, 34-latek otrzymał ofertę gry z Anglii. Występujące w Championship Sheffield United postanowiło wykorzystać popularność napastnika i podbić chiński rynek dzięki sprowadzeniu tamtejszego idola. Dalian Shide nie robiło żadnych problemów, wręcz przeciwnie – klub oddał swoją legendę za symboliczny jeden funt w podzięce za dokonania Hao.

REKLAMA 2
Hao Haidong – wymazana legenda 4

Na wyspach zawodnik był już tylko statystą, jego grę przekreśliły kontuzje i wiek. Jego jedynym meczem było spotkanie rozegrane w ramach Pucharu Anglii w styczniu 2006 r. przeciwko Colchester. Postanowił wrócić do Chin i związał się z Chengdu Blades. Wybór klubu był nieprzypadkowy, ponieważ była to chińska filia Sheffield United, stworzona w celu promocji zespołu w Państwie Środka. Urazy sprawiły, że nie zagrał już ani razu w oficjalnym meczu i w 2008 r. oficjalnie zakończył swoją karierę.

Po zawieszeniu butów na kołku nadal był aktywny w piłce nożnej, ale nie zdecydował się na karierę trenera. Co jakiś czas chińskie media zaczęły obiegać krytyczne wypowiedzi Hao wobec działań Chińskiej Federacji Piłkarskiej. Były napastnik zarzucał władzom złe decyzje i brak odpowiedniego planu na rozwój tej dyscypliny w kraju. Szczególnie mocno sprzeciwiał się pomysłowi naturalizacji piłkarzy, którzy mieliby zostać nowymi reprezentantami Chin. Według niego było to ujmą na honorze narodu. Jak już wspominałem wcześniej, Hao zaangażował się także w utworzenie w swoim rodzinnym mieście klubu piłkarskiego Qingdao Hainiu. Celem byłej gwiazdy było zwiększenie zainteresowania piłką nożną mieszkańców miasta i okolic. Można uznać, że udało mu się to, choć nie było to już zasługą jego, a firmy Huanghai Pharmaceutical, która kupiła klub i wprowadziła go w tym roku do Chinese Super League.

Wróg publiczny

Hao Haidong parę lat temu opuścił Chiny i przeprowadził się do Hiszpanii. Ożenił się z byłą mistrzynią badmintona Ye Zhaoying. Jego pierwszą żoną była Chen Yi, z którą ma dwójkę dzieci. Syn Hao Runze poszedł w ślady ojca i został piłkarzem, choć grającym na pozycji środkowego obrońcy.

W tym momencie doszliśmy do punktu kulminacyjnego historii Hao Haidonga, który zaważył o tym, że stał się wrogiem chińskich kibiców. 4 czerwca 2020 r., a więc w 31. rocznicę wydarzeń na Placu Tiananmen, Hao wraz z Ye Zhaoying opublikowali wideo, w którym publicznie wyrazili potrzebę obalenia Komunistycznej Partii Chin oraz oskarżyli ją o wywołanie wojny biologicznej z użyciem koronawirusa.

Oprócz tego były napastnik odczytał manifest tzw. „Federalnego Stanu Nowych Chin”. Jest to stowarzyszenie utworzone przez Hao Haidonga, chińskiego miliardera mieszkającego w Stanach Zjednoczonych Guo Wenguia i byłego doradcę prezydenta Donalda Trumpa Steve’a Bannona. Wieść o deklaracjach Hao w okamgnieniu obiegła świat i dotarła oczywiście do Chin. Na reakcję rządu w Pekinie nie trzeba było długo czekać.

Nazwisko Hao Haidonga momentalnie zaczęło być wymazywane z kronik. Chińskie media przestały w jakikolwiek sposób wspominać o jego osobie, ponieważ zaczął on być traktowany jak narodowy zdrajca, a w Państwie Środka o takich postaciach się milczy. Dostało się także jego synowi. Hao Runze jeszcze w czerwcu występował w serbskim zespole Radnički Niš. Pech chciał, że sponsorem tytularnym ligi w tym kraju jest obecnie chińska firma Linglong. Kilka dni po opublikowaniu filmu przez ojca, kontrakt 23-latka został rozwiązany.

Hao podjął decyzję, która odmieniła jego życie. Spośród trójki założycieli „Federalnego Stanu Nowych Chin”, to on ryzykował najwięcej. Guo Wengui miał już na bakier z pekińskim rządem ponad sześć lat temu, gdy po oskarżeniach o korupcję zdecydował się uciec do Stanów Zjednoczonych i nikt za nim w ojczyźnie nie tęsknił. Steve Bannon jako Amerykanin i były doradca Trumpa również nie działał z myślą o mieszkańcach Chin, a interesie swojego kraju, który prowadzi z Państwem Środka wojnę handlową. To Hao Haidong postawił na szali swoją legendę i renomę najlepszego strzelca w historii rodzimej reprezentacji. I na ten moment przegrał z kretesem, bo zrobiło się o nim cicho.

Hao Haidong niewątpliwie istniał i był bardzo ważnym piłkarzem w historii chińskiej piłki. Sześć razy sięgał po mistrzostwo Chin, dwa razy po Puchar Chin i trzy razy po Superpuchar Chin. Trzykrotnie wygrał klasyfikację strzelców Jia-A League, był wybierany do najlepszej jedenastki sezonu. Pojechał z Chinami na jedyne mistrzostwa świata, zdobył srebrny i brązowy medal w Pucharze Azji. IFFHS w 2016 r. dodało go do swojej galerii sław. Dla rządu w Pekinie nie jest to jednak istotne. Jedna decyzja zniweczyła ponad 20 lat wspaniałej piłkarskiej kariery Hao.

MACIEK ŁOŚ

[/su_spoiler]
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Najlepsze i najgorsze drużyny w Polsce

W tym artykule postanowiliśmy sprawdzić, które polskie drużyny grały najskuteczniejszą oraz najmniej skuteczną piłkę. Przejrzeliśmy tabele wszystkich klas rozgrywkowych w Polsce i przygotowaliśmy tabele...

Orły niezgody. Szwajcaria – Serbia 2018

Spotkanie Szwajcarii z Serbią nie zapowiadało się na najciekawsze starcie Mundialu w 2018 roku. Ten mecz okazał się spotkanie bardzo dobrym pod względem piłkarskim,...

Ciąg dalszy REMANENTU. Od korupcji do dopingu i z powrotem

Trzecia część Remanentu od Jerzego Chromika już w sprzedaży! Niezapomniane teksty o ciemnych stronach polskiej piłki nożnej.