Hao Haidong – wymazana legenda

Czas czytania: 8 m.

Wkraczanie na szczyt

W latach dziewięćdziesiątych chińska piłka nożna przechodziła proces reform. W 1994 r. wszystkie kluby grające w Jia-A League musiały przejść na profesjonalizm. Choć Bayi jako jedyne dostało możliwość pozostania przy dotychczasowym funkcjonowaniu, gdzie wszyscy członkowie drużyny byli aktywnymi żołnierzami Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, to zespół już nigdy nie nawiązał do swoich sukcesów z przeszłości.

Z kolei inne kluby zaczęły korzystać z możliwości współpracy z hojnymi sponsorami. Jedną z takich drużyn był Guangdong Winnerway, który w 1994 r. zatrudnił trzech Anglików: Murraya Jonesa, Darrena Tilleya i Craiga Allardyce’a. Ten ostatni, syn znanego trenera, podczas meczu z Bayi wdał się w bójkę z Hao Haidongiem, przez co obydwaj otrzymali półroczne zawieszenie od Chińskiej Federacji Piłkarskiej. Z tego powodu chiński napastnik przegapił wyjazd na Igrzyska Azjatyckie.

W 1997 r. zdecydował się wykonać krok naprzód i zostawić grę w Bayi łączoną ze służbą w chińskiej armii. Wybrał ofertę Dalian Shide. Zespół z prowincji Liaoning był wówczas najlepszą chińską drużyną. Wykorzystując wsparcie finansowe od prężnie rozwijającej się grupy Dalian Wanda, klub nie wahał się wydać rekordowej w tym czasie kwoty 2,2 miliona juanów na 27-letniego napastnika. Hao odwdzięczył się najlepiej jak potrafił, zdobywając dwukrotnie tytuł króla strzelców Jia-A League, czym walnie przyczynił się do wygrania rozgrywek przez Shide w latach 1997 i 1998. Hao na swojej drodze spotkał m.in. Sun Jihaia, który po sezonie 1997 zamienił Dalian na Manchester City, stając się w przyszłości Chińczykiem z największą liczbą gier w historii Premier League. Był on nawet świadkiem gola z rzutu wolnego strzelonego przez Sebastiana Milę w meczu z Groclinem w ramach Pucharu UEFA w 2003 r.

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...