„Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globalizacji” – recenzja

W tym roku mija 20 lat od kiedy Franklin Foer, amerykański dziennikarz, zaczął pracować nad książką „Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globalizacji”. W tym roku także mija 15 lat od premiery tej pozycji na polskim rynku. 2006 rok – inne to były czasy konsumpcji futbolu, inne to były czasy literatury sportowej. Zdaje się niewiele osób wówczas uważało, że jest to cokolwiek warty uwagi temat. A jednak. Wydawnictwo Red Horse postawiło – nomen omen – na tego konia i wypuściło książkę, która zmieniła moje życie.

Ale od początku – kim jest Franklin Foer? To urodzony w 1974 roku amerykański dziennikarz, głównie związany z polityką oraz ekonomią. Co istotne: absolutnie zakochany w futbolu, co – jak sam mówi – było trudne do pielęgnowania w środowisku „soccerosceptycznym”. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, jak fascynująco syntetyczny stworzył obraz właściwości futbolu, mimo wychowywania się w kulturze sportu skupionego wokół innych dyscyplin. A być może to właśnie był jego atut? Że nie był na wskroś przesiąknięty chorobliwą wyższością futbolu nad innymi dyscyplinami? Być może.

Foer postanowił wziąć długi urlop u swojego ówczesnego pracodawcy (daj Bóg takiego pracodawcę) i wyruszył w świat szukając historii, które pomogą mu zrozumieć fenomen futbolu. Futbolu jako składnika wysoce zglobalizowanego świata. Foer jako dziennikarz polityczno-ekonomiczny rozumiał mechanizmy gospodarcze i procesy kształtujące to co dzisiaj jest dla nas normą. Jednak 20 lat temu uczyły się tego całe społeczeństwa.

Foer ruszył w podróż po świecie, próbując zrozumieć jak ta erupcja komercji naszej ukochanej gry może doprowadzić do rozwoju lub erozji kultur, więzów społecznych lub tożsamości narodowych. Ów reportaż został podzielony na 10 rozdziałów, a sam autor dodaje jeszcze we wstępie taki podział:

  • 1 część – porażka globalizacji w ograniczaniu długotrwałych animozji pomiędzy rywalizującymi zespołami;
  • 2 część – futbol jako narzędzie do tłumaczenia kwestii gospodarczych, takich jak: konsekwencje migracji, uporczywa korupcja czy rozkwit oligarchii;
  • 3 część – próba obrony staroświeckich cnót nacjonalizmu, który może – wg autora – chronić przed powrotem do struktur plemiennych.


Brzmi mało piłkarsko? Nic bardziej mylnego. Na 270 stronach poznamy między innymi historię angielskiego chuligana-najemnika (którego matka jest Żydówką, a ojciec nazistą); zgłębimy temat Zeljko Raznatovicia, ps. „Arkan” i jego brutalnej partyzantki, która powstała z grupy kibiców; dowiemy się, w jaki sposób futbol wpływa na emancypację kobiet w Iranie; zrozumiemy, dlaczego Brazylia prawdopodobnie nigdy nie pozbędzie się problemów korupcji. Tematów i krajów jest naturalnie więcej. Foer odwiedza stadiony, puby, lokalnie istotne miejsca. Rozmawia z ludźmi i jednocześnie prowadzi narrację, pozwalającą poznać jego wewnętrzną drogę ku zrozumieniu jak ważnym składnikiem wielu kultur świata jest futbol. Autor sprawnie odnajduje się w każdym środowisku, w którym się pojawia. Rozmówcy – choć mieli wszelkie prawo – to nie czują się skrępowani i relacjonują mu historie bez większej bariery. A że nie były to łatwe tematy, tym bardziej należy docenić pracę, jaką wykonał Foer i jakie relacje z rozmówcami zbudował.

Dzisiaj na ten tematy na pewno wiemy więcej, lecz 15-20 lat temu nie była to powszechna wiedza. Choć takie znacznie futbolu było już tematem prac socjologów, antropologów czy politologów, to szersze grono odbiorców nie miało prawa znać tego typu historii. Chylę czoła przed Foerem.

Słowo też należy się tłumaczeniu, za które odpowiedzialna była Anna Czarnecka. Miałem styczność również z oryginałem i praca tłumaczki nie jest w żaden sposób widoczna. Czyli bardzo dobrze. Oddała styl oraz charakter wypowiedzi autora z delikatnie zarysowanym ciętym językiem, jaki niewątpliwie posiada Foer. A to trudna sztuka, dlatego tym bardziej winszuję.

Na koniec – dlaczego zmieniła moje życie? Dlatego, że właśnie była pierwszą inną książką o futbolu, która by w taki sposób opisywała zjawiska wokół. Była pierwszą książką, dzięki której szerzej spojrzałem na futbol, niż tylko wyniki i bramki. Była pierwszą książką, która uświadomiła mi, jak wielką rolę odgrywa futbol w życiu wielu ludzi. Taką lekturę można polecić wszystkim futbolosceptykom, którzy wypierają społeczne znaczenie piłki nożnej.

W zasadzie można przyczepić się do jednego. Momentami pojawiają się błędy merytoryczne typu „Juventus Turyn”. Być może ktoś powie, że to drobiazgi, ale trzeba mimo wszystko dodać, iż jest to pewien przejaw ignorancji. I choć nie można odmówić świadomości zrozumienia przez Foera pewnych procesów społecznych, to miejscami brak wiedzy merytorycznej przeszkadza. Jest pewnie grupa osób, która to dostrzeże, ale pozostali odbiorcy dostaną taki przekaz i błędnie będą dalej powielać pewne schematy.

Niemniej jednak, książkę uważam za fascynującą i znakomicie napisaną. Każdy, kto chce poszukać perspektywy postrzegania futbolu przez amerykańską soczewkę i okres początku XXI wieku, zdecydowanie powinien sięgnąć po tę lekturę.

Szukajcie w antykwariatach lub w internecie, są dostępne egzemplarze. Szukajcie w bibliotekach i wypożyczajcie.

Być może jakieś wydawnictwo się zdecyduje na odświeżenie pozycji na rynku? Kto wie.

NASZA OCENA: 9/10

MIESZKO RAJKIEWICZ