Jak polskie sprawy zmieniały futbol? Stefan Szczepłek w Salonie Książki Sportowej

Mecze polskich spraw

Historia pamięta spotkania reprezentacji Polski, które rozpoczęły się znacznie wcześniej, niż rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. Takich, w których na końcowy wynik wpływała decyzja polityków, sytuacja gospodarcza, a nawet nastroje społeczne. W swojej najnowszej książce, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN, o najważniejszych z nich postanowił opowiedzieć Stefan Szczepłek. „Mecze polskich spraw” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiego futbolu!

Kup książkę tutaj.

Premiera „Meczów polskich spraw” odbyła się 10 marca. Tego dnia w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie doszło do spotkania z autorem w ramach Salonu Książki Sportowej. Zapis tego wydarzenia możecie zobaczyć tutaj.

Fragment książki:

Transformacja ustrojowa umożliwiła wielu Polakom realizację marzeń i obudzenie uśpionych talentów biznesowych. Jedni handlowali z łóżek polowych lub rozkładali „szczęki”, sprowadzali z Turcji swetry, a z Chin białe skarpetki frotté. Nieduża grupa postawiła na import piłkarzy z Afryki. Sprowadzali ich w ilościach hurtowych, nie patrząc, czy potrafią grać, czy nie. W klasach niższych sama obecność czarnoskórego zawodnika na boisku stanowiła atrakcję i zwiększała liczbę sprzedanych biletów. W lidze wymagano czegoś więcej.

Na najwyższy poziom przebiło się więc niewielu Afrykanów. Ci najlepsi, naprawdę dobrzy, już wcześniej zostali wypatrzeni przez skautów z Wysp Brytyjskich czy Francji. Do Polski trafiali znacznie słabsi, a kilku stało się ulubieńcami trybun. W Legii kimś takim był Nigeryjczyk Kenneth Zeigbo, zwany „Spoko”, bo to w jego ustach było słowo klucz. W Polonii Stanley Udenkwor tak walczył, robił tyle wiatru, tak się starał, tak ładnie się uśmiechał, że chociaż niczego wielkiego na boisku nie dokonał, stał się dla kibiców warszawiakiem „Staśkiem”. Ożenił się z Polką i zamieszkał w Warszawie.

Emmanuel Olisadebe został wypatrzony przez Ryszarda Szustera. To był dziennikarz katowickiego „Sportu”, który potem został menedżerem piłkarzy, prezesem Górnika Zabrze, a przez chwilę był nawet wiceministrem sportu w gabinecie Witolda Bańki. Szuster szukał dla Olisadebe klubu, był w Wiśle Kraków i Ruchu Chorzów, ale w obydwu piłkarza nie przyjęto. Nie znalazł uznania w oczach Wojciecha Łazarka i Oresta Lenczyka. Szuster zadzwonił więc do menedżera Polonii Jerzego Engela. Drużynę czekał właśnie sparing z ŁKS w Łodzi. Olisadebe był już trochę zmęczony Polską, zgodził się na przyjazd bez entuzjazmu, ale nie miał wyboru. Grał przez 45 minut i to wystarczyło. Engel poszedł do właściciela Polonii Janusza Romanowskiego ze słowami: „Mamy napastnika. Warto podpisać z nim kontrakt”. Była późna jesień 1997 roku.

Tak to się zaczęło. W roku 2000, z Olisadebe w składzie, Polonia zdobyła po 54 latach tytuł mistrza Polski. W decydującym i bardzo prestiżowym meczu pokonała Legię 3:0. Pierwszą bramkę strzelił właśnie Olisadebe. Drugi raz w swojej historii Polonia zdobyła mistrzostwo i drugi raz na stadionie Legii przy Łazienkowskiej. Engel był już od pół roku selekcjonerem. Szukał napastnika o cechach Olisadebe, a ponieważ nie znalazł, postanowił zrobić z Nigeryjczyka Polaka. Prezes PZPN Michał Listkiewicz i wiceprezes Zbigniew Boniek pomysł poparli i zwrócili się w tej sprawie do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

„Któregoś dnia prezydent zaprosił na śniadanie do pałacu na Krakowskim Przedmieściu Michała Listkiewicza, Zbyszka Bońka i mnie – opowiada Engel. – Aleksander Kwaśniewski znał się na sporcie i był dobrze zorientowany, co się w nim dzieje. W pewnej chwili wziął mnie na bok, stanęliśmy przy oknie, zadał pytanie: »Czy ten Olisadebe może pomóc reprezentacji?«. Odpowiedziałem, że zdecydowanie tak. »Jest szybki, bardzo dobry technicznie, odpowiedni do gry z kontrataku. Nie mamy w kraju takiego zawodnika «”.

„Skoro tak, to powinien grać dla nas” – odpowiedział prezydent.

O książce:

Czy mecz piłkarski to na pewno tylko 90 minut walki na murawie? Może tak naprawdę rozgrywka zaczyna się dużo wcześniej, a jej rezultat potrafi latami oddziaływać na całe społeczeństwo?

Reprezentacja Polski rozegrała już ponad 800 spotkań. Stefan Szczepłek wybrał 14 z nich. Niekoniecznie tych najsłynniejszych. Zawsze były to jednak mecze bardzo istotne, które poprzedzało coś interesującego i coś ważnego po nich następowało. Czasem ciąg zdarzeń prowadził do sukcesu, czasem wszystko zmierzało do nieuchronnego rozczarowania.

Przekonaj się, jak wyglądała podróż polskich piłkarzy na pierwszy w historii mecz kadry, jakie sposoby na motywację swoich Orłów miał trener Kazimierz Górski, dowiedz się, czy era Adama Nawałki musiała się skończyć klęską na mundialu w Rosji i… kto czaił się na sędziego z nożem po porażce z Bułgarią w eliminacjach do igrzysk olimpijskich w 1972 roku.

To opowieść o meczach, w których sytuacja polityczna i gospodarcza w kraju wpływała na boiskowe wydarzenia, a wynik rywalizacji zmieniał społeczeństwo i kształtował nasz futbol. To historia spotkań, w których jedno zagranie, kopnięcie piłki, błąd popełniony na boisku lub poza nim czy decyzje polityków decydowały o losach całej generacji piłkarzy i kibiców. To wielka podróż przez dzieje polskiej piłki, która pozwoli spojrzeć na nie z zupełnie nowej perspektywy.

„Mecze polskich spraw”
Autor: Stefan Szczepłek
Premiera:
10 marca 2021
Cena okładkowa: 42,99 zł
Liczba stron: 336

Autor: Bartosz Bolesławski

Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Bartosz Bolesławski.