Kijów, Oslo, Chorzów, Busan. Piękny sen przerwany przez Hwanga

Czas czytania: 7 m.

Lulajże Jezuniu”

Mecz z Koreańczykami rozpoczynał się o 20:30 czasu miejscowego. W Polsce była wtedy 13:30. Dorośli kombinowali, jak tu wyrwać się wcześniej z pracy, żeby obejrzeć spotkanie. Inni przynosili do roboty telewizor. Uczniowie prosili nauczycieli, żeby zwolnić ich z lekcji, albo żeby chociaż pozwolili im obejrzeć mecz na świetlicy.

Ja sam pamiętam, jak wysiadłem z autobusu szkolnego i biegłem od przystanku do domu, byle tylko się nie spóźnić. Plecak i worek z kapciami cisnąłem w kąt, włączyłem kineskopowy odbiornik i zobaczyłem, jak sędzia Óscar Ruiz wyprowadza piłkarzy na murawę stadionu w Busan.

kwasniewski screen z youtubea
Prezydent Aleksander Kwaśniewski w trakcie hymnu, źródło: zrzut ekranu

A potem Edyta Górniak zaśpiewała hymn. Wykonanie naszej narodowej pieśni w rytmie zbliżonym do „Lulajże Jezuniu” skonsternowało nie tylko kibiców przed telewizorami, ale i samego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, obecnego na trybunach stadionu w Busana. A piłkarze i sztab szkoleniowy? Niby próbowali śpiewać, ale kompletnie nie mogli „wstrzelić się” w adaptację „Mazurka Dąbrowskiego” autorstwa pani Edyty.

Hymn w wykonaniu Edyty Górniak:

Przerwany sen

Ruszyliśmy na Azjatów z animuszem. Przez pierwszy kwadrans graliśmy nieźle. Mogliśmy nawet zdobyć gola, ale pomylił się Jacek Krzynówek. Potem zaczęły się kłopoty… 26 minuta. Lee Eul-yong wyrzucił piłkę z autu do Seol Ki-hyeona. Ten z powrotem do Lee. Koreański lewoskrzydłowy zagrał w pole karne, a tam czekał już Hwang Sun-hong. Uderzył fantastycznie, z pierwszej piłki. Jerzy Dudek nie miał szans. Napastnik utonął w objęciach kolegów, a stadion oszalał.

Polscy kibice przecierali oczy ze zdumienia. Nie tak miał wyglądać nasz powrót na mistrzostwa. Gdyby mecz rozgrywany był nad Wisłą, pewnie kibice zaczęliby skandować „Nic się nie stało”. Może rzeczywiście jeszcze wtedy nic się nie stało. W końcu to tylko jeden gol straty.

Minuty jednak mijały nieubłaganie, a my wciąż nie mogliśmy znaleźć recepty na ruchliwych i dobrze zorganizowanych Koreańczyków. Wreszcie Azjaci zdobyli kolejnego gola i pewnie dowieźli zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego.

Tak Koreańczycy strzelali nam bramki w Busan:

Powiedzieć, że po meczu w Polsce nastroje były minorowe to nic nie powiedzieć. Wszyscy widzieliśmy nieporadność Biało-Czerwonych, a jednocześnie znaliśmy klasę naszych następnych rywali, Portugalczyków. Dało się wyczuć, że Biało-Czerwoni są bardzo blisko odpadnięcia z turnieju, co rzeczywiście kilka dni później stało się faktem.

Dominik Górecki
Dominik Górecki

Samorządowiec, dziennikarz, sadownik, miłośnik podróży i fan futbolu. Entuzjasta Serie A, Bundesligi i piłki afrykańskiej. Od dzieciństwa zakochany w Juventusie.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Yoann Gourcuff – dlaczego „nowy Zidane” zaprzepaścił swoją karierę?

Yoann Gourcuff miał w opinii wielu osób potencjał na poziomie Zinedine'a Zidane'a. Dlaczego jednak pomocnik nie osiągnął nawet małej cząstki sukcesów swojego rodaka? Odpowiedź znajdziecie w tym artykule.

Strzał na bramkę — magazyn młodych piłkarzy i piłkarek #4

Strzał na bramkę to wydawnictwo, które ma trafiać do najmłodszych fanów piłki - oto nasza opinia na temat kwartalnika.

Ranking: Najlepsze występy Polaków w Lidze Mistrzów

Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, jakie były najlepsze występy Polaków w Lidze Mistrzów? Ten artykuł pomoże ci znaleźć na to odpowiedź.