Ligowa inauguracja przy Hetmańskiej – wizyta na meczu Stali Rzeszów z Chrobrym Głogów

Czas czytania: 6 m.
5
(2)

Piłkarze Stali Rzeszów wrócili do pierwszoligowej rywalizacji. Na inaugurację sezonu zmierzyli się u siebie z Chrobrym Głogów. W obu drużynach w porównaniu do ubiegłego sezonu zaszło sporo zmian. Potyczka zespołu ze stolicy Podkarpacia z ekipą z Dolnego Śląska tym bardziej wzbudzała więc duże zainteresowanie.

O transferach w Stali pisaliśmy niedawno w tekście zapowiadającym sezon. Już po jego ukazaniu się, do rzeszowskiego klubu dołączył kolejny zawodnik. Kontrakt przy Hetmańskiej podpisał Marvin Rittmuller.

Niemiec był ostatnio zawodnikiem TSV 1860 Monachium. Na koncie ma 85 spotkań w 2. Bundeslidze oraz awans na najwyższy poziom niemieckich rozgrywek wywalczony w 2020 roku w barwach Heidenheim. Dwudziestosiedmiolatek, który najczęściej gra na prawej obronie lub prawym skrzydle, występował także w młodzieżowej reprezentacji swojego kraju.

Zmiany w Głogowie

W poprzednim sezonie Chrobry otarł się o awans do Ekstraklasy. Doszedł do finałów baraży, lecz na tym etapie lepsza okazała się Wieczysta Kraków. Nie może więc dziwić, że piłkarze, którzy osiągnęli ten wynik, wzbudzili duże zainteresowanie innych klubów.

Przed rozpoczęciem obecnej kampanii z drużyny z Głogowa odeszło aż czternastu zawodników. Wśród nich znaleźli się między innymi Myrosław Mazur, Dawid Arndt, Szymon Bartlewicz, Kacper Laskowski czy Szymon Lewkot.

Chrobry dokonał też kilku transferów przychodzących. Jego szeregi zasilili między innymi byli gracze Stali Rzeszów – bramkarz Krzysztof Bąkowski i pomocnik Adrian Bukowski. Interesującym ruchem było wypożyczenie Jehora Szarabury. Ukrainiec poprzednio występował w Śląsku Wrocław.

Łukasz Becella, trener Głogowian, to jeden z najciekawszych szkoleniowców w Betclic 1. Lidze. Przed startem sezonu tak o jego sytuacji napisano w wydanym przez „Przegląd Sportowy” Skarbie Kibica:

Jednak prawda jest taka, że jeśli w nowym sezonie tak osłabiony Chrobry nie wróci w dolne rejony tabeli, to będzie to kolejny sukces Becelli, który jak wielu poprzedników musi zmierzyć się teraz z efektami własnego sukcesu. Jego drużyna rozkochała w sobie wielu nawet postronnych kibiców i wykreowała nowe pierwszoligowe gwiazdy, po czym „zapłaciła” za to spodziewaną cenę w postaci transferów wychodzących. 47-letni trener ma powody do zmartwień, choć znając jego optymistyczne podejście do życia, należy się spodziewać, że również w trudniejszej sytuacji wyciągnie pozytywne wnioski.  

Powrót ligowych emocji

Przez ostatnie tygodnie piłkarscy kibice zanurzeni byli w mundialowych emocjach. Mistrzostwa świata dostarczyły wielu wrażeń, ale każdy sympatyk futbolu wie, że lokalne podwórko szczególnie mocno przyprawia o szybsze bicie serca.

Spotkanie Stali z Chrobrym zaplanowano na sobotę. Krótko przed pierwszym gwizdkiem wybrzmiewającym o 15:30 przed kasą biletową stała długa kolejka po wejściówki na mecz. Pogoda była piękna, choć od czasu do czasu upał mocno doskwierał.

W składzie gospodarzy zabrakło jeszcze wspomnianego Rittmullera. Od pierwszych minut wyszło zaś kilku nowych zawodników, o których pisaliśmy przed rozpoczęciem sezonu – Marco Thiede, Sean Goss i Marcin Listkowski.

Zimny prysznic na inaugurację

W pierwszej połowie Stal miała dwie dobre okazje, obie zmarnował jednak Jonathan Junior. Krzysztof Bąkowski najpierw błysnął po uderzeniu głową Brazylijczyka. Później fatalny błąd popełniła obrona gości, a napastnik miejscowych stanął oko w oko z bramkarzem rywali. Ponownie lepszy okazał się golkiper Chrobrego.

Głogowianie też mogli trafić, ale Kelechukwu Ibe-Torti obił obramowanie rzeszowskiej bramki. Tuż przed zejściem na przerwę przyjezdni objęli jednak prowadzenie po golu wspomnianego Szarabury.

afe56664 ad6c 433d 8ec4 0ce8804dc2c9
Fot. Grzegorz Zimny

Druga część rozpoczęła się dla Rzeszowian tak, jak zakończyła pierwsza. Stal znów straciła bramkę i kolejny raz stało się to po trafieniu Ukraińca. Kilka minut później na 3:0 podwyższył Ibe-Torti, ale kibice zespołu z Podkarpacia odzyskali nadzieję na nieco ponad pół godziny przed końcem.

Sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Jonathan Junior. Gospodarze ruszyli do ataku i przez pewien czas mogło się wydawać, że odrobienie strat jest w ich zasięgu. Marek Zub dokonywał zmian. Na boisku pojawił się między innymi Aleksander Buksa, kolejny z nowych zawodników.

1f537a03 0cf3 4645 9147 3e5190683b34
Fot. Grzegorz Zimny

W końcówce Jonathan Junior w ciągu kilku minut dostał jednak dwie żółte kartki, a niedługo później padły kolejne bramki dla gości. Najpierw trafił Kamil Grzelak, a w doliczonym czasie wynik na 5:1 dla Chrobrego ustalił Jakub Lis.

Pomeczowe echa

Wynik był wysoki, ale nie do końca odzwierciedlał to, co działo się na boisku. Na pomeczowej konferencji prasowej przyznali to obaj trenerzy. Najpierw z dziennikarzami spotkał się Łukasz Becella.

Przyjechaliśmy tutaj z całkowicie innym zespołem niż w zeszłym sezonie. Odeszło czternastu zawodników, sześciu na razie przyszło. Jesteśmy na etapie rozwoju, próbujemy odbudować zespół, bo jeszcze nam brakuje określonej liczby piłkarzy. Dziś przyjechaliśmy w odmłodzonym składzie. Graliśmy z drużyną, która jest wizytówką rozwoju młodych zawodników w Polsce. Bardzo to cenimy, szczególnie rolę trenera Marka Zuba, podobnie jak przewodnictwo i pomoc skautingową dyrektora Jarka Fojuta. Widzimy, że zrobili oni bardzo dobre transfery. Wynik jest dla nas korzystny, ale jeżeli spojrzymy na statystyki, to zobaczymy, że my oddaliśmy czternaście strzałów, a trzynaście oddała Stal Rzeszów. Był to więc wyjątkowy mecz, niełatwy i w pierwszej połowie bardzo wyrównany, ale my byliśmy bardziej konkretni. Sygnałem tego była bramka, którą zdobyliśmy w 45. minucie – podsumowywał szkoleniowiec Chrobrego. 

Zapytaliśmy go o to, czy wobec odejścia wielu kluczowych zawodników celem Głogowian nadal będzie, tak jak w zeszłym sezonie, awans do Ekstraklasy:

Pytanie jest bardzo złożone, ponieważ nie możemy wyznaczyć sobie celu, bo nie mamy jeszcze odbudowanego zespołu. W tym momencie koncentruję się na odbudowie drużyny i na rozwoju indywidualnym zawodników. Brakuje nam jeszcze tych czterech-pięciu transferów, żeby była rywalizacja. Piłka nożna to także zmiennicy – jesteś tak mocny, jak twoi zmiennicy, dlatego musimy do tego dobrze się przygotować. Dużo cierpliwości jest w naszej pracy skautingowej, ponieważ przyjście do Chrobrego Głogów to wymogi nie tylko piłkarskie, ale też charakterologiczne. Mamy swoje DNA, którego bardzo pilnuję jako główny trener. Chcę, żeby tu przychodzili zawodnicy, którzy bardzo chcą i są bardzo głodni, głodni do potęgi n-tej, głodni rozwoju i pragnący poświęcać się dla zespołu. W tym momencie koncentrujemy się na najbliższym meczu. Na pewno głównym celem jest utrzymanie, bo chcemy, żeby zespół nadal funkcjonował na poziomie pierwszoligowym, ale dopiero po pierwszej rundzie możemy powiedzieć, jaki mamy zespół i wtedy postaram się panu odpowiedzieć – mówił trener gości.

Marek Zub również zwrócił uwagę na to, że rezultat meczu nie do końca pokrywał się z tym, co działo się na boisku:

Z mojej perspektywy, może ktoś z państwa się nie zgodzi, wynik absolutnie nie odzwierciedla tego, jak prezentowaliśmy się na tle Chrobrego. Na pewno Chrobry przeważał w wielu momentach, w wielu aspektach istotnych dla wyniku. W wielu stykowych momentach traciliśmy piłkę, przez co później musieliśmy dużo więcej biegać w obronie, a w takiej sytuacji popełnia się błędy.

Na konferencji przedmeczowej szkoleniowiec Stali charakteryzował każdego z nowych zawodników. Seana Gossa porównał piłkarsko do Sebastiena Tilla, o którym wielokrotnie pisaliśmy, doceniając jego efektowną grę. Trener zaznaczył jednak, że zawodnik z Irlandii Północnej różni się od Luksemburczyka pod względem mentalnym. Dopytaliśmy zatem, na czym te różnice polegają:

Seba jest bardziej otwarty, bardziej rozmowny. A Sean mało się odzywa, obserwuje, patrzy spod brwi, co nie znaczy, że jest niezadowolony. To trochę taka, mówiąc żartobliwie, angielska flegma. Seba jest bardziej żywiołowy w kontakcie, w szatni itd. Powie dziesięć zdań na dany temat, a Sean powie jedno zdanie, ale dotyczy ono tego samego i ma taką samą wartość i treść. Widać też pewną różnicę, jeśli chodzi o sylwetkę i poruszanie się, ale sposób grania jest bardzo podobny – opisywał Marek Zub.

Tuż po końcowym gwizdku Łukasz Szczepanik z portalu SuperNowości porozmawiał z bramkarzem Stali Svyatoslavem Vinivskyim. Ukrainiec również podzielał zdanie obu trenerów na temat przebiegu tego spotkania. Wywiad prezentujemy poniżej:

– Wynik idzie w świat, Chrobry wygrał zasłużenie, aczkolwiek patrząc na przebieg meczu, ta wygrana była za wysoka.

– Tak, zgadzam się. Chrobry wykorzystał wszystkie swoje szanse. My też powinniśmy to zrobić w pierwszej połowie, gdy Jonathan miał dwie znakomite sytuacje. Uważam, że wówczas mecz potoczyłby się inaczej. Musimy doskonalić to, co było dobre, aby lepiej wykorzystywać swoje momenty, bo w tej lidze jeden błąd to jedna bramka. Nie można tracić ich w taki sposób. Przegraliśmy, bo popełnialiśmy pojedyncze błędy.

– Dało się zrobić coś więcej przy stracie tych pięciu bramek?

– Na pewno przy czwartej bramce mogłem zdecydowanie lepiej się zachować. Przy pozostałych trafieniach ciężko było o interwencję. Wszystkie stracone gole wynikały z naszych indywidualnych błędów.

– To dopiero pierwsza kolejka, więc nie ma co rozdzierać szat. Na pewno się nie załamujecie, choć po takim meczu trudno o optymizm.

– Tak, nie zwieszamy głów. Pogadaliśmy w szatni, każdy, kto chciał, powiedział coś od siebie. Oczywiście jest złość, ale to dopiero początek sezonu, dlatego w szatni wszystko jest w porządku. Postaramy się progresować, by z każdą kolejką wyglądać lepiej.

– Jak sądzisz, który ze straconych goli podziałał na was najbardziej destabilizująco?

– Uważam, że pierwszy stracony gol, choć boli każda stracona bramka. Byliśmy zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie, ale tak jak w poprzednim sezonie często było tak, że wszystko wyglądało dobrze do przerwy, a po zmianie stron traciliśmy kontrolę nad meczem. Nadal musimy nad tym pracować. Kolejny raz nie może się to powtórzyć.

Chrobry rozpoczął sezon bardzo efektownie i wysłał sygnał, że mimo kadrowej rewolucji nadal może należeć do ligowej czołówki. Teraz Głogowian czeka spotkanie z mającą duże ambicje Odrą Opole. Rzeszowianie pojadą zaś do Gdyni, by rywalizować z celującą w powrót do Ekstraklasy Arką.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 2

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Mundial to więcej niż piłka – pięć obrazów z mistrzostw świata 2026

Za nami ponad miesiąc pięknych piłkarskich emocji. Nigdy wcześniej nie było tak długiego mundialu i nigdy w mistrzostwach świata nie wzięła udziału tak duża...

Budowa obiektów sportowych – od koncepcji do realizacji krok po kroku

Planując budowę hali, stadionu lub boiska, warto wiedzieć, jak wygląda cały proces inwestycyjny. Każdy etap ma wpływ na późniejsze użytkowanie obiektu, koszty realizacji oraz...

Piknik, sparing z Ruchem Lwów i prezentacja drużyny – Stal Rzeszów przystępuje do nowego sezonu

Tydzień przed inauguracją rozgrywek Betclic 1. Ligi piłkarze Stali Rzeszów rozegrali ostatni sparing. Na głównej płycie stadionu przy ulicy Hetmańskiej zmierzyli się z Ruchem...