Strona główna Extra Lord Vader, Zorro i pizza – niezwykłe zdarzenia z konferencji prasowych i prezentacji piłkarzy

Lord Vader, Zorro i pizza – niezwykłe zdarzenia z konferencji prasowych i prezentacji piłkarzy

0

Pizza wspaniała w każdej w formie

Paolo Di Canio nikomu przedstawiać nie trzeba. Włoski napastnik występował m.in. w Juventusie, Milanie i Sheffield Wednesday. Nie bez powodu, jako trzeci wymieniam tu angielski klub, ponieważ związana jest z nim zabawna historia.

Włoch przybył na Hillsborough Stadium w 1997 r. Klub postanowił przedstawić go w prasie poprzez najsłynniejszy element kuchni Półwyspu Apenińskiego, a więc pizzę. Dodatkowo w prezentacji wziął udział Benito Carbone, który dołączył do Sheffield rok wcześniej z Interu Mediolan. Tak więc można było zaczynać iście włoską prezentację.

W pierwszej chwili można by pomyśleć, że klub wpadł na bardzo dobry pomysł. Dwóch Włochów i ich narodowy przysmak. Szczegół w tym, że Di Canio i Carbone nie mieli pysznej pepperoni wyjętej prosto z pieca. Piłkarze Sheffield pozowali wraz z typową mrożonką, zakupioną w angielskim supermarkecie. No cóż, chyba można było rozwiązać to nieco inaczej.

Di Canio i pizzę (już tę upieczoną) łączy również inna historia z 2013 r. Włoch pracował jako trener Swindown Town. Przed sobotnim meczem z Shrewsbury, murawa stadionu Swindown była pokryta grubą warstwą śniegu i nie nadawała się do gry. W piątkowy wieczór Di Canio, jego sztab i inni pracownicy klubu ruszyli do pracy, aby uratować sytuację. Włoch zaapelował również o pomoc do kibiców. Ku jego zaskoczeniu, zgłosiło się wielu wolontariuszy. Szkoleniowiec postanowił wynagrodzić wszystkich, kupując im pizzę. Ostatecznie musiał zasponsorować jedzenie dla 200 osób. Finalnie mu się to opłaciło, ponieważ jego zespół wygrał 2:0.

Stres paraliżuje nawet najlepszych

Ta kategoria nie jest co prawda czymś niezwykłym, ale z pewnością potrafi poprawić humor. Stres paraliżuje nie tylko w meczu, ale również na prezentacji. Ostatnim najlepszym przykładem było przybycie do Barcelony Sergino Desta. Młody Amerykanin miał ogromne problemy z prostym podbijaniem piłki, co z pewnością nie zostawiło dobrego wrażenia. Podobne przypadki widzieliśmy już wielokrotnie wcześniej.

W 2015 r. do Sevilli dołączył prawy obrońca Mariano. Prezentacja Brazylijczyka nie została zorganizowana na stadionie, tylko w małym studiu. Później okazało się, że było to dla niego szczęśliwe rozwiązanie. Mariano nie potrafił umiejętnie podbijać piłki ani nogą, ani głową. Zdecydowanie lepiej jest więc zaliczyć wtopę w małej przestrzeni, niż na stadionie pełnym kibiców. Obecnie Mariano gra w ojczyźnie dla Atletico Mineiro.

Dosyć komiczne przywitanie z nowymi fanami zaliczył w 2015 r. Roberto Soldado. Po nieudanej przygodzie z Tottenhamem, Hiszpan zdecydował się na powrót do ojczyzny i grę dla Villarreal. W 52 meczach dla Kogutów zdobył jedynie siedem bramek. W Londynie ewidentnie zardzewiał i było to widać w czasie prezentacji w nowym klubie.

Soldado dostał piłkę, aby kopnąć ją na niższy poziom Estadio de la Cerámica, gdzie kibice Villarreal zebrali się, by rzucić okiem na ich nowy transfer. Napastnik użył jednak za dużo siły i umieścił futbolówkę na wyższym sektorze. Po tej wpadce otrzymał drugą szansę. Niestety, wtedy również spudłował, a porządkowi musieli wyjmować piłkę z pustego sektora. W tym momencie 35-latek broni barw Granady.

Exit mobile version