Litmanen, Hyypiä i cała reszta – najlepsi Finowie ostatniego trzydziestolecia

10. Hannu Tihinen

Kolejny ważny gracz drużyny HJK, która zdołała awansować do Ligi Mistrzów. Nie licząc niezbyt udanego epizodu w West Hamie, dawał sobie radę za granicą. W Vikingu Stavanger, Anderlechcie i FC Zurych był podstawowym piłkarzem.

W Norwegii zdobył puchar kraju, w Belgii dwa razy sięgnął po mistrzostwo i raz po puchar, zaś w Szwajcarii dwa razy cieszył się z mistrzostwa. Dzięki jego bramce Zurych pokonał Milan w meczu Ligi Europy. Słynął z twardej gry i nie unikał pojedynków powietrznych. Ale miał ku temu dobre warunki fizyczne (190 cm).

Tihinen wszedł do kadry narodowej przytupem. Po zaledwie 10 minutach gry w debiutanckim meczu z Turcją strzelił gola. Potem było już gorzej, bo Finowie przegrali 2:4. W reprezentacji przez wiele lat z Samim Hyypią tworzył parę stoperów.

9. Jonatan Johansson

Nie zapowiadał się na dobrego piłkarza. W wieku 22 lat z ligi fińskiej trafił do Estonii. Tam wypatrzyli go działacze Rangersów. Nie stał się nigdy najważniejszym piłkarzem The Gers, ale kibice zapamiętali go z bardzo ważnej bramki strzelonej Bayerowi Leverkusen w II rundzie Pucharu UEFA 1998/99. Szkoci wyeliminowali wówczas Niemców, co uznano za duży sukces.

Gol Johanssona przeciwko Bayerowi:

Johansson może dobrze wspominać okres gry w Charltonie. Grał tam przez ponad 5 lat. Szczególnie dobry miał start. W sezonie 2000-01 zdobył w Premier League 11 goli. Potem już tak skuteczny nie był, ale manager Alan Curbishley i tak chętnie korzystał z usług Fina. Efekt był dobry, bo Charlton bez problemów utrzymywał się w gronie najlepszych angielskich drużyn.

Sporo dał kadrze narodowej. 22 gole w 105 występach to wynik godny zapamiętania. Niestety, tak jak całe jego pokolenie, nie zagrał w żadnej poważnej międzynarodowej imprezie. Raz był blisko gry w barażach o mundial. Finom zabrakło jednego punktu, by wyprzedzić Węgrów i zachować szansę na awans do Mistrzostw Świata w 1998 roku.

8. Teemu Tainio

Przez 8 lat miał status podstawowego zawodnika AJ Auxerre. Następne trzy spędził w Tottenhamie, gdzie również grał sporo. Podobnie było w Sunderlandzie. W dwóch kolejnych sezonach pojawiał się już na boisku dużo rzadziej. Po nieudanej przygodzie z Ajaksem postanowił spróbować swoich sił w MLS, do New York Red Bulls. Za Atlantykiem grał dobrze i szybko stał się ulubieńcem fanów klubu z Nowego Jorku. Mimo to nie zagrzał tam długo miejsca. Karierę zakończył w ojczyźnie, w HJK.

Tainio miał duży udział w zdobyciu przez Tottenham ostatniego jak dotąd trofeum. W 2008 roku Koguty sięgnęły po Puchar Ligi, a Fin zagrał w pięciu meczach tamtej kampanii, między innymi w derbowym pojedynku z Arsenalem, który Tottenham wygrał aż 5:1.

Przez lata Tainio był kluczowym graczem drużyny narodowej. Ale sukcesów było jak na lekarstwo. Efektowne zwycięstwo z Polską, remisy z Portugalią, Hiszpanią czy Niemcami… To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o największe osiągnięcia z kadrą.

7. Joonas Kolkka

Do Holandii wyjechał w glorii wicemistrza kraju i zdobywcy Pucharu Finlandii. Pierwsze pół roku w Willem II było dla niego trudne. W 7 meczach nie zdobył żadnej bramki. Swoje umiejętności zaczął pokazywać dopiero, gdy zespół z Tilburga przejął Szkot Jimmy Calderwood. Radził sobie na tyle dobrze, że w 1998 roku sięgnęło po niego PSV. Przez trzy lata był podstawowym zawodnikiem tej drużyny. A nie był to zespół byle jaki – w składzie miał np. Ruuda van Nistelrooya, Marka van Bommela czy Mateję Kežmana.

Co ciekawe, Kolkka, będąc jeszcze piłkarzem rodzimego MyPA, miał okazję zagrać przeciwko PSV w rozgrywkach Pucharu UEFA. W pierwszym meczu jego ekipa sensacyjnie zremisowała z utytułowana drużyną holenderską 1:1. Był to trenerski debiut Dicka Advocaata w europejskich pucharach. Rewanż nie pozostawił złudzeń, który zespół jest lepszy. PSV wygrało 7:1, a cztery gole zdobył sam Ronaldo Luís Nazário de Lima.

Kolkka dawał radę nie tylko w Holandii. Panathinaikos, Borussia Mönchengladbach, Crystal Palace – wszędzie grał dużo. Po przygodzie z tymi klubami wrócił do „Kraju Tulipanów”, ale już nie do PSV. Z jego sporych umiejętności skorzystały jeszcze: ADO, Feyenoord, Breda i ponowie Willem II. Karierę kończył w Stanach Zjednoczonych, w Texas Dutch Lions.

98-krotnie zagrał w seniorskiej drużynie Finlandii. Strzelił w tych spotkaniach 11 goli. Wynik strzelecki to mały niedosyt, zwłaszcza, że przez ponad 5 ostatnich lat gry w kadrze nie pokonał golkipera rywali ani razu.

6. Mikael Forssell

Hasselbaink, Zola, Flo, Guðjohnsen i… Forssell – tak wyglądała lista kandydatów do gry w ataku Chelsea przed erą Abramowicza. Przy takiej konkurencji Fin nie mógł liczyć na regularne występy. Szukał więc szczęścia na wypożyczeniach. Dobrze spisywał się w Crystal Palace, Borussii Mönchengladbach, a przede wszystkim w Birmingham, dla którego strzelił w ciągu jednego sezonu 17 bramek.

Okres gry w ekipie w St. Andrew’s był najlepszym w jego karierze. On sam często podkreśla, ile zawdzięcza klubowi. – Przychodziłem jako młody piłkarz. Profesjonalistą stałem się dopiero w Birmingham – wspominał lata, które spędził w tym mieście.

Karierę Forssella mocno wyhamowały kontuzje kolana. Nie załamywał się jednak kolejnymi urazami. Po jednym z nich mówił dziennikarzom: – Byłem kontuzjowany, ale to sprawiło, że jestem silniejszy. Wiem, jak sobie z tym poradzić mentalnie, chociaż nigdy to nie jest łatwe.

87 meczów i 29 goli – to bilans Forssella w kadrze narodowej. Dwukrotnie w barwach Finlandii zanotował hat-tricki: w 2005 roku przeciwko Macedonii i w 2010 przeciwko San Marino.