Piłka nożna bez kibiców – wszystkie mecze w Ekstraklasie bez udziału publiczności

W Polsce historia meczów bez udziału publiczności sięga początku lat 90. Poniższy tekst jest podróżą po wielu pustych stadionach naszego kraju, od obiektu przy Łazienkowskiej w Warszawie, przez Oporowską, Bułgarską, po Bukową, a nawet Stadion Śląski w Chorzowie i wszędzie indziej tam, gdzie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, grano bez udziału kibiców. Po drodze będą bójki, race, zakazy wojewodów, trochę korupcji, powstające stadiony i jeden mecz, który, choć bez kibiców, połączył na moment dwa rywalizujące obozy.

Trwająca od początku 2020 roku pandemia zawiesiła w bezruchu niemal cały świat. Zatrzymała funkcjonowanie wielu dziedzin gospodarki, równocześnie zamykając setki tysiące ludzi w domach. Wśród „uwięzionych” znalazły się rzesze kibiców piłkarskich, czekających z utęsknieniem na odmrożenie futbolu.

Choć w momencie powstawania tekstu wiele europejskich lig, w tym również rodzima ekstraklasa, zapowiada szybkie wznowienie rozgrywek, nic niestety nie zapowiada szybkiego powrotu kibiców na trybuny. Najbardziej prawdopodobne jest, że jeszcze przez wiele tygodni lub może nawet miesięcy, przyjdzie nam śledzić zmagania boiskowe jedynie z kanapy.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Będziemy się więc musieli przyzwyczaić do widoku pustych krzesełek okalających murawę oraz wszechobecnych okrzyków piłkarzy i trenerów niesionych echem pustych stadionów. Na szczęście w przeciwieństwie do kibica niemieckiego, francuskiego czy hiszpańskiego, kibic polski przyzwyczajony jest do pustych stadionów.

fot. Wojkowiczanin / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, rozegrano do tej pory ponad 50 meczów bez udziału publiczności. Według niezawodnego portalu 90 minut.pl polscy ligowcy, do momentu wybuchu epidemii, grali bez udziału publiczności aż w 57 spotkaniach. Pierwszy taki mecz odbył się w rundzie wiosennej sezonu 1992/1993, ostatnie było spotkanie w grudniu 2019 roku.

Witajcie w latach 90.

Od zakończenia II wojny światowej aż do 1993 roku wszystkie spotkania najwyższej ligi były dostępne dla kibiców. Niestety wraz z początkiem lat 90 sytuacja na rodzimych stadionach zaczęła się pogarszać.

Grupy kiboli zawłaszczyły sobie trybuny, nierzadko doprowadzając do zamieszek nie tylko na samych obiektach, ale i poza nimi. W pewnym momencie policja wraz z PZPN zaczęła reagować zmykaniem stadionów. Pierwszymi ofiarami walki z chuliganami padła Legia Warszawa. Po burdach mających miejsce podczas pierwszego meczu półfinałowego Pucharu Polski z GKS Katowice.

W trakcie spotkania kibole atakowali policjantów oraz zdewastowali część centrum stolicy. Klub został ukarany zamknięciem stadionu na kolejne spotkanie ligowe. Zakaz przypadł na mecz 23. kolejki z Górnikiem Zabrze rozegrany 10 kwietnia 1993 roku. Legionistom brak kibiców najwyraźniej nie doskwierał zbyt dotkliwie, bo mecz wygrali 1:0 po bramce Leszka Pisza, zdobytej oczywiście z rzutu wolnego.

Kolejne spotkanie, a w zasadzie spotkania bez udziału publiczności rozegrano już tydzień po meczu Legii. Śląsk Wrocław ukarany za ekscesy kibiców z meczu z Wisłą Kraków, wygrał na Oporowskiej z Siarką Tarnobrzeg 1:0.

W tym samym dniu Lech Poznań na zmierzył się w hicie kolejki z Wisłą Kraków, przegrywając 2:3. Powodem zamknięcia stadionu w Poznaniu była awantura po meczu z Zawiszą Bydgoszcz. Ostatecznie, może i dobrze, że nikt nie zasiadał wówczas na trybunach, tak bowiem wspominała to spotkanie Gazeta Wyborcza:

„Wynik jest wypadkową nieudolności poznańskich piłkarzy oraz reżyserskich zdolności arbitra. Na szczęście mecz, zgodnie z decyzją PZPN, odbywał się przy pustych trybunach. Poczynania sędziego połączone z „wylewnością” poznańskich szalikowców mogły stworzyć mieszankę wybuchową”.

Do tego komentarza został również zamieszczony opis sytuacji mogącej prokurować wspomnianą „wylewność” szalikowców:

„W 82. min na polu karnym Lecha Brzęczek walczył o piłkę z Lewandowskim. Ten drugi „położył” się na murawie, a sędzia, rozkładając ręce w geście zdziwienia, podyktował karny”. Wygląda więc na to, że mecz nie dość, że został rozegrany przy pustych trybunach to jeszcze prawdopodobnie był ustawiony. Ot polska piłka lat 90 w pigułce.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…