Piłka nożna bez kibiców – wszystkie mecze w Ekstraklasie bez udziału publiczności

Adam Nawałka trafiony kamieniem i małe derby na pustym Śląskim

Końcówka lat 90. i początek 2000 niczym nie odbiegała od dotychczasowej sytuacji na polskich stadionach. Burdy, awantury i starcia z policją nadal były na porządku dziennym, a kibole traktowali obiekty sportowe jak swoje prywatne areny walk. Skutkowało to kolejnymi karami i meczami bez udziału publiczności.

Na lidera tych lat pod względem meczów bez kibiców wyrastał GKS Katowice. Kibice z Bukowej potrafili nie raz zgotować prawdziwe piekło. Katowiczanie rozegrali na przestrzeni kilku lat 4 mecze bez udziału publiczności, wszystkie były karami za karygodne zachowanie fanów. W 1998 roku doszło nawet do przerwania derbów z Ruchem i decyzji o powtórzeniu spotkania już bez udziału publiczności. Te puste derby GKS wygrał 1:0.

Jednak najdziwniejszym starciem ligowym bez udziału publiczności, rozegranym na Śląsku były małe derby pomiędzy Ruchem a Odrą Wodzisław.

Spotkanie zostało bowiem rozegrane na pustym Stadionie Śląskim. Doszło do tego z dwóch powodów. Po pierwsze: Ruch rozgrywał mecze w „Kotle Czarownic” przez niedopuszczenie stadionu przy Cichej do rozgrywek Ekstraklasy. Ten nie spełniał bowiem wymogów przez brak podgrzewanej murawy. Drugim powodem było zachowanie kibiców podczas spotkania Ruch – Górnik, podczas którego chuligani z obu stron urządzili sobie festiwal agresji na Stadionie Śląskim.

Pojedynek Ruch Chorzów – Odra Wodzisław zakończył się wynikiem 0:1 dla Odry. Niektórzy twierdzili wtedy, że było to najnudniejsze spotkanie, jakie kiedykolwiek rozegrano na Stadionie Śląskim.

W sezonie 2001/2002 Legia po raz kolejny pierwszy swój domowy mecz rozgrywała przy pustych trybunach. Podobnie jak w 1995 roku była to kara za zachowanie podczas ostatniego starcia rozgrywek. Na finiszu sezonu 2000/2001 Legia mierzyła się z Wisłą Kraków na własnym stadionie. Łącznie z tym spotkaniem do końca pozostawały dwie kolejki, a Wiślacy już cieszyli się mistrzostwa.

Mecz przebiegał w niespokojnej atmosferze. Grupy kibiców co rusz ścierały się ze sobą i z policją. Po zakończeniu spotkania przegranego przez Legię 1:2, w kierunku murawy posypały się kamienie. Jeden z nich ugodził w głowę Adama Nawałkę, pełniącego funkcję trenera Wisły.

Nawałka stawił się na konferencji prasowej z opatrunkiem, chłodząc obolałą głowę lodem. Dzień po meczu sytuacja nieco się pogorszyła.

-Rano zaczęła mnie znów boleć głowa. Ból był nie do zniesienia. Zostałem więc skierowany do szpitala. Byłem badany tomografem komputerowym i rentgenem, ale kompletne wyniki będą znane dopiero we wtorek. Nie wyobrażam sobie jednak, że nie poprowadzę w środę drużyny w ostatnim w tym sezonie meczu pierwszoligowym z Zagłębiem Lubin. Jeśli lekarz mi zabroni, to zrobię to na własną prośbę- mówił Adam Nawałka w wywiadze Dziennika Polskiego

Na szczęście nie doszło do poważnych obrażeń i przyszły selekcjoner, mógł szybko wrócić na ławkę trenerską.

Autor: Maciej Bednarczyk

Wychowany na "pajacykach" Boruca. Fan Ekstraklasy i kibic wszystkich polskich drużyn w pucharach. Sympatyk reprezentacji Francji. W tygodniu student dziennikarstwa, a weekendami sędzia piłkarski.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Maciej Bednarczyk.