„Polska myśl szkoleniowa” – recenzja

Czas czytania: 4 m.

W książce „Polska myśl szkoleniowa” Michał Zachodny zabiera czytelnika w podróż w czasie od momentów założycielskich polskiej piłki, aż do najnowszej historii. Wycieczka jest pouczająca i skwapliwie przygotowana, ale przewodnik nie ukrywa, że najpiękniejsze w polskiej piłce są tylko chwile. Polska myśl szkoleniowa to chaos, a pasmo porażek tylko przypadkowo przerywa jakiś sukces. O jej zdefiniowaniu, jak sam autor pisze na końcu, nie ma mowy. Odkrywanie tego z autorem będzie dla maniaka futbolu tyleż fascynujące, co przygnębiające, gdy zda sobie sprawę, jak wiele nam brakuje do innych nacji.

Zdarza mi się zwierzać znajomym, niezainteresowanym piłką, jak bardzo chciałbym żyć w Hiszpanii, Włoszech czy np. Anglii lub Niemczech. Nie dlatego, że mają lepsze piłkarsko nacje, ale dlatego, że ogromna rzesza kibiców zna się i potrafi rozmawiać na wysokim poziomie o piłce. Według mnie przedstawiciele tamtejszego świata piłkarskiego (działacze, trenerzy, piłkarze) czują futbol i wiedzą, jak stawać się lepszym. U nas pogłębionej dyskusji o piłce nie ma. Czy dlatego jesteśmy piłkarsko w takim, a nie innym miejscu? Według mnie to jeden z powodów, więc każda pogłębiona analiza jest na wagę złota.

Mówią, że kropla drąży skałę. Jeśli przyjąć taką terminologię, to książka Michała Zachodnego jest deszczem na kamień o nazwie „polska piłka nożna”. Ciekawy jest punkt wyjścia, od którego zakiełkował pomysł na publikację. To mecz hańby, czyli Polska kontra Japonia na Mundialu w Rosji, gdy obydwie drużyny w pewnym momencie przestały grać w piłkę. Zachodny, opisując polską piłkę, sięga jednak nie tylko do obecnych czasów, ale zakrada się do dla najdalszych zakamarków historii, opisując przedwojenną szkołą lwowską, krakowską; zdradza fascynację Józefem Kałużą, odkrywanym w tej publikacji dla wielu czytelników pewnie po raz pierwszy. Uświadamia, jak bardzo na nasz futbol miały wpływ inne nacje, np. Węgrzy czy Czesi, od których czerpaliśmy wiedzę, ale zaczerpnąć piłkarskiej kultury, która mogłaby z nami zostać, już nie potrafiliśmy.

Płynnie i metodycznie przechodzi przez poszczególne etapy gry naszej reprezentacji, dociekając, co było wyjątkowego w Kazimierzu Górskim, Antonim Piechniczku, aż do czasów współczesnych, opisując pomysły kolejnych selekcjonerów na grę naszej reprezentacji. Nie pozostawia złudzeń, ze lata 90. to czas w polskiej piłce zmarnowany. Kiedy inni rozwijali się taktycznie, my byliśmy na etapie budowania struktur w klubach.

„Gdy w Polsce już w XXI wieku wciąż grano z „wymiataczem”, kolejne międzynarodowe turnieje przynosiły rosnącą uniwersalność taktyczną drużyn i nacisk na obronę strefową” – to jeden wniosków autora. Niby oczywisty dla bardziej zainteresowanych kibiców, a jednak wybrzmiewa nadal jak koszmar. Dowodem na to, jaka mizeria towarzyszyła w latach 90. naszej myśli szkoleniowej jest fakt, że tylko Jerzy Brzęczek zdecydował się zostać trenerem po srebrnym medalu w Barcelonie.

Na końcu książki Michał Zachodny odpowiada, dlaczego Czesław Michniewicz jest obecnie najwłaściwszym człowiekiem na stanowisku szefa kadry. Analizując na chłodno karierę Michniewicza i odsuwając na bok kontrowersje związane z „Fryzjerem”, nie sposób się nie zgodzić.

Może imponować chłodny i analityczny umysł autora. Zachodny nie zachwyca się wygraną na Wembley w 1973 roku. Jeśli są tu emocje, to wyczuwalne ubolewanie nad tym, że słynny mecz zdefiniował naszą piłkę na lata i nadal ten toksyczny wpływ jest odczuwalny.

Na 350 stronach widać też olbrzymią pracę  i wiedzę. Jej skalę obrazuje bibliografia licząca kilkadziesiąt pozycji. Warto pamiętać, że to nie jest publikacja o historii, życiu piłkarzy, nie ma tu wielu wątków z życia bohaterów, choć nie brakuje anegdot i cytatów. Służą bardziej jako pomoc w wyjaśnianiu części odautorskich tez, pokazują myślenie bohaterów – selekcjonerów i trenerów. Połączenie wyjaśniania taktycznych niuansów z publicystycznym zacięciem daje świetny efekt.

Książkę czyta się szybko, choć na początku miałem wrażenie, że mimo wszystko trochę za mało jest taktyki i wykresów, które wytrawni czytelnicy znają chociażby z „Odwróconej piramidy” Jonathana Wilsona. Zachodny rzeczywiście skupia się tylko na najważniejszych momentach w trenerskich karierach, próbuje w telegraficznym – co nie znaczy, że mało konkretnym – skrócie wyjaśnić ideę każdego z selekcjonerów. Ale im dalej w las, tym bardziej doceniałem to, że książka nie jest „przegadana”, zbyt mało zrozumiała. Dzięki temu jest bardziej przystępna dla szerszego grona czytelników. A przecież o to chodzi, żeby świadomość futbolu wśród przeciętnego kibica rosła.

Nie ukrywam, że z racji wieku najlepiej czytało mi się rozdziały o czasach, gdy futbol zagościł w moim życiu w pełni świadomie. Z satysfakcją odnotowywałem, jak w wielu wypadkach zgadzam się z autorem, podobnie patrząc na sytuacje z zagranicznymi trenerami, jak Sousa i Beenhakker. Obydwaj próbowali zmienić polską mentalność i sposób gry w zbyt krótkim czasie. Misja na dłuższą metę nie mogła się udać, co nie oznacza, że z obydwu kadencji nie pozostało nic w polskich piłkarzach i środowisku. Zaryzykuje, że gdyby nie Holender, nie było sukcesów kadry pod wodzą jego asystenta Adama Nawałki. Gdyby nie Sousa, nie odkrylibyśmy, że można grać systemem 3-5-2 i rywalizować z wyżej notowanymi drużynami, choć jest on piekielnie wymagający dla przeciętnych piłkarzy, jakimi są Polacy.

Lektura „Polskiej myśli szkoleniowej” to świetna lekcja poglądowa dla kibiców, szukających w piłce czegoś więcej niż tylko emocji. Uświadamia, uczy, daje perspektywę. Czytelnik nie znajdzie tu pocieszenia, ale wyjaśnienie tego, dlaczego jesteśmy w takim miejscu na piłkarskiej mapie świata i że problem nie jest nowy, a zmiany nie mogą następować nagle.

NASZA OCENA: 8/10

Nie spodoba się pewnie wielu trenerom (jestem ciekaw, co sądzi o niej Michał Probierz albo Antoni Piechniczek, broniący polskiej myśli szkoleniowej jak lwica młodych za każdym razem, gdy ktoś próbuje podważać kompetencje polskich fachowców). Mam jednak nadzieję, że młodym adeptom sztuki trenerskiej pozwoli na chwilę refleksji. Bo tak naprawdę, to w młodych trenerach, przebijających się w ligach, trzeba obecnie upatrywać odnowicieli polskiej piłki. Oby za 30 lat podobna publikacja była bardziej optymistyczna. Tego wszyscy sobie życzmy.

PATRYK SZCZERBA

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Polska myśl szkoleniowa oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Puchar Mistrzów 1964-65 – statystycznie

Zapraszamy do kolejnej części serii statystycznego podsumowania kolejnych edycji Pucharu Mistrzów. Tym razem sprawdzamy statystyki i ciekawostki związane z szóstą edycją tych rozgrywek, czyli sezonem 1964/64. Puchar Mistrzów...

Kultowe zdjęcia w historii piłki nożnej

Zdjęcie może zaciekawić równie mocno, co film. Zapraszamy do zestawienia kultowych piłkarskich fotografii.

Statystyki polskich piłkarzy w 2 i 3 lidze niemieckiej.

W tym artykule przedstawiamy zestawienie polskich piłkarzy, którzy kiedykolwiek występowali w 2 bądź 3 lidze niemieckiej.