Ricardo bez rękawic, Eusebio we łzach

Spryt Owena, kontuzja Rooneya

Mecz nie mógł zacząć się lepiej dla piłkarzy z trzema lwami w herbie. Michael Owen wykorzystał długie wybicie Davida Jamesa i błąd Costinhy i sprytnym strzałem pokonał Ricardo. Od tego momentu rozpoczęła się przewaga Portugalczyków, który wszelkimi sposobami próbowali doprowadzić do wyrównania.

W 27. minucie miało miejsce z pozoru nie aż tak ważne wydarzenie. Wielka nadzieja Anglików — Wayne Rooney, doznał kontuzji, a jego miejsce zajął Darius Vassell. Wychowanek Aston Villi nie tylko nie okazał godnym zastępcą nastolatka z Evertonu, ale też był jednym z pechowych wykonawców rzutów karnych. Zanim jednak do tego doszło, stadion Benfiki obejrzał tego wieczora wiele niesamowitych zwrotów akcji.

Główka Postigi i czas na dogrywkę

Druga połowa to desperackie próby Portugalczyków doprowadzenia do dogrywki. „Big Phil” wprowadził na boisko niemal wszystkich ofensywnych piłkarzy, których miał na ławce. Simão, Hélder Postiga i Rui Costa mieli pomóc przedłużyć nadzieje tysięcy kibiców gospodarzy. Nawiasem mówiąc, portugalscy fani niekoniecznie stanowili większość na trybunach tego wieczora.

Szacuje się, że na EURO 2004 pojechało około 50 tysięcy brytyjskich fanów. Oczywiście nie wszyscy byli na meczu w Lizbonie, ale liczba angielskich flag na trybunach była imponująca. Jednak ani flagi, ani doping przybyszy z Wysp Brytyjskich nie uchronił synów Albionu przed utratą bramki. W 83. minucie Simão zakręcił Beckhamem i dośrodkował wprost na głowę Heldera Postigi. Terry i Campbell jedynie stali i przyglądali się, jak piłka wpada do bramki.

Stoper Arsenalu jeszcze w 90. minucie trafił do siatki rywali po dobitce własnego strzału. Sędzia dopatrzył się jednak faulu na Ricardo i gola nie uznał. Konieczność rozegrania dogrywki stała się nieunikniona.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*