„Skarby Miasta: Poznań” – recenzja

Druga połowa 2020 r. przyniosła wydanie szóstej już części „Skarbów Miasta”. Nie pisaliśmy o tym wydawnictwie wcześniej, a zdecydowanie warto. „Skarby Miasta” szczególnie spodobają się miłośnikom futbolu lokalnego i amatorskiego. Najnowszy tom opisuje piłkarski Poznań.

W dobie internetu skarby kibica stały się mniej popularne (teoretycznie wszystko można sprawdzić w sieci), jednak trochę starsi miłośnicy futbolu mają do nich wielki sentyment. Z takiego właśnie sentymentu zrodził się pomysł Adama Drygalskiego na serię „Skarby Miasta”:

Kiedy byłem małym dzieciakiem, zbierałem skarby kibica. Długo czekałem na dzień, kiedy nowe wydanie pojawi się w kiosku. Najbardziej lubiłem skarby z Piłki Nożnej. Miały zdjęcia wszystkich drużyn, więc mogłem zobaczyć, jak prezentuje się na przykład Miliarder Pniewy a jak Olimpia Poznań. Potem przeglądałem dane zawodników i jako młody kibic uczyłem się na pamięć kadr tych wszystkich wspaniałych zespołów. (…)

Postanowiłem zrobić więc skarb kibica, taki o którym marzyłem od dziecka. Zawsze interesowały mnie niekoniecznie najwyższe ligi. Miałem hopla na punkcie drużyn, które grają obok mojego domu. Zawsze chciałem wiedzieć, czemu akurat na boisku znajduje się jedenastka, w takiej a nie innej personalnej konfiguracji. Czemu gra w zielonych, lub czerwonych koszulkach. I tak powstała Warszawa. Pierwsza część Skarbów Miasta, która w założeniu miała być też ostatnią. Powód? Nie było pomysłu, aby kontestować zwycięstwo lub porażkę biznesową z jakimś dużym wydawnictwem, bo od początku zasady były jasno ustalone. Zapewne wtopimy dużo pieniędzy, ale zrobimy książkę na swoich warunkach i nikt nam nie będzie się wtrącał. I zrobiliśmy – czytamy na oficjalnej stronie wydawnictwa.

Okazało się jednak, że wielu myśli podobnie do Adama Drygalskiego i „Skarby Miasta” były w stanie na siebie zarobić. Po Warszawie pojawiły się Łódź, Wrocław, Śląsk i Trójmiasto, aż w końcu przyszedł czas na stolicę Wielkopolski.

Przy okazji warto wspomnieć, że Adam Drygalski „rozpędził się” z pisaniem i niedawno wraz z Zuzanną Walczak opublikował książkę „Piłkarki. Urodzone, by grać” (recenzja pojawi się na naszej stronie w lutym), tym samym wypełniając kolejną lukę na rynku tematów futbolowych mniej oczywistych.

Wracając do Skarbów Miasta: założeniem wydawnictwa jest przedstawienie wszystkich klubów ligowych z danego miasta (niezależnie od tego, czy grają na poziomie centralnym, czy „szorują dno” w klasie B). Ale nie jest to jedynie zestaw „suchych” składów tych drużyn, bo oprócz tej nieodzownej części, pojawiają się artykuły na temat piłkarskiej historii miasta czy szczególnie ciekawych zjawisk.

W tomie o Poznaniu przeczytamy np. o słynnym tercecie ABC (Jakub Majewski) czy o Lidze Rataj (Bartosz Nosal) – jak więc możemy zauważyć, Adam Drygalski nie jest jedynym autorem tekstów, ale zaprasza do współpracy ciekawe osobistości ze świata dziennikarskiego.

Zresztą same teksty o każdym z prezentowanych klubów również są napisane w interesujący sposób. W tych zazwyczaj kilkunastu zdaniach autorzy starają się zawsze oddać to, co najważniejsze w danym klubie. Czyta się to z przyjemnością, mimo że o istnieniu danego klubu wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Dzięki temu można sporo dowiedzieć się o historii i topografii miasta. Może to być równie interesujące dla rodowitych poznaniaków, jak i dla tych, którzy w Poznaniu byli kilka razy życiu.

Książka pod redakcją Adama Drygalskiego daje nam też wiele ciekawych informacji o czołowych postaciach polskiego futbolu. Ktoś kojarzy grę Jerzego Brzęczka w Olimpii Poznań?

Zanim jednak zaczął się bawić w Deynę przy Bułgarskiej, Brzęczek musiał dostać szkołę w Olimpii. Do stolicy Wielkopolski jako 17-latek przeprowadził się w 1988 roku. Nieprzypadkowo najpierw do klubu słusznie kojarzonego ze Służbą Bezpieczeństwa, ale pod koniec PRL posiadającego też prywatnych sponsorów. Na czele z Bolesławem Krzyżostaniakiem, właścicielem prężnej wówczas firmy Bolplast, który wyłożył kasę na transfer utalentowanego juniora z Rakowa Częstochowa. W milicyjnych kręgach działał wówczas szeptany skauting, dzięki któremu zespoły z tak zwanego pionu gwardyjskiego dostawały sygnały o zdolnych juniorach z… komend powiatowych i wojewódzkich. I to działał skutecznie, bowiem taką drogą do Olimpii – oprócz Jurka – trafili choćby Sławomir Suchomski, czy Grzegorz Mielcarski – możemy przeczytać w tekście Adama Godlewskiego. (s. 70-71)

Jeśli już jesteśmy przy srebrnych olimpijczykach z Barcelony, to warto zacytować również ciekawy wątek z biografii Andrzeja Juskowiaka:

Andrzej Juskowiak został prezesem TPS, bo był do tego usilnie namawiany przez kilka osób mających TPS w sercu. – Najmocniej chyba przez Jacka Przybylskiego – mówi o swoim druhu i byłym bramkarzu Lecha (oraz oczywiście TPS Winogrady). Wiosną 2009 r., gdy drużyna walczyła, by nie spaść z klasy okręgowej, „Jusko” nie tylko namówił kilku kolegów do pomocy, ale również sam zagrał w kilku meczach TPS, czego nie dowiemy się z żadnych biogramów napastnika. Nie dowiemy się też z całkowitą pewnością, czy gola zdobył już w debiucie  w TPS z Wełnianką Kiszkowo czy kolejkę później z Huraganem Pobiedziska, bo dokumentacja meczów z tego okresu wyparowała z WZPN. Dla niektórych więc może się wydawać legendą miejską, że w TPS Winogrady w jednym okresie grali Andrzej Juskowiak, Jacek Dembiński, Waldemar Kryger i Jacek Przybylski – dawni mistrzowie kraju z Lechem i – za wyjątkiem Przybylskiego – reprezentanci Polski. Ale to prawda – przeczytamy z kolei w tekście Bartosza Nosala o TPS Winogrady Poznań. (s. 133-134)

„Skarby Miasta: Poznań” to więc przede wszystkim zestaw bardzo ciekawych tekstów o futbolu w Poznaniu, pisanych przez różnych autorów. Jest futbol w stylu retro (jakże odpowiedni dla naszych zainteresowań), jest też klasa B i piłka nożna w stylu Kartofliska.pl (kto nie zna, polecam poszukać tego kanału na YouTube), nie brakuje też piłki na najwyższym poziomie (teksty o Lechu i Warcie).

Poza tym wszystkim wielkim atutem „Skarbów Miasta” jest szata graficzna. Adam Drygalski i spółka umawiają się z każdym opisanym zespołem na profesjonalną sesję zdjęciową. Efektem zdjęcie całej drużyny, jak i indywidualne każdego z zawodników. Nie robi to wrażenia na piłkarzach Lecha czy Warty, którzy profesjonalnych sesji mają pewnie po kilka w roku, ale dla zawodników niższych lig może to być jedyna taka przygoda w życiu. Chociażby z tego powodu jest to świetna inicjatywa, także pod względem marketingowym – zapewne każdy taki piłkarz kupi z chęcią książkę ze swoim zdjęciem w środku.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, będzie to jedna kwestia techniczna: każdy opisywany klub ma stopkę informacyjną, gdzie znajdziemy dane na temat adresu, stadionu, roku założenia, władz itd. Znajduje się ona na wewnętrznej części strony, w takim miejscu, że ciężko się czyta, nie chcąc dociskać zgrzewu książki. Ciężka sprawa dla ludzi takich jak ja, którzy chcą na każdej książce zostawić jak najmniejsze ślady użytkowania. Ale to już bardziej kwestia drukarni, nie autorów.

No i jeszcze jedna sprawa, w żadnym wypadku zarzut: co z mniejszymi miejscowościami? Czy w planach są np. Skarby Powiatów? Jako człowiek z małej miejscowości, jakich wielu w Polsce, chętnie poczytałbym o klubach z prowincji. To tylko luźnie pytanie, bo w założeniu i tak wszystko miało się zakończyć na jednym tomie opisującym Warszawę. Pojawiają się kolejne części i życzę autorom (oraz sobie), żeby kolejne przybywały nieprzerwanie. Materiału do opisania jest z pewnością na wiele lat.

NASZA OCENA: 8/10

Moje pierwsze spotkanie ze „Skarbami Miasta” oceniam bardzo pozytywnie i z chęcią polecam tę książkę. Adam Drygalski stworzył świetną serię i kibicuję mu, żeby rozwijała się pomyślnie. Oby każda część Polski doczekała się swojego tomu.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Skarby Miasta: Poznań oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.