Strona główna Sportowa historia Kluby Śmigły Wilno – duma Kresów

Śmigły Wilno – duma Kresów

0

Inkorporacja Kresów zdawała się mieć jednak również kilka plusów. Polska znacząco zwiększyła bowiem przestrzeń geostrategiczną, co w wojskowych planach obronnych miało mieć decydujące znaczenie w przypadku ewentualnej wojny z Rosjanami.

Ponadto województwa wschodnie były miejscem przenikania się kultur, które w dłuższej perspektywie mogło prowadzić do współpracy oraz wzajemnego ubogacania się.

Wileńszczyzna, będąca obiektem mitycznych westchnień współczesnych, nie posiadała jednak przemysłu, a poziom rolnictwa stał tam na niezwykle niskim poziomie.

Sytuacja nie była może aż tak dramatyczna jak na Polesiu, gdzie mieszkańcy wsi byli zmuszeni funkcjonować w ramach gospodarki pierwotnej (handel wymienny, życie z wytworów pracy własnych rąk), lecz również nie do pozazdroszczenia.

Ponadto na Kresach przyszło rządzącym borykać się z problemami natury narodowościowej, gdyż aż sześćdziesiąt procent mieszkańców stanowili tam przedstawiciele mniejszości narodowych: Białorusinów, Litwinów, Rosjan, Żydów czy Ukraińców.

W województwie wileńskim statystyki nie wyglądały co prawda aż tak źle, liczba Polaków zamieszkujących te tereny oscylowała wokół dwóch trzecich całej ludności, lecz to właśnie tutaj komunistyczni agitatorzy starali się podsycać jak tylko się da nastroje społeczne.

Wpływali oni na białoruską ludność tych terenów, skądinąd jej najliczniejszą mniejszość, która z powodu ogromnej biedy była podatna na radykalne postulaty społeczne.

Nasilająca się na początku lat trzydziestych działalność białoruskich bojówek doprowadziła ostatecznie do zakończenia polityki ustępstw wobec niej. Podobnie rzecz miała się z Litwinami, których mniejszość przez długi czas była finansowana przez państwo litewskie.

Mapa języków II Rzeczypospolitej z roku 1937. Źródło: Domena publiczna

Religijną mozaikę Kresów tworzył natomiast zlepek najróżniejszych wyznań, choć historycy dalecy są od stwierdzenia, aby można było je zaszufladkować. Punkt orientacyjny, który zazwyczaj stanowiły poszczególne obiekty sakralne, zwłaszcza na Wileńszczyźnie wydawał się być zawodny.

Polacy nie zawsze byli bowiem wyznania rzymskokatolickiego, często przyjmując wierzenia ewangelików, a Białorusinów w pojedynczych przypadkach można było spotkać w katolickich świątyniach, choć przeważało wśród nich prawosławie. Rosjanie często należeli do staroobrzędowców, choć część z nich nigdy nie uznała rozłamu w kościele prawosławnym.

Ponadto wśród lokalnej społeczności można było spotkać między innymi baptystów, metodystów czy zielonoświątkowców. Dla Żydów Wilno stało się Jerozolimą Północy, prawdziwym centrum nauki talmudycznej. Nutę egzotyki wprowadzali natomiast podwileńscy Tatarzy oraz troccy Karaimi. Śmiało można rzec, że był to prawdziwy tygiel kulturalny.

A jak wyglądała sytuacja w samym Wilnie? Było ono prawdziwą wizytówką północno-wschodnich terenów II Rzeczypospolitej. Hotele, kina, teatry, restauracje czy choćby Uniwersytet im. króla Stefana Batorego, cieszący się wielkim uznaniem w świecie akademickim, nadawały uroku powoli odradzającemu się miastu.

Metropolia emanowała historią, w powietrzu czuć było ducha Moniuszki, Mickiewicza, Słowackiego. Nad Wilnem nigdy nie milkła również modlitwa, zanoszona w stronę opiekunki miasta, Matki Boskiej Ostrobramskiej.

To tutaj w 1927 roku należy szukać początków historii rozgłośni Polskiego Radia, na czele którego stanęli Witold Hulewicz i Tadeusz Łopalewski. Olbrzymią popularnością cieszyły się również wileńskie Środy Literackie, które odbywały się w dawnym klasztorze Bazylianów. ,,Słowo”, redagowane przez Stanisława Cata Mackiewicza, sprawiło, że miasto znalazło się wreszcie na prasowej mapie Polski.

Popularnością nic jednak nie było w stanie przebić Kaziuków, wielkiego jarmarku odpustowego, organizowanego z okazji święta patrona miasta, świętego Kazimierza.

W ich trakcie można było kupić praktycznie wszystko (od masła i wędlin aż po obwarzanki), choć nie obywało się również bez udziału najróżniejszych cwaniaków, którzy między innymi bogacili się na grze w trzy karty.

Exit mobile version