Superbohaterowie w Madrycie. Jak Spiderman pojawił się na koszulce Fernando Torresa?

Piłkarski sponsoring zna wiele dziwnych historii, które na pierwszy rzut oka nie powinny się wydarzyć. Analiza biznesowa i arkusze kalkulacyjne, a czasem też powiązania biznesowe, sprawiały jednak, że ostatecznie do nich dochodziło. W 2003 roku podpisano kontrakt, który śmiało można określić jednym z najodważniejszych w historii futbolu.

Milenijna sinusoida Atletico

Określenie, że początek XXI wieku był dla Atletico Madryt trudny, jest eufemizmem. Po erze Radomira Anticia i sukcesach zespołu z połowy lat 90. nie było już na Estadio Vicente Calderon śladu. W 2000 roku po nieudanych przygodach z legendarnym Arrigo Sacchim i Claudio Ranierim, zespół znalazł się na dnie i pierwszy raz od kilkudziesięciu lat spadł do Segunda Division.

Po dwóch sezonach tułaczki w niższej lidze, Los Colchoneres powrócili do elity. Zbiegło się to w czasie jednak z problemami z prawem Jesusa Gila – legendarnego już prezesa klubu, twórcy sukcesów z połowy lat 90. XX. W 2003 roku zrezygnował on z prowadzenia klubu, a rodzina Gil na stanowisko to desygnowała – Enrique Cerezo, znanego i szanowanego hiszpańskiego producenta filmowego.

Cerezo nie próżnował i z miejsca postawił sobie za cel doprowadzenie Atletico na szczyt i przywrócenie lat świetności na Calderon. Jednym z pierwszych zadań, które znalazły się na liście Cerezo, było znalezienie sponsora, którego logo mogłyby firmować koszulki Los Colchoneros. W poprzednich sezonach, współpraca Atletico ze sponsorami układała się różnie i dochodziło do ich częstych zmian. W sezonie 1999/2000 doszło nawet do sytuacji, w której na koszulkach Atletico nie znajdowało się logo żadnego sponsora.

Filmowy pomysł nowego prezesa

Nowy prezes Atletico zdecydował się wówczas na dość zaskakujący ruch. Wykorzystując swoje doświadczenie w branży filmowej i szerokie koneksje, zdecydował się na zaproszenie do współpracy hiszpański oddział Columbia Pictures – legendarnej wytwórni filmów i hollywodzkich blockbusterów. Była to pierwsza tego rodzaju współpraca w historii futbolu i jak się miało okazać – jedna z tych najbardziej pamiętnych.

Deal był prosty i jednocześnie – jak na ówczesne czasy – nowatorski. Amerykański potentat w trakcie 4-letniej umowy miał przelewać rocznie na konto Los Colchoneros trzy miliony euro. W zamian na koszulkach Atletico miały pojawiać się nazwy i logo filmów, których premiery zbliżały się w hiszpańskich kinach. Co istotne jednak, w każdym miesiącu na trykotach znajdować się miało logo promujące zupełnie inny film. W efekcie w trakcie sezonu zespół z Estadio Vicente Calderon promować miał 10 różnych filmów.

Columbia Pictures dzięki współpracy z Atletico zyskiwało kolejny obszar, umożliwiający im promocję filmów nie tylko na rynku hiszpańskim, ale dzięki globalnemu zasięgowi La Liga – także w ujęciu międzynarodowym. Cerezo w zamian miał zagwarantowanego partnera na blisko cztery lata, a przy okazji – sporo marketingowego szumu wokół zespołu, który mógł zmienić postrzeganie klubu. Atletico stawało się w końcu jedną z tub marketingowych dla czołowej amerykańskiej wytwórni filmowej.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…