Tim Sherwood – lepszy od Zidane’a?

Sherwood
27 marca 1999 roku reprezentacja Polski zmierzyła się na słynnym stadionie Wembley z reprezentacją Anglii. Wyspiarze wygrali 3:1 po trzech golach Paula Scholesa. Dla Polski bramkę zdobył obecny selekcjoner Jerzy Brzęczek. Bez większego echa przeszedł natomiast występ jednego z dwóch (drugim był Ray Parlour) debiutantów w angielskiej drużynie, 30-letniego wówczas, Tima Sherwooda.

Początki w Watfordzie i Norwich

Urodzony 6 lutego 1969 roku w St.Albans (zdaniem niektórych źródeł było to oddalone o kilka kilometrów Borehamwood – obie miejscowości leżą w hrabstwie Hertfordshire) Timothy Sherwood swoją karierę zaczynał w Watfordzie. Ligowy debiut w Division Two (odpowiednik dzisiejszej Championship) zaliczył 12 września 1987 roku w meczu przeciwko Sheffield Wednesday. Pobyt w klubie z charakterystycznym czerwonym łosiem w herbie potrwał do  roku 1989. W lipcu po obiecującego pomocnika zgłosiło się Norwich City, wówczas czwarta siła angielskiego futbolu. Co ciekawe klub ten chciał pozyskać Sherwooda już wcześniej proponując mu staż, gdy Tim był jeszcze nastolatkiem. Wtedy zawodnik odrzucił propozycję przeprowadzki na Carrow Road. W 1989 roku nie miał już żadnych wątpliwości. Norwich zapłaciło Watfordowi 325 tysięcy funtów i pozyskało pomocnika, który miał być wartościowym zmiennikiem dla Andy’ego Townsenda. W kanarkowej koszulce Sherwood spisywał się całkiem nieźle, zaliczając w sumie 88 występów i 13 goli (z czego 70 gier i 10 bramek w lidze). Jego przygoda z klubem skończyła się małym skandalem. Po tym, jak nie stawił się na mecz towarzyski z rumuńskim zespołem Otelul Galati, został ukarany grzywną i zawieszony. W lutym 1992 r. Sherwood przeniósł się do grającego ligę niżej Blackburn Rovers.


Tim Sherwood w barwach Watfordu. Źródło: https://twitter.com/footballmemorys/

Blackburn na tronie, Sherwood z pucharem

Drużyna „The Riversiders” miała jednak potężne plany. Miejscowy przedsiębiorca Jack Walker postanowił zainwestować duże (jak na tamte czasy) pieniądze i przywrócić Blackburn Rovers miejsce w elicie angielskich klubów. W październiku 1991 roku na stanowisku menadżera zatrudnił Kenny’ego Dalglisha, który wcześniej z sukcesami prowadził przez kilka lat Liverpool (częściowo jako grający trener). Legendzie „The Reds” udało się nie tylko wywalczyć awans (po 26 latach) do nowo powstałej Premier League, ale także namówić (wszystko oczywiście za odpowiednią cenę) na grę w biało-niebieskich barwach Alana Shearera i Chrisa Suttona. Rozpoczął się piękny sen Blackburn, o którym napisano już wiele, także na naszych łamach. Mistrzostwo w sezonie 1994/1995 był ukoronowaniem pracy Dalglisha. Biało-niebiescy tytuł wywalczyli w ostatniej kolejce i to mimo porażki z Liverpoolem na Anfield Road. Grający w tym samym czasie Manchester United tylko zremisował z West Hamem i tym samym pozbawił się szansy na prześcignięcie w tabeli zespołu z Blackburn. Największa do czasu mistrzostwa dla Leicester City w 2016 roku sensacja w historii Premier League stała się faktem. Poza kibicami Rovers niezwykle szczęśliwi tego dnia byli także fani Liverpoolu. Ich zespół pokonał nowego mistrza, a jednocześnie tytuł nie trafił tym razem do znienawidzonych sąsiadów z Manchesteru.

Największe laury za grę w całym sezonie zbierał oczywiście duet Shearer – Sutton (łącznie 49 goli w lidze), nazywany w skrócie SaS, ale w środku pola rządził Sherwood, który pełnił także funkcję kapitana drużyny. To właśnie jemu, jako pierwszemu przypadł zaszczyt podniesienia pucharu za mistrzostwo Anglii. Sezon Sherwood zakończył z 38 meczami, 6 golami i jedną asystą na koncie. Wielu kibicom i dziennikarzom wydawało się, że skoro Blackburn zostało najlepszym zespołem w Anglii, to przynajmniej kilku graczy zespołu powinno trafić do reprezentacji Anglii. Ówczesny selekcjoner Terry Venables podzielał to zdanie, ale tylko częściowo. O ile Tim Flowers, Alan Shearer i Graeme Le Saux otrzymywali powołania regularnie, Jason Wilcox i David Batty nieco rzadziej (ten drugi głównie z powodu kontuzji), to Chris Sutton i Tim Sherwood zostali całkowicie pominięci.  Kto wie, może Anglia z Sherwoodem w składzie pokonałaby Niemców w półfinale EURO 1996, a może nawet wygrałaby cały turniej?

Tim Sherwood z pucharem za mistrzostwo Anglii. Źródło: Getty Images

Po co nam Zidane?

Brak zaufania ze strony selekcjonera na pewno dla Sherwooda był niemałym zawodem, ale mógł to sobie zrekompensować niepodważalną pozycją w klubie. Jedną z bardziej znanych anegdot dotyczących Sherwooda pochodzi  sprzed mistrzowskiego sezonu. Kenny Dalglish miał zwrócić się do właściciela klubu Jacka Walkera z prośbą o kupno Zinedine’a Zidane’a i Christophe’a Dugarry’ego. Walker zapytał ponoć z rozbrajającą szczerością:

Dlaczego chcesz kupić Zidane’a, skoro mamy Tima Sherwooda?

Po zdobyciu mistrzostwa Blackburn stanęło przed szansą zaprezentowania swoich umiejętności w Lidze Mistrzów. Po wylosowaniu w grupie Rosenborga Trondheim, Spartaka Moskwa i Legii Warszawa wydawało się, że mistrzowie Anglii bez problemu awansują do fazy pucharowej. Rzeczywistość okazała się jednak gorsza, niż mogli przypuszczać najwięksi pesymiści. Pierwsze trzy mecze zakończyły się porażkami: 0:1 ze Spartakiem u siebie, 1:2 w Trondheim i 0:1 z Legią (gol Jerzego Podbrożnego). Dopiero w czwartym spotkaniu Rovers wywalczyli pierwszy punkt, remisując z warszawską drużyną u siebie. W kolejnym meczu, Blackburn nie tylko przegrało ze Spartakiem w Moskwie 0:3, ale także wywołało skandal, ponieważ David Batty i Graeme Le Saux pobili się w trakcie meczu między sobą. Zwycięstwo w ostatnim meczu nic już nie znaczyło. Pojawiające się zaraz po zdobyciu mistrzostwa nieliczne głosy, w których słychać było krytykę zbyt schematycznego sposobu gry Blackburn (ciągłe dośrodkowania spod pola karnego), po odpadnięciu z CL przybrały na sile i liczebności.

Piękny sen Blackburn

W lidze Blackburn także spisywało się gorzej, ostatecznie kończąc sezon na 7. miejscu. Sherwood nadal był kluczowym graczem zespołu. Jedynie Henning Berg (tak, tak – ten sam, który później grał w Manchesterze United i trenował Legię), Tim Flowers i Shearer rozegrali więcej meczy w sezonie od bohatera tego tekstu. W 1996 roku z Blackburn do Newcastle odszedł Shearer, a wraz z nim marzenia kibiców o utrzymaniu się w czołówce.

W meczu z Legią na Ewood Park. Źródło: www.birminghammail.co.uk

Czas na Tottenham

Sherwood na Ewood Park został trochę dłużej, ale jego wpływ na drużynę nie był aż tak znaczący jak Shearera. Z Blackburn rozstał się też trener Kenny Dalglish. Latem 1998 roku Sherwood udzielił „The Daily Mirror” wywiadu, w którym zasugerował, że chętnie zamieszkałby w Londynie, skąd miałby bliżej do swojego domu w St. Albans. Słowami Sherwooda zainteresował się Tottenham, który złożył opiewającą na 2,9 miliona funtów propozycję kupna pomocnika. Jak ujawnił później „The Evening Standard”, ani ta, ani następna (4 miliony funtów) oferta nie były w ogóle brane na poważnie przez władze Blackburn, które oczekiwały co najmniej 5 milionów. O chęci odejścia Sherwooda i podchodach „Kogutów” wiedział ówczesny menadżer Blackburn, Roy Hodgson i jak nie trudno się domyślić, nie był z tego powodu szczęśliwy. Gdy 9 września 1998 roku Blackburn podejmowało w ligowym meczu właśnie Tottenham, Sherwood został odsunięty przez trenera od składu.

Chcę tylko graczy, którzy są całkowicie zaangażowani –
– powiedział przed meczem Hodgson, sugerując jednoznacznie, że jego zdaniem Sherwood myślami jest gdzieś indziej.

Oburzyło to zawodnika, który stwierdził, że takie słowa są dla niego „bolesne i obraźliwe”. Przez nieobecność w składzie Blackburn Sherwood stracił szansę na debiut w reprezentacji. Glenn Hoddle rozważał powołanie go na październikowy mecz z Bułgarią. Jesień 1998 roku nie była łatwym okresem dla Sherwooda. Co prawda szybko został przywrócony do pierwszej drużyny, ale gdy w listopadowym meczu z Manchesterem United otrzymał czerwoną kartkę, Hodgson publicznie stwierdził, że ma już dosyć Tima. Sam piłkarz naciskał na władze klubu, żeby ze względu na jego wieloletnią grę dla „The Riversiders” nie robiły mu problemu z odejściem. W styczniu 1999 roku odrzucił propozycję przedłużenia umowy, a 5 lutego był już piłkarzem Tottenhamu. Kwota odstępnego: 3 milionów funtów – dużo niższa niż początkowe oczekiwania władz Blackburn.

W barwach Tottenhamu. Źródło: www.birminghammail.co.uk

Bez sukcesów na White Hart Lane

Do Londynu Sherwood przeniósł się nie tylko ze względu na bliskość domu, ale też z powodów sportowych. Oczekiwał, że z tym klubem osiągnie większe sukcesy niż z Blackburn. Faktem jest, że w końcu udało mu się trafić do reprezentacji, ale to było chyba jego największe osiągnięcie z okresu gry dla „Kogutów”. Co prawda sezon 1998/1999 Tottenham zakończył zdobyciem Pucharu Ligi, lecz trudno uznać to trofeum za wybitnie prestiżowe. Trzy lata później „Spurs” znowu zagrali w finale tych rozgrywek, tym razem jednak przegrywając 1:2 z …Blackburn Rovers. W czasie pobytu w klubie z  północnego Londynu kilkukrotnie wzbudzał poważne zainteresowanie innych klubów. Latem 2001 był bliski przenosin do Aston Villi. Media łączyły go w tym czasie też z transferami do West Hamu, Wolverhampton, Coventry lub Manchesteru City. W 2002 roku otrzymał ofertę z Glasgow Rangers, ale ostatecznie nic nie wyszło z jego przenosin do Szkocji. Tim regularnie wdawał się z utarczki z władzami Tottenhamu, krytykując klub za brak ambicji. W styczniu 2003 roku Sherwood poinformował prasę, że poważnie pokłócił się z trenerem Glennem Hoddle’em i usłyszał od niego, że więcej nie zagra dla Tottenhamu. Odejście Tima z klubu było już przesądzone. Ligowy bilans Sherwooda w koszulce „Spurs” to 93 mecze i 12 goli, z czego aż 8 w sezonie 1999/2000.

Portsmouth, Coventry i emerytura

Sherwooda pod swoje skrzydła chętnie przygarnął Harry Redknapp, który prowadził walczące o awans do Premier League Portsmouth. Klubowi z Fratton Park udała się ta sztuka. Już w najwyższej lidze w sezonie 2003/2004 Sherwood rozegrał 13 spotkań, nim w „Boxing Day” złamał nogę w meczu z …Tottenhamem. Jak się później okazało, był to jego ostatni w karierze występ w Premier League. Po sezonie Pompey zrezygnowali z usług Sherwooda, a także innego weterana  – Teddy’ego Sheringhama.

Sherwood pograł jeszcze sezon w Championship w barwach Coventry City. Klub, który chciał walczyć o awans, ledwo uratował się przed spadkiem do League One. W 2005 roku, dziesięć lat po zdobyciu swojego jedynego tytułu mistrza Anglii, Tim Sherwood (po rozwiązaniu kontraktu z Coventry) postanowił zakończyć karierę.

W reprezentacji zadebiutował w meczu z Polską w 1999 roku. Źródło: www.birminghammail.co.uk

W roli trenera

W 2008 roku Sherwood powrócił do Tottenhamu w roli asystenta, najpierw Harry’ego Redknappa, a później Andre Villas-Boasa. Po nieudanej kadencji Portugalczyka Sherwood został najpierw tymczasowym, a później stałym trenerem „Spurs”. Pracę na White Hart Lane stracił wraz z końcem sezonu 20013/2014. Szóste miejsce w lidze i ćwierćfinał Ligi Europy to było zdecydowanie za mało jak na oczekiwania prezesa Daniela Levy’ego. Następcą Sherwooda został nie kto inny jak Mauricio Pochettino.

Sherwood kolejne zatrudnienie znalazł w Aston Villi w lutym 2015 roku. Udało mu się doprowadzić klub z Birmingham do finału Pucharu Anglii. Tam zdecydowanie lepszy okazał się Arsenal, wygrywając 4:0. Sherwood został zwolniony w październiku 2015 po dziesięciu meczach bez zwycięstwa. Ostatnim, jak do tej pory, miejscem pracy byłego kapitana Blackburn było grające w League One Swindon Town. Okres między listopadem 2016 r. a czerwcem 2017 r., w którym prowadził ten zespół, nie był jednak szczęśliwy dla Sherwooda. Jego zespół nie potrafił obronić się przed spadkiem, zajmując ostatecznie 22., a więc trzecie od końca, miejsce w tabeli.

W ostatnich latach Sherwood zajmował się głównie komentowaniem wydarzeń związanych z angielskim futbolem dla kilku stacji telewizyjnych.

Mogło być lepiej?

Chociaż dla każdego fana ligi angielskiej nazwisko Sherwood nie jest raczej obce, to jednak trudno powiedzieć, żeby Tim był legendą Premier League. W mistrzowskim sezonie znalazł się co prawda w jedenastce roku, ale był to niewątpliwie szczyt jego kariery. Nigdy nie zrobił wielkiej reprezentacyjnej kariery (3 mecze, 0 goli), choć był co najmniej solidnym ligowcem. Inna sprawa, że Sherwood swoją szansę dostał, gdy największe sukcesy miał już za sobą. Zdaniem wielu okazję do gry w narodowych barwach powinien otrzymać przynajmniej 3-4 lata wcześniej.

Być może nieco konfliktowy charakter, być może brak poważnej szansy w reprezentacji, a być może (choć dla niektórych zabrzmi to niesprawiedliwie) brak odpowiednich umiejętności nie pozwoliły mu odcisnąć większego piętna na dziejach angielskiego futbolu. Pamiętajmy jednak, że kibice Blackburn Rovers mają prawo mieć inne zdanie na ten temat.

JAKUB TARANTOWICZ

#wspieramretro
O Jakub Tarantowicz 15 artykułów
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi