Upadek Muru Berlińskiego i reunifikacja niemieckiej piłki. Dlaczego zjednoczenie Niemiec nie zjednoczyło niemieckiego futbolu?

Fuzja lig

Formalnie Niemcy zjednoczyły się 3 października 1990 roku. Początek zjednoczonej ligi zaplanowano jednak na następny rok – wystartowano 2 sierpnia 1991 roku.

Sezon 1991/1992 miał być przełomowym. Model niemieckiej ligi z 18 drużynami znany jest do dzisiaj, lecz po zjednoczeniu Niemiec trzeba było reunifikować także erefenowską Bundesligę oraz enerdowską Oberligę.

W Bundeslidze występowało 18 drużyn, a w Oberlidze 14. W jaki sposób postanowiono połączyć oba systemy? Zastosowano okres przejściowy. Drużyny z byłego NRD miały na boisku wywalczyć sobie Bundesligę. Mistrz i wice-mistrz Oberligi automatycznie byli włączani w do Bundesligi, która miała składać się z 20 drużyn.

Tego sezonu wyjątkowo relegowane były 4 ostatnie drużyny, aby wrócić do modelu 18-drużynowego. Drużyny z miejsc 3-6 Oberligi trafiały automatycznie do 2. Bundesligi. Drużyny 7-12 do fazy play-off o 2. Bundesligę. Zespoły 13-14 lądowały na trzecim poziomie rozgrywkowym niemieckiej piłki.

Tym sposobem Dynamo Drezno i Hansa Rostock trafiły do Bundesligi, w 2. Bundeslidze znalazło się 6 drużyn, a pozostałe zespoły wylądowały na trzecim poziomie rozgrywkowym. Znalazły się tam na przykład BFC Dynamo (rekordzista pod względem mistrzostw NRD) lub 1. FC Magdeburg (zwycięzca PZP z 1974 roku).

Wszystkie kluby z RFN zachowały swoje miejsca w ligach. Czy było to niesprawiedliwe? Na pewno. Czy słuszne? Jak pokazały wyniki – tak.

Kibice Dynamo Drezno cieszący się z awansu do Bundesligi w 1990 roku. Źródło:
commons.wikimedia.org

Dynamo Drezno w pierwszym swoim sezonie zajęło 14. miejsce. Najwyżej w swojej historii uplasowało się na 13. lokacie. Na najwyższym szczeblu wytrzymali do sezonu 1994/1995, w którym zajęli ostatnie miejsce. W następnych latach krążyli głównie między 2 a 3 poziomem rozgrywkowym. Między 2000 a 2002 rokiem występowali na 4 poziomie. Nigdy nie udało im się powrócić do Bundesligi. Obecnie walczą w 2. Bundeslidze.

Hansa Rostock radziła sobie lepiej. Zaliczyli jednak falstart i jako ostatni mistrz Oberligi, po pierwszym sezonie w Bundeslidze spadli do drugiej. Wywalczyli z powrotem awans w 1995 roku i w sezonie 1995/1996 zajęli nawet 6. miejsce (najwyższe w swojej historii). Utrzymywali się w Bundeslidze aż do 2005 roku, zdołali powrócić na rok w sezonie 2007/2008, lecz po ponownym spadku już nigdy nie zawitali do Bundesligi. Obecnie trzeci poziom rozgrywkowy.

Innym klubem, który całkiem przyzwoicie sobie radził był Energie Cottbus. Choć po unifikacji systemów rozgrywkowych zespół wylądował na trzecim poziomie, to od sezonu 1997/1998 orbitował między Bundesligą a 2. Bundesligą. Do sezonu 2013/2014 w Bundeslidze łącznie spędził 6 sezonów (nigdy nie wychylił się poza 13. miejsce), a w 2. Bundeslidze był 11 sezonów.

Inne byłe enerdowskie zespoły radzą sobie dużo gorzej, między innymi:

– BFC Dynamo – nigdy nie był w Bundeslidze ani 2. Bundeslidze (obecnie 4 poziom rozgrywek);

– FC Carl Zeiss Jena – łącznie 7 sezonów 2. Bundeslidze (obecnie 3 poziom rozgrywek);

– 1. FC Magdeburg – jeden sezon w 2. Bundeslidze (obecnie 3 poziom rozgrywek).

Stadion BFC Dynamo, rekordzisty pod względem mistrzostw NRD (10), 2017 rok. Źródło: commons.wikimedia.org

Dlaczego enerdowskie kluby tak źle zniosły unifikację?

Powodów było kilka. Przede wszystkim wraz z upadkiem komunizmu, upadły gospodarki regionów (albo zostały poważnie naruszone). Wiele przedsiębiorstw lub instytucji państwowych, które finansowały kluby piłkarskie, przestały istnieć. Niemalże z dnia na dzień dopływ gotówki do drużyn stanął, a jednocześnie byłe enerdowskie zespoły musiały rywalizować z bogatszymi zachodnioniemieckimi klubami. Wpuszczono smerfy do ogródka gigantów.

Po drugie masowe zakupy i transfery piłkarzy z NRD. Na przykład już miesiąc po zjednoczeniu Niemiec menadżer Bayeru Leverkusen Reiner Calmud, jako pierwszy zachodnioniemiecki działacz, dokonał wielu transferów wschodnioniemieckich zawodników. Lepsza perspektywa gry, większe zarobki oraz prestiż przyciągały wszystkich najlepszych zawodników. Nie tylko zresztą najlepszych – wszystkich.

Po trzecie model zarządzania klubami. Zupełnie inna rzeczywistość marketingowa, medialna czy sponsoringowa. Nie tylko sami piłkarz musieli się odnaleźć w takim świecie. Poziom zarządzania organizacjami sportowymi był na zupełnie innej orbicie. Również działacze zderzyli się ze ścianą i gdyby nie pomoc zachodnioniemieckich przedsiębiorców niemalże wszystkie te kluby by upadły.

I po czwarte – być może jest to najważniejszy powód – system komunistyczny kreował społeczeństwa zupełnie zależne od władzy. Nie mam na myśli tutaj cech takich jak na przykład spryt i kreatywność w obchodzeniu systemu, które wytworzyły się wśród obywateli państw komunistycznych.

Chodzi bardziej o mechanizmy społeczne, które ubezwłasnowolniały wolnorynkowe myślenie i działanie zawodowe. Modele pracy RFN i NRD leżały na zupełnie przeciwległych biegunach. Nagle obywatele NRD musieli odnaleźć się w kapitalistycznym świecie, samemu walcząc o własny rozwój i interes. Państwo już nie dbało o obywatela w takim samym wymiarze i wydaje się, że właśnie ten problem – zderzenia z nową rzeczywistością społeczną i kapitalistyczną – spowodował gwałtowne zahamowanie rozwoju futbolu na terenach byłych Wschodnich Niemiec.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…