Walka o awans, wyrównane mecze, historia Franciszka Niemca – kwiecień koszykarskiej Resovii

Czas czytania: 7 m.
5
(5)

W naszej tradycyjnej serii poświęconej występom koszykarzy OPTeam Resovii przyszła pora na podsumowanie kwietnia. Był to bardzo intensywny miesiąc dla zawodników Kamila Piechuckiego. Drużyna ze stolicy Podkarpacia wciąż bowiem walczy o awans na zaplecze elity.

Kolejne zwycięstwa

OPTeam Resovia już dawno nie zaznała smaku porażki. O kolejne zwycięstwa nie jest jednak łatwo. Rywalizacja o awans wkracza w decydującą fazę, a rywale są coraz silniejsi. Pod koniec marca rzeszowski zespół pokonał na wyjeździe w pierwszym meczu fazy play-off UJK Kielce różnicą 28 punktów, o czym pisaliśmy w podsumowaniu marca. To zwycięstwo bardzo przybliżyło Resoviaków do awansu.

Kwiecień zaczął się od starcia rewanżowego, do którego doszło na początku miesiąca w Rzeszowie. Prawie trzydziestopunktowa zaliczka sprawiała, że w rywalizacji toczonej w systemie mecz-rewanż gospodarze mieli przepustkę do kolejnej fazy na wyciągnięcie ręki.

Przed swoją publicznością przypieczętowali awans, wygrywając 98:91. Najskuteczniejszy w wśród miejscowych był Norbert Ziółko, zdobywca 27 punktów. Koszykarze Kamila Piechuckiego wywiązali się z zadania i mogli myśleć o spotkaniu ze Zniczem Basket Pruszków.

Do pierwszego meczu doszło już trzy dni po triumfie nad rywalem z Kielc. Pierwszy rozdział rzeszowsko-pruszkowskiej rywalizacji został napisany na Mazowszu. Od tej pory grano do dwóch zwycięstw. Wyjazdowa wygrana byłaby więc dla OPTeam Resovii dużym bonusem.

W pewnym momencie pierwszej połowy goście osiągnęli szesnastopunktową przewagę, która jednak na koniec drugiej kwarty skurczyła się do dziesięciu oczek. Po długiej przerwie gospodarze wzięli się za odrabianie strat. Gonili bardzo ambitnie, dzięki czemu po trzech kwartach przegrywali już tylko dwoma punktami.

W ostatniej części było sporo emocji. Mecz zakończył się zwycięstwem Bieszczadzkich Wilków 79:71. Na osiągnięcie takiego wyniku złożyły się dobre rzuty z dystansu. Rzeszowianie zaliczyli bowiem aż dwanaście trafień za trzy. Najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięzców był Michał Jędrzejewski, który zgromadził 15 punktów.

Rewanż oczywiście wzbudził w Rzeszowie wielkie emocje. Drużyna z Pruszkowa po porażce przed własną publicznością wcale się nie załamała. W stolicy Podkarpacia dzielnie walczyła o doprowadzenia do trzeciego, decydującego meczu. Znicz grał dobrze, w drugiej kwarcie zyskał nawet trzynastopunktową przewagę. Po zakończeniu tej części gospodarze tracili do rywali dziesięć punktów.   

Doping w hali przy Towarnickiego był bardzo głośny. Kibice wspierali rzeszowskich zawodników, u których było widać ogromną determinację i wolę walki. Długo nie przekładało się to jednak na wynik.

Gracze Kamila Piechuckiego wyszli na prowadzenie pod koniec trzeciej kwarty, ale zanim wybrzmiała kończąca ją syrena, przyjezdni odzyskali prowadzenie i w ostatnią część wchodzili, mając o dwa punkty więcej od przeciwnika.

Czwarta kwarta była kwintesencją sportowych emocji. Niemal wszyscy w hali oglądali mecz na stojąco, tworząc prawdziwy kocioł. Koszykarze OPTeam Resovii byli nakręceni, ich gra wyglądała coraz lepiej. Ostatecznie rzeszowski zespół wygrał 85:75, chociaż przez większość spotkania nie zapowiadała się na dziesięciopunktowe zwycięstwo gospodarzy. 

Równolegle trwał mecz w Tarnowie Podgórnym, gdzie tamtejsza Tarnovia rywalizowała z PGE GiEK Turowem Zgorzelec, utytułowanym klubem, który jeszcze niedawno odnosił duże krajowe sukcesy i z powodzeniem występował na arenie europejskiej. Tamto spotkanie miało wyłonić kolejnego rywala OPTeam Resovii. Został nim zespół ze Zgorzelca.

Okiem zawodnika

Po końcowej syrenie meczu OPTeam Resovii ze Zniczem Basket Pruszków w hali wybuchła euforia. Miejscowi kibice jeszcze długo świętowali. Najskuteczniejszy był Dawid Zaguła, który zgromadził 21 punktów. Świetnie zagrał też zdobywca 16 oczek Michał Jędrzejewski (były gracz Turowa Zgorzelec), z którym porozmawialiśmy tuż po zakończeniu spotkania.

Retro Futbol: – To był trudny, ale zwycięski mecz. Bardzo długo wydawało się, że to spotkanie może nie zakończyć się waszym powodzeniem. Jak to wyglądało z twojej perspektywy? Zwłaszcza że zaliczyłeś dobry występ.

Michał Jędrzejewski: – Dziękuję. Bardzo się cieszę, że przeszliśmy dalej. Zespół z Pruszkowa postawił nam naprawdę trudne warunki. Mimo że mieliśmy przewagę parkietu, bo wygraliśmy u nich w hali, to przyjechali, walczyli bardzo mocno. Oni weszli dobrze w pierwszą połowę, my natomiast weszliśmy w nią bardzo ospale, graliśmy wolno, ale w drugiej połowie mieliśmy dziesięciu-jedenastu równych zawodników, którzy mogli się zmieniać, więc rywale nie dotrzymywali nam tempa. Dla nas nie liczyło się to, jaki będzie wynik w trzeciej, czy na początku czwartej kwarty. Wiedzieliśmy, że dociśniemy śrubę. Trzeba jednak pochwalić zespół z Pruszkowa, bo postawił trudne warunki.

– Co przesądziło o waszym zwycięstwie? To może trochę oklepane powiedzenie, ale wydaje mi się, że właśnie w takim meczu bardzo ważne były cechy wolicjonalne, a dziś było u was widać niesamowitą wolę walki, ogień w oczach, zarówno u zawodników, którzy byli na boisku, jak i u graczy rezerwowych i trenera. Czy to miało twoim zdaniem kluczowe znaczenie?

– Tak, na pewno też nam to dało bardzo dużo, ale dopiero w drugiej połowie. W pierwszą, jak już wspominałem, weszliśmy bardzo ospale. Nie robiliśmy naszych założeń w obronie, nie napieraliśmy, nie biegaliśmy szybko do kontry, żeby zmęczyć przeciwników, nie mogliśmy jakoś wejść w ten mecz. Przeciwnicy zaczęli trafiać za trzy, trochę się przeraziliśmy, że jesteśmy faworytem, a nie idzie nam i przegrywamy dziesięcioma punktami. Na szczęście się obudziliśmy i, tak jak wspominałeś, w drugiej połowie już te cechy wolicjonalne były, wszyscy, przepraszam za sformułowanie, zapierdzielali, biegaliśmy, gryźliśmy parkiet, widać było, że chcieliśmy wygrać. To jest nasza gra. Tak powinniśmy grać przez całe mecze, nie odpuszczać i do awansu!

– W następnej rundzie zagracie z Turowem Zgorzelec. Miałeś jakieś życzenie odnośnie do rywala, czy jest to obojętne, zarówno dla ciebie, jak i  dla drużyny? Jak do tego podchodzicie?

– Grając w koszykówkę, oduczyłem się myślenia, żeby mieć marzenie, by na kogoś trafić. Mnie to nie obchodzi. Chcemy zrobić awans, zająć jak najwyższe miejsce – pierwsze, drugie, bądź trzecie. Walczymy oczywiście o pierwsze, ze wszystkimi chcemy wygrywać. Nieważne kto stanie na naszej drodze, nas to nie obchodzi, bo chcemy wygrywać ze wszystkimi, więc nie patrzymy, na kogo trafiamy.

– Po meczach w fazie zasadniczej zadawałem twoim kolegom pytanie na temat mody na koszykówkę, która ma ostatnio miejsce w Rzeszowie. Wydaje się, że teraz ta moda jeszcze się zwiększyła, bo kibice jeżdżą za wami do hal rywali. Bywa tak, że na waszych wyjazdowych meczach jest więcej fanów z Rzeszowa niż kibiców miejscowych. Odczuwacie to, grając na wyjazdach?

– Bardzo to odczuwamy. Daje nam to dużego kopa. Czasem nie możemy podejść i porozmawiać ze wszystkimi kibicami, bo jesteśmy po prostu zmęczeni po meczu, ale chcę, żeby wiedzieli, że dają nam bardzo dużo i gdy ich słyszymy, od razu chcemy grać lepiej i szybciej. Widać, że w Rzeszowie ludzie kochają koszykówkę, pragną, by wróciła koszykówka na jak najwyższym poziomie. Klub też stoi na bardzo wysokim poziomie, jeżeli chodzi o medialność. Wszyscy, którzy pracują w tym klubie, starają się, żeby to się rozrosło. Zbudowali fajny fanbase. Świetnie się tu gra. 

Boje z Turowem

Jak już wspomniano, w ćwierćfinale play-off OPTeam Resovia trafiła na drużynę ze Zgorzelca. Oba zespoły były w tym sezonie niepokonane u siebie. Pierwsze starcie odbyło się na Dolnym Śląsku. Gospodarze prowadzili przez większość pierwszej kwarty. W drugiej przewaga częściej była po stronie gości, ale na długą przerwę to gracze Turowa schodzili, prowadząc różnicą jednego punktu.

W trzeciej kwarcie trwała wymiana ciosów, po jej zakończeniu Turów znów miał o punkt więcej niż zespół z Rzeszowa. Momentem przełomowym był prawdopodobnie rzut za trzy doświadczonego Michała Gabińskiego na niecałe cztery minuty przed końcem meczu. Goście uzyskali wówczas dwunastopunktową przewagę, dzięki której mogli w końcówce poczuć się pewniej i spokojnie dowieźć prowadzenie. Wygrali ostatecznie 85:77, a najskuteczniejszy był Mateusz Bręk, zdobywca 20 punktów.

Drugi mecz odbył się w Rzeszowie. Był bardzo wyrównany, do przerwy gospodarze prowadzili różnicą trzech punktów. W połowie trzeciej kwarty, dzięki trafieniom za trzy punkty Bartosza Czerwonki i Norberta Ziółki, OPTeam Resovia uzyskała dziesięciopunktową przewagę, ale zawodnicy Turowa się nie poddawali. Przed ostatnią częścią meczu zmniejszyli straty do sześciu punktów.

Pod koniec spotkania stopniały one nawet do dwóch oczek. Ostatnie sekundy były szalenie emocjonujące, gospodarze utrzymali jednak prowadzenie. Po końcowej syrenie na tablicy widniał wynik 80:76. Najwięcej punktów dla zwycięzców – osiemnaście – zdobył Dawid Zaguła. OPTeam Resovia odniosła 22. wygraną z rzędu i awansowała do półfinału play-off.

Tam zmierzy się z ŁKS Coolpack Łódź. W drugiej parze zagrają Energa Basket Warszawa i KSK Ciech Noteć Inowrocław. Rywalizacja nadal będzie toczyć się do dwóch zwycięstw. Awans do pierwszej ligi uzyskają trzy zespoły – obaj finaliści oraz zwycięzca meczu o trzecie miejsce. Z grona półfinalistów na zaplecze elity nie wejdzie zatem tylko jeden zespół. Pierwsze mecze o udział w finale odbędą się czwartego maja, ale o nich, a także o kolejnych spotkaniach, opowiemy w następnym podsumowaniu.

Kącik historyczny

Tradycją naszych koszykarskich podsumowań jest kącik historyczny. Kolejną ważną postacią, którą przedstawimy, jest Franciszek Niemiec. Urodził się on w marcu 1950 roku w Gorlicach. Miał ogromny udział w największych sukcesach Resovii.

W 1974 roku zdobył z tym klubem Puchar Polski, zostając najlepszym rozgrywającym turnieju finałowego. Rok później sięgnął z rzeszowską drużyną po jedyne w jej dotychczasowej historii mistrzostwo kraju. Był wówczas jej kapitanem.

Niski, ale bardzo dobry w szybkim ataku miał także wielki talent rzutowy i ogromne chęci do gry – pisano o nim na stronie internetowej Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Niemiec faktycznie nie wyróżniał się wzrostem. Miał 187 centymetrów. Wykazywał się jednak innymi koszykarskimi atutami. Na przeszkodzie w zrobieniu jeszcze większej kariery stanęły mu liczne kontuzje. Nie dowiemy się, jak potoczyłaby się jego sportowa przygoda, gdyby urazy nie występowały tak często.

Nic jednak nie zmienia faktu, że Niemiec jest jednym z najlepszych koszykarzy w dziejach Resovii. Ma w dorobku także występy w reprezentacji Polski. Rozegrał w narodowych barwach 87 meczów. W 1972 roku pojechał z kadrą na igrzyska olimpijskie w Monachium, gdzie Biało-czerwoni zajęli 10. miejsce. Zawodnik wielce zasłużony dla polskiej koszykówki ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Rzeszowie. Pracował także jako policjant.

Mecze OPTeam Resovii w kwietniu:

  • OPTeam Resovia – UJK Kielce 98:91
  • Znicz Basket Pruszków – OPTeam Resovia 71:79
  • OPTeam Resovia – Znicz Basket Pruszków 85:75
  • PGE GiEK Turów Zgorzelec – OPTeam Resovia 77:85
  • OPTeam Resovia – PGE GiEK Turów Zgorzelec 80:76

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 5

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

 Totalna biografia Johana Cruyffa. Ponad 700  stron o piłkarskim geniuszu!

To jeden z najlepszych piłkarzy i trenerów w historii futbolu, a do tego fascynująca postać, obok której trudno było przejść obojętnie. Johan Cruyff zapisał...

Największe zaskoczenia powołań do reprezentacji Polski w XXI wieku

29 maja Michał Probierz ogłosi kadrę na finały EURO 2024. Z medialnych doniesień i spekulacji wynika, że obejdzie się bez sensacyjnych wyborów i zaskakujących...

Kobieca elita w Rzeszowie – awans piłkarek Resovii do Ekstraligi

25 maja 2024 roku to niezwykle ważna data dla sekcji piłki nożnej kobiet Resovii. Drużyna ze stolicy Podkarpacia wywalczyła bowiem tego dnia awans do...