Przed meczem
Faworytem hitu 28. kolejki Betclic 1 Ligi pomiędzy Polonią Warszawa a Śląskiem Wrocław byli goście. Ekipa z Dolnego Śląska przed starciem z Czarnymi Koszulami miała serię sześciu spotkań z rzędu bez porażki (licząc walkower z Wisłą Kraków).
Na drugim biegunie z formą byli zawodnicy z Warszawy. W ostatnich czterech meczach podopieczni Mariusza Pawlaka zdobyli tylko punkt. Po świetnym spotkaniu z Wieczystą Kraków, Polonia była druga w tabeli. Potem nastąpiło pewnego rodzaju zaćmienie. Warszawiacy nie wygrali z czterech późniejszych meczów.

Przewaga Śląska
Już w 6. minucie widzowie mogli zobaczyć celny strzał w meczu. Polonia Warszawa przejęła piłkę przy linii bocznej niedaleko pola karnego rywala. Nikita Vasin uderzył celnie z kilkunastu metrów. Dwie minuty później wychowanek warszawskiej drużyny strzelił spoza szesnastki. Futbolówka po jego uderzeniu i rykoszecie poszła na rzut różny.
Śląsk odpowiedział w 10. minucie. Kapitan zespołu Piotr Samiec-Talar oddał strzał z pola karnego Polonii. Mateusz Kuchta obronił to płaskie uderzenie z lekkim kłopotem.
Sześć minut później reprezentant Wenezueli Jorge Yriarte lekko podciął piłkę i podał do Luki Marjanaca. Ten z bliska trącił futbolówkę. Tym samym gol stał się faktem.
Kolejne minuty to niezłe akcje obu drużyn (np. celny strzał z daleka Michała Mokrzyckiego). Potem nastąpiła lekka stagnacja na boisku. Śląsk wyglądał coraz lepiej, a Polonia popełniała dość proste błędy.
W 43. minucie Dani Vega zagrał z lewej strony do Simona Skrabba. Fiński pomocnik uderzył prosto w obrońcę gości Marca Llinaresa.
Goście odpowiedzieli składną akcją. Michał Mokrzycki przejął piłkę ok. 35 metra od bramki rywala. Były gracz ŁKS-u podał do Marjanca, a ten oddał piłkę Samcowi-Talarowi. Ten dobrze wypatrzył z boku boiska Przemysława Banaszaka. Uderzenie napastnika zakończyło się tak, że futbolówka wylądowała na bocznej siatce. Był to kolejny sygnał alarmowy dla gospodarzy.
Nokaut po wrocławsku
Początek drugiej połowy należał do Polonii. W 50. minucie Robert Dadok i Skrabb oddali niezłe strzały. Pierwszy z nich zatrzymał Michał Szromnik, a drugi zablokował Llinares. Chwile później gospodarze mieli rzut rożny. Piłka po główce Łukasza Zjawińskiego trafiła w słupek. Wystarczyły niecałe trzy minuty, by strzałem w boczne obramowanie bramki Szromnika mógł pochwalić się inny gracz Polonii, Patryk Janasik.

Pary gospodarzom wystarczyło na piętnaście minut. W 63. minucie nastąpił pierwszy groźny atak gości w II połowie. Przemysław Banaszak tak jak w I połowie znalazł się w bocznej części pola karnego. Tym razem na posterunku był Mateusz Kuchta. Śląsk otrzymał rzut rożny i szansę od losu, którą wykorzystali.
Mokrzycki dograł piłkę w pole karnego. Następnie Yehor Matsenko główkował do niekrytego Marjanaca. Bośniak był niekryty i znów z bliskiej odległości trafił do bramki. Na tym strzelanie w meczu się nie zakończyło.
Bramka na 0:3 padła w 69. minucie starcia. Najpierw Polonia straciła piłkę w środku boiska. Następnie Śląsk szybko pomknął w kierunku bramki gospodarzy. Samiec-Talar podał prostopadle do Marjanaca. Bośniak łatwo minął rywali, wyprzedził golkipera i umieścił piłkę w siatce. Dla Marjanaca był to pierwszy hat trick w karierze.

Poloniści nie potrafili odpowiedzieć konkretnie bardzo dobrze dysponowanym gościom. Natomiast Śląsk nie zwolnił tempa. W 79. minucie były gracz młodzieżowych ekip Arsenalu F.C. Michał Rosiak zagrał znakomite diagonalne podanie do Samca-Talara. Kapitan Śląska miał przed sobą tylko bramkarza. To musiało skończyć się golem na 0:4.
Pod koniec spotkania Łukasz Zjawiński dobrze pokazał się z boku pola karnego. As Polonii uderzył na bramkę, lecz dobrą interwencją popisał się Szromnik. Wynik 0:4 był bolesny dla gospodarzy. Momentami gospodarze grali lepiej, lecz inwencji twórczej wystarczyło im jedynie na początek obu połów. Natomiast Śląsk pokazał, że na wiosnę jest przede wszystkim drużyną skuteczną, dobrze broniącą, ale nie ekipą, która chce za wszelką cenę dominować rywala. Zmiana podejścia i taktyki sprawia, że Wrocław na Ekstraklasę długo może nie czekać.
W obu klubach
37 piłkarzy grało zarówno w Polonii Warszawa, jak i Śląsku Wrocław. Z obecnych składów pierwszych ekip obu drużyn należy wymienić Patryka Janasika, bocznego defensora Polonii, który w latach 2020-2024 w Śląsku przeżył niemal wszystko: srebrny medal mistrzostw Polski, europejskie puchary, walkę o utrzymanie, grę na kilku pozycjach.
Niektóre nazwiska w tym gronie zaskakują. Przykład to Piotr Stokowiec. Kto bez bicia pamięta rudowłosego Kielczanina jako gracza Śląska Wrocław? Pierwszą bramkę w I lidze (obecnie Ekstraklasie) zdobył właśnie dla Wojskowych. Stokowiec bardziej znany jest z gry jako piłkarz Polonii Warszawa, potem jako trener tej drużyny. Potem szkoleniowiec prowadził piłkarzy Zagłębia Lubin, lokalnego rywala Śląska.
Pierwsza bramka Stokowca w I lidze padła w meczu z Ruchem Chorzów. Jego kolegami z zespołu byli Marcin Janus, Jarosław Lato, Emil Nowakowski, Krzysztof Sadzawicki, którzy też występowali dla Polonii i Śląska.
Piłkarzami obu drużyn byli także m.in. Henryk Apostel, późniejszy selekcjoner reprezentacji Polski, Tomasz Jodłowiec, Adam Kokoszka, Mariusz Pawełek czy hokeista i futbolista w jednym, czyli Tadeusz Świcarz.
Konferencja pomeczowa
Warto dodać, że od niedawna konferencje przedmeczowe oraz pomeczowe Polonii odbywają się w nowych budynkach. Są one zlokalizowane na dziedzińcu głównym stadionu w białych „barakach”. Po raz pierwszy konferencja pomeczowa odbyła się właśnie w takim budynku. Dotychczasowe konwersacje dziennikarzy z trenerami odbywały się w… hali koszykarskiej.
Na dziedzińcu głównym stadionu niedaleko trybuny gości zlokalizowane jest hala. Z trybuny szło się w lewo, schodziło się po schodkach i było się na miejscu konferencji pomeczowej. Trzeba przyznać nietypowa lokalizacja jak na konferencję po spotkaniu… piłki nożnej.
Niewątpliwie komfort jest większy, dla Polonii, pracowników mediów, social mediów, gdyż jest miejsce na wrzucanie relacji czy zdjęć z potyczki. Miejsca jest trochę mniej, ale wszystko wyglądało bardziej profesjonalnie.

Mariusz Pawlak na konferencji pomeczowej pochwalił rywali za szybkość i timing. Trener Polonii przyznał, że po meczu miał dobrą rozmowę szatni ze swoimi piłkarzami. Zadałem pytanie szkoleniowcowi na temat błędów w defensywie głównie przy prostopadłych podaniach i czy tego typu zachowania obrońców Polonii nie przypominały meczu z Wieczystą Kraków u siebie (1:6)?
Chwilę po czwartej bramce mówiłem tylko, aby nie była wieczysta. niestety takie mecze ma się w podświadomości. po takim meczu daje to do myślenia – czy zmienić strukturę gry, założenia. chcemy dość wysoko podchodzić do przeciwnika, nie zmienialiśmy nic. znowu straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. jak przegrywasz dwoma bramkami, to co masz zmienić? musisz bardziej się otworzyć. każdy zespół pierwszoligowy chciałby mieć takiego piłkarza jak samiec-talar, który stanowi o grze zespole. W ostatnich meczach zdobył trzy bramki i miał asystę.
Mariusz Pawlak na pomeczowej konferencji
Jacek Magiera – śmierć trenera-bohatera Śląska
Kilka godzin przed meczem jak grom z jasnego nieba nadeszła wiadomość o śmierci trenera Jacka Magiery. Asystent selekcjonera reprezentacji Polski i były szkoleniowiec Śląska Wrocław zmarł w wieku 49 lat.
Przed spotkaniem pamięć Magiery oraz napastnika Polonii z lat 60. XX wieku Mariana Mońki uczczono minutą ciszy. Mimo że Magic mocno był związany z Legią Warszawa, to na stadionie przy Konwiktorskiej nie było żadnych gwizdów na trenera. Świadczy to o poważaniu Magiery w środowisku kibicowskim.
Tuż po minucie ciszy, która notabene nie trwała minuty, kibice Śląska skandowali: Jacek Magiera, Jacek Magiera, oddając cześć zmarłemu.
Podczas konferencji pomeczowej trener Śląska Anże Simundża złożył kondolencje rodzinie Jacka Magiery. Po króciutkim komentarzu na temat meczu dodał, że nie będzie odpowiadać na pytania dziennikarzy zarówno dla rodziny Magiery, jak i jego samego, po czym wyszedł z konferencji.
Na konferencji pomeczowej zapytałem trenera Pawlaka na temat jego wspomnień na temat Jacka Magiery. Jako piłkarze obaj grali przeciw sobie aż trzynaście razy. Wśród nich były ważne pojedynki, np. derby Warszawy.
Straszna wiadomość. Daje to do myślenia. Wiadomo musimy pracować i niestety żyć swoim tokiem. Ostatni raz z Jackiem widziałem się latem na kursokonferencji trenerskiej. Chwilę porozmawialiśmy. Znamy się, jak Pan powiedział, z boiska, z derbów przede wszystkim Warszawy, kiedy staliśmy naprzeciwko siebie. Wielka strata. (Jacek) był porządnym, młodym człowiekiem i wielkim trenerem. Niedawno każdy chciał być w sztabie reprezentacji. Stracił wielu młodych zawodników, których ukształtował. Nie wiemy, czy jutro się obudzimy. Niestety jestem już w takim wieku, że nieraz trzeba się dwa razy zastanowić, co jest ważniejsze – życie czy jakaś porażka w meczu. Nawet ci co chorują, walczą, dlatego jako Polonia jesteśmy w sytuacji, w której musimy walczyć. Trzeba przezwyciężyć tych, którzy będą chcieli nam przeszkadzać. Kondolencje dla rodziny Jacka Magiery. Myślę, że każdy będzie go wspominał bardzo dobrze. Takim właśnie człowiekiem był – porządnym na tyle, na ile mogłem go poznać
Mariusz Pawlak na pomeczowej konferencji
Sami piłkarze wrocławskiej drużyny złożyli swoisty hołd w trakcie meczu. Matsenko po asyście zdjął koszulkę i pokazał t-shirt z podobizną jego i Magiery, natomiast Samiec-Talar po bramce upadł na kolana, następnie podniósł oczy ku górze oraz wskazał dwa palce na Niebo. Wierzmy, że trener Magiera ogląda teraz mecze z niebiańskiego sektora…
