Zabójstwo gen. Actisa, czyli jak organizuje się Mistrzostwa Świata w Argentynie

O tym, że futbol to coś więcej niż sport już wiemy. Przynajmniej dużo z nas wie. Jednak o tym, że futbol to też coś więcej niż sprawa życia i śmierci przekonał się osobiście generał Omar Actis.

Był 19 sierpnia 1976 roku. Pozostawały już niecałe dwa lata do wielkiego futbolowego święta w Argentynie. Przewodniczący komitetu organizującego mistrzostwa świata w Argentynie (Ente Autárquico Mundial – EAM’78) – generał Omar Actis – ma tego dnia przedstawić światu na konferencji prasowej wielki plan oszczędności i w ciągu kilku godzin wprowadzić go w życie.

Nie udaje mu się. Na kilka godzin przed rzeczoną konferencją prasową ginie w zamachu i do dzisiaj nie wyjaśniono, na czyje zlecenie zginął. Podejrzenia są, lecz nikomu nigdy nic nie udowodniono. O tajemniczych okolicznościach jego śmierci niech świadczy fakt, że istnieją dwie wersje. Jedna mówi o zastrzeleniu generała (relacja The New York Times z 1976 roku), według drugiej natomiast, Omar Actis zginął w zamachu bombowym (J. Wilson, „Aniołowie o brudnych twarzach”). Nie istnieje nawet jedna zgodna wersja czy wspomniany zamach odbył się przed konferencją (na kilka godzin lub dwa dni wcześniej), czy generał Omar Actis zginął po konferencji. Istnieje zbyt dużo niejasności i już na wstępie sprawa wydaje się nieumiejętnie tuszowana. Albo świadomie wprowadzono chaos informacyjny. Fakt jest jednak taki – generał Actis zginął w zamachu.

Gen. Jorge Videla na pogrzebie gen. Omara Actisa

Dlaczego do tego doszło?

Prawo do organizacji mistrzostw świata w 1978 roku w Argentynie przyznano w 1966 na Kongresie w Londynie. Mundial tym samym miał powrócić do swojej macierzystej ziemi – Ameryki Południowej. W 1966 roku FIFA znajduje się w erze rządów dżentelmenów, chcących w zdrowy sposób rozwijać globalne postrzeganie futbolu, w myśl chrześcijańskich zasad i haseł: „wielka piłkarska rodzina”, „łączymy społeczności oraz narody” czy „futbol przyczynia się do fizycznego i moralnego postępu”. Prezydentem FIFA jest wówczas Sir Stanley Rous, kontynuujący dzieło jego dostojnych poprzedników, m.in. Daniela Woolfall’a, Julesa Rimet’a oraz Arthura Drewry’ego.

Jednak w latach 1974 i 1976 zmienia się kompletnie klimat i całe środowisko związane z organizacją mistrzostw świata w Argentynie. W roku 1974 Prezydentem FIFA zostaje Joao Havelange. Dlaczego to jest warte wspomnienia? Uważa się powszechnie, że właśnie od tego okresu FIFA przeistoczyła się w jedną wielką mafijną rodzinę (oczywiście nie od razu, ale wybór Havelange’a jest istotną cezurą czasową).

Drugim wydarzeniem jest dojście do władzy w Argentynie junty generała Jorge Videla w roku 1976. I na tym chciałbym się teraz przez moment skupić. Po zamachu stanu junta generała Videli zlikwidowała działalność polityczną, zawiesili działania związków zawodowych, a kraj nie dość, że pogrążony był w chaosie wewnętrznych walk (głównie między lewicowymi oddziałami partyzanckimi a prawicowymi zbrojnymi grupami peronistowskimi) to dodatkowo dotknięty kryzysem gospodarczym. W takich okolicznościach generał Videla postanowił dodatkowo terroryzować i tłumić wszelkie przejawy opozycji wobec jego rządów. Lata, w których rządził – 1976-1982 – określa się mianem tzw. „brudnej wojny”. Videla, który nie był największym fanem sportu, dostrzegł jednak jego potencjał i możliwości wizerunkowe, jakie płyną z prawa organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej. „Brudna wojna” miała być wybielona właśnie dzięki futbolowi.

Jorge Videla (w środku) oraz H. Kissinger

Nowa ekipa FIFA z jednoznacznym celem „zarobić ile się da, nieważne jakim kosztem”, oraz nowa ekipa rządząca w Argentynie z równie jednoznacznym celem polityczno-wizerunkowym postanowiły zrobić z mundialu wielką pokazówkę.

Bardzo ważną kwestią związaną z organizacją mistrzostw świata w Argentynie był fakt, iż zlecono budowę kilku nowych stadionów oraz przebudowę innych wówczas istniejących na bardziej nowoczesne. Argentyna zainwestowała 700 mln $ w środku trawiącej świat recesji, która nie ominęła także i tego kraju. A co na to przewodniczący komitetu organizacyjnego? Generał Omar Actis był gorącym zwolennikiem oszczędności – albo inaczej – po prostu wiedział, na ile sobie można pozwolić. Toteż na 3 lata przed startem turnieju nie ruszyła nawet budowa trzech stadionów – w Mendozie, Cordobie i Mar del Plata. Teoretycznie – dobrze dla kraju. Praktycznie – źle dla generała Actisa.

Dlaczego i komu podpadł?

Jak już wspomniałem, w 1974 zmienił się prezydent FIFA i nowe władze, po ekspresowym zaaranżowaniu odpowiednich fikcyjnych firm, znalezieniu sponsorów oraz nakręceniu całej biznesowej maszyny – szykowały się na wielki i epicki turniej. Wielki turniej, gdzie FIFA zaprezentuje się na tle efektownych stadionów i… w kolorowej telewizji. Acits popełnił dla siebie śmiertelny błąd, opowiadając się przeciwko pomysłom nowej władzy i blokując te projekty. Zebrały się nad nim ciemne chmury, a decyzja o odsunięciu go od organizacji mistrzostw świata zapadła prawdopodobnie w najważniejszych gabinetach.

Pamiętać trzeba także o prezydencie Videli, który za wszelką cenę chciał pokazać światu wielkość i wspaniałość Argentyny. Argentyna miała być postrzegana jako nowoczesny kraj, z m. in. doskonale rozbudowaną siecią transportową jak na tamte czasy. Nie liczono się z kosztami i z racjonalnie myślącymi ludźmi. A cel uświęca środki. W środku całego zamieszania postać gen. Actisa zaczęła być niewygodną barierą hamującą postęp organizacji mistrzostw świata – takiej jakiej wizję chciały władze FIFA oraz Argentyny.

W Argentynie wówczas nie było za bardzo wiadomo, jak takich ludzi się usuwa dyplomatycznie i po dżentelmeńsku, więc bezceremonialnie go zamordowano w biały dzień. Zastępcą w komitecie organizacyjnym MŚ generała Actisa został admirał Alberto Lacoste. Nagle mistrzostwa świata w Argentynie stały się dużo przyjaźniejsze dla sponsorów.

Z „drobną” pomocą rządzącej junty, która usunęła niewygodnego człowieka oraz współtworzyła komitet organizacji mundialu w Argentynie, „szczęśliwie” udało się zdążyć ze wszystkim na czas. Zmodernizowano dwa stadiony w Buenos Aires oraz wybudowano pozostałe areny tam, gdzie planowano.

Ironicznie jednak – miejscowi oglądali turniej w czarno-białej telewizji…

To admirał Alberto Lacoste przejął stanowisko po zamordowanym generale Actisie

W ramach ciekawostki finansowej: FIFA planowała uzyskać 9 mln franków szwajcarskich przychodów z MŚ w Argentynie i przewidywała do w swoim budżecie na lata 1978-1982. Oficjalnie jednak FIFA zarobiła „jedynie” nieco ponad 5,5 mln franków. Gdzie reszta? Najprawdopodobniej rozpłynęła się po kieszeniach odpowiednich ludzi. A ci odpowiedni ludzie zadbali o to, żeby nikt nie dotarł, gdzie dokładnie owe pieniądze się podziały.

Pytanie tylko – kto za to odpowiada w takim razie oficjalnie? Oczywiście, że dyrektor finansowy FIFA… admirał Alberto Lacoste.

Ten sam, który był zastępcą generała Actisa. Meksykańska La Jornada określiła wprost dyrektora finansowego FIFA jako ucieleśnienie „całego horroru i całej brutalności dyktatury”. Swoją drogą, jest to ciekawa postać, przeciwko której kilkukrotnie wszczynano dochodzenia w sprawie morderstw (popełnionych przez niego bądź na jego zlecenie; podejrzewa się, że to właśnie on zlecił zabójstwo generała Acitsa). W trakcie działalności Lacosta wychodziły też takie afery, jak wzięty kredyt na FIFĘ na pół miliona dolarów. Lacoste nie potrafił wyjaśnić pochodzenia tego kredytu i wszystko musiał ratować Havelange i okazał się on pilnie potrzebnym wierzycielem.

A Lacoste kupił ziemię w Urugwaju, posiadając środki z niewiadomego źródła. Przypadek?

PS: Tym drobnym tekstem chciałbym przywitać się ze wszystkimi czytelnikami Retro Futbol. Mam nadzieję, że będziemy jak najdłużej na “łączach”.

MIESZKO RAJKIEWICZ

Źródła
  • https://www.history.com/news/world-cup-soccer-argentina-1978-dirty-war
  • https://www.nytimes.com/1976/08/20/archives/guerrillas-kill-2-in-argentina-general-and-auto-executive-die-in.html
  • http://papelitos.com.ar/nota/la-interna-de-la-dictadura-frente-al-mundial-78
  • J. Wilson – Aniołowie o brudnych twarzach
  • T. Kistner – FIFA Mafia
#wspieramretro
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: rekrutacja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl