Znani piłkarze, którzy… nigdy nie kopnęli piłki lub nie istnieli

Masal Bugduv  – leniwy talent większy od Oezila

Na tę historię nabrało się kilka poważnych portali z Goal.com włącznie. W 2008 r. media sportowe obiegła informacja o mołdawskim talencie, którym był Masal Bugduv. Zaledwie 16-letni napastnik miał się szykować do debiutu w dorosłej reprezentacji narodowej. Z powodu skali jego talentu, chęć kupna wyraził Arsenal.

The Times umieściło Mołdowianina na liście 50 wschodzących gwiazd, stawiając go nawet przed Mesutem Oezilem. Wszystko zapowiadało się naprawdę pięknie, poza jednym, drobnym szczegółem. Mianowicie okazało się, że… Bugduv nigdy nie istniał.

Historia domniemanego talentu Zaria Bielce została stworzona przez irlandzkich dowcipnisiów. Imię i nazwisko piłkarza jest bliskie wymowie powieści p.t. „M’asal Beag Dubh”, która opowiada o historii sprzedawcy, pragnącego sprzedać leniwego osła. Cała akcja miała uderzyć w dziennikarzy sprzedających fake newsy i charakter ówczesnego rynku transferowego.

Wybaczcie brak zdjęcia w tym akapicie, ale z pewnych przyczyn nie mogłem odnaleźć w sieci fotki tego zawodnika…. . Musi Wam wystarczyć maskotka Arsenalu.

Mundial w 1958 r. – turniej którego nie było

Ostatni akapit nie opowiada co prawda konkretnie o piłkarzu, ale dobrze wpisuje się w tematykę artykułu.

Na MŚ w 1958 r. w Szwecji świat po raz pierwszy usłyszał o 17-letnim Pele. Genialny napastnik poprowadził wówczas Brazylię do jej pierwszego mistrzostwa świata. Jednak szwedzki dokument z 2002 r. stwierdził, że wspomniany turniej nie miał tak naprawdę miejsca. Wydarzenie miało być operacją wymyśloną przez amerykańskie i szwedzkie firmy telewizyjne, a także CIA i FIFA.

Jaki był powód mistyfikacji tak wielkiego turnieju? Miało to być ćwiczenie w ramach zimnej wojny. Amerykanie mogli ocenić efekt propagandy telewizyjnej, aby później wykorzystać to w swoich działaniach. Fakt, że film był mistyfikacją, został utrzymany do końca, więc wielu widzów, których go obejrzało, naprawdę wierzyło, że szóste mistrzostwa świata zostały sfałszowane.

Wzruszony Pele w objęciach kolegów po końcowym gwizdku w finale. Źródło: Pressens Bild/ Wikimedia Commons

W celu podbicia wiarygodności filmu, zostały do niego zaproszone takie postacie jak np. Lennart Johansson, szwedzki działacz sportowy i prezydent UEFA w latach 1990 – 2007. Ponadto wystąpili tam byli szwedzcy zawodnicy międzynarodowi. Po latach wyszło na jaw, że twórcy filmu chcieli rzucić światło na to, w jakiś sposób można wspierać fałszowanie historii, a zwłaszcza temat Holokaustu.

Manipulacja mediów, to coś, z czym stykamy się mocno w obecnej sytuacji. Ciekawe, czy twórcy wspomnianego dokumentu potrafiliby stworzyć coś podobnego, ale z koronawirusem w roli głównej.

Jeśli lubicie temat turniejów, których historia jest podejrzana, zapraszamy do szerszego spojrzenia na ten tekst: KLIK

Wzorów szukajcie w innych miejsach

Ten artykuł nie miał oczywiście za zadanie skłaniać was do kombinowania i cwaniactwa, tylko wywołać uśmiech na twarzy. Szczególną uwagę muszą zachować naśladowcy Remiego Gaillarda. Francuz niejednokrotnie za swoje pranki lądował w rękach policji. Z drugiej strony odwaga tego typu osób jest naprawdę godna podziwu.

Karl Power pokazał jak zdobyć pamiątkę na całe życie i nie tylko. O jego wyczynie będą pewnie mówić przyszłe pokolenia. Z kolei Jonny Harples udowodnił, że nawet gra komputerowa może być dobrym sposobem na pomoc innym. Na przeciwnym biegunie znajduje się Ali Dia, który pokazał, że kłamstwo ma krótkie nogi.

Tego typu listę można oczywiście rozbudowywać. Bardzo ciekawym przypadkiem był Carlos Henrique Raposo, z którego historią możecie zapoznać się tutaj: KLIK

Kreatywność i spryt pozwalają czasami zastąpić prawdziwe umiejętności, ale zdecydowanie nie idźcie tą drogą. Wzorujcie się chociażby na Cristiano Ronaldo, który udowodnił i udowadnia, że tylko ciężka praca zaprowadzi Was na szczyt.


MATEUSZ SZTUKOWSKI