Trzy zwycięstwa, trzy porażki i dziewięć punktów. Tak wygląda bilans siatkarzy Asseco Resovii w fazie grupowej obecnej edycji Ligi Mistrzów. Taki dorobek dał zawodnikom Massimo Bottiego drugie miejsce w tabeli i awans do pucharowej części rozgrywek.
Na Podpromiu wszyscy płaczą, Ligi Mistrzów nie zobaczą – tak śpiewali kibice Aluronu CMC Warty Zawiercie po tym, jak w zeszłym sezonie ich drużyna wygrała w Rzeszowie w ćwierćfinale rozgrywek PlusLigi, eliminując Asseco Resovię z walki o medale.
Wydawało się wówczas, a nawet było to w zasadzie pewne, że zespół ze stolicy Podkarpacia nie zagra w Lidze Mistrzów. Los napisał jednak zaskakujący scenariusz. Rzeszowianie otrzymali dziką kartę umożliwiającą występy w Champions League, a później trafili do tej samej grupy, co rywal z Zawiercia.
Polska rywalizacja na początek
Pierwsze dwa domowe mecze Asseco Resovii w Lidze Mistrzów szerzej opisywaliśmy w oddzielnych tekstach. W niniejszym artykule przypomnimy pokrótce wszystkie potyczki Pasiaków, a na dłużej zatrzymamy się przy trzecim spotkaniu rozegranym przez nich na Podpromiu – rewanżu z Zawiercianami.
Zmagania w grupie D zaczęły się od starcia polsko-polskiego. Doszło do niego pod koniec zeszłego roku, 10 grudnia, w Sosnowcu, gdzie domowe mecze na arenie międzynarodowej rozgrywają wicemistrzowie Polski. Hala w Zawierciu nie spełnia bowiem wymogów europejskiej federacji.
Przypomnijmy, że Aluron CMC Warta w ubiegłym sezonie stanęła na drugim stopniu podium nie tylko w PlusLidze, ale również w Lidze Mistrzów, przegrywając w finale po zaciętym boju z włoskim gigantem z Perugii.
Grudniowy mecz dwóch polskich ekip zaczął się od mocnego uderzenia – premierowy set rozgrywany był na przewagi, które na swoją korzyść, wynikiem 34:32, rozstrzygnęli goście. W kolejnych partiach lepsi byli jednak podopieczni Michała Winiarskiego i to oni wygrali 3:1.
Zwycięstwa na Podpromiu
Siatkarze z Podkarpacia lepiej spisali się w styczniowych meczach przed własną publicznością. W święto Trzech Króli pokonali 3:0 niemiecki SVG Luneburg, a kilkanaście dni później, również bez straty seta, zwyciężyli portugalski Sporting CP.
Pod koniec miesiąca przyszła jednak niespodziewana porażka w Niemczech. Zawodnicy Bottiego zaprezentowali się bardzo słabo, zdołali ugrać tylko jedną partię i skomplikowali sobie sytuację. Wyjście z grupy nadal nie było pewne.
Polski hit w Lidze Mistrzów
Po niespodziewanej porażce z mistrzem Niemiec Asseco Resovia rozegrała dwa ważne mecze na krajowym podwórku. Najpierw, w starciu pełnym smaczków, pokonała Bogdankę LUK Lublin, a następnie przegrała w… Zawierciu. Stało się to zaledwie cztery dni przed kolejną konfrontacją z Aluronem CMC Wartą, tym razem już w Lidze Mistrzów.
Potyczka ligowa stała na bardzo wysokim poziomie. Zawiercianie wygrali 3:1, ale oba zespoły zaprezentowały kawał znakomitej siatkówki. Nic dziwnego, że siatkarscy fani w całej Polsce szykowali się na następny rozdział rzeszowsko-zawierciańskiej rywalizacji.
Został on napisany 11 lutego w hali na Podpromiu. Był to już piąty mecz tych drużyn w obecnym sezonie. Asseco Resovia wygrała tylko raz – w ćwierćfinale Pucharu Polski. Tym razem stawką były punkty w Champions League. Bardziej potrzebowali ich Rzeszowianie, gdyż ekipa z Zawiercia miała już zagwarantowane wyjście z grupy, choć wciąż nie była pewna pierwszego miejsca.
Widać było od początku dużą determinację rzeszowskiego zespołu. Pierwszy set długo był wyrównany, ale końcówkę lepiej rozegrali gospodarze, co dało im rezultat 25:21. W drugiej partii miejscowi w pewnym momencie odskoczyli. Gdy przy czteropunktowej przewadze mieli piłkę setową, stracili na chwilę spokój.

Być może miała na to wpływ żółta kartka dla Artura Szalpuka. Goście zdobyli trzy oczka z rzędu, zbliżając się do rywali, ale ostatecznie nie zdołali ich dogonić. Set zakończył się wygraną Resoviaków 25:23.
W trzeciej odsłonie gospodarze kontrolowali sytuację i wydawało się, że nic groźnego ich nie spotka. W końcówce stracili jednak zapas wynoszący cztery punkty, ale szybko się podnieśli i wygrali 25:22, zapewniając sobie przepustkę do dalszej fazy Ligi Mistrzów. Tytuł MVP odebrał francuski przyjmujący Yacine Louati.

Widzowie zgromadzeni w hali na Podpromiu zobaczyli nie tylko Ligę Mistrzów, ale również efektowne zwycięstwo odniesione w tych rozgrywkach przez ich drużynę nad rywalem z Zawiercia. Kibice z miasta położonego w województwie śląskim tym razem nie byli w tak dobrych humorach, jak po ćwierćfinałach PlusLigi poprzedniego sezonu, ale w wielki smutek nie popadali. Ich zespół wciąż prowadził w grupie (ostatecznie ją wygrał), a oni sami po meczu prezentowali głośne przyśpiewki w korytarzu rzeszowskiej hali.
Przykra porażka w Lizbonie
Na koniec fazy grupowej Rzeszowianie nieoczekiwanie przegrali ze Sportingiem CP. W Lizbonie, dokąd przybyli po wymęczonym ligowym zwycięstwie odniesionym u siebie nad ChKS Chełm, zdołali urwać tylko jedną partię. To był słaby występ drużyny Massimo Bottiego. Wynik w stolicy Portugalii sprawił, że Asseco Resovia przegrała wszystkie wyjazdowe mecze fazy grupowej tej edycji Ligi Mistrzów.
Dużo lepiej spisała się u siebie, w trzech spotkaniach nie tracąc ani jednego seta. Zespół z Rzeszowa zajął w grupie drugie miejsce, co oznacza, że w rywalizacji pucharowej czeka ją walka w barażach o ćwierćfinał. Jej przeciwnikiem będzie belgijski Knack Roeselare.
Na tym samym etapie wystąpi też PGE Projekt Warszawa, który rozegra dwumecz z włoskim Itasem Trentino. Polskie drużyny, które zajmowały w swoich grupach pierwsze miejsce, od razu znalazły się w ¼ finału. Bogdanka LUK Lublin czeka na lepszego ze wspomnianej pary Projekt – Itas. Aluron CMC Warta zmierzy się natomiast z włoskim Cucine Lube Civitanova.
