Awans po zwycięstwie w polskim meczu – podsumowanie występów siatkarzy Asseco Resovii w fazie grupowej Ligi Mistrzów

Czas czytania: 4 m.
5
(2)

Trzy zwycięstwa, trzy porażki i dziewięć punktów. Tak wygląda bilans siatkarzy Asseco Resovii w fazie grupowej obecnej edycji Ligi Mistrzów. Taki dorobek dał zawodnikom Massimo Bottiego drugie miejsce w tabeli i awans do pucharowej części rozgrywek.

Na Podpromiu wszyscy płaczą, Ligi Mistrzów nie zobaczą – tak śpiewali kibice Aluronu CMC Warty Zawiercie po tym, jak w zeszłym sezonie ich drużyna wygrała w Rzeszowie w ćwierćfinale rozgrywek PlusLigi, eliminując Asseco Resovię z walki o medale.

Wydawało się wówczas, a nawet było to w zasadzie pewne, że zespół ze stolicy Podkarpacia nie zagra w Lidze Mistrzów. Los napisał jednak zaskakujący scenariusz. Rzeszowianie otrzymali dziką kartę umożliwiającą występy w Champions League, a później trafili do tej samej grupy, co rywal z Zawiercia.

Polska rywalizacja na początek

Pierwsze dwa domowe mecze Asseco Resovii w Lidze Mistrzów szerzej opisywaliśmy w oddzielnych tekstach. W niniejszym artykule przypomnimy pokrótce wszystkie potyczki Pasiaków, a na dłużej zatrzymamy się przy trzecim spotkaniu rozegranym przez nich na Podpromiu – rewanżu z Zawiercianami.

Zmagania w grupie D zaczęły się od starcia polsko-polskiego. Doszło do niego pod koniec zeszłego roku, 10 grudnia, w Sosnowcu, gdzie domowe mecze na arenie międzynarodowej rozgrywają wicemistrzowie Polski. Hala w Zawierciu nie spełnia bowiem wymogów europejskiej federacji.

Przypomnijmy, że Aluron CMC Warta w ubiegłym sezonie stanęła na drugim stopniu podium nie tylko w PlusLidze, ale również w Lidze Mistrzów, przegrywając w finale po zaciętym boju z włoskim gigantem z Perugii.

Grudniowy mecz dwóch polskich ekip zaczął się od mocnego uderzenia – premierowy set rozgrywany był na przewagi, które na swoją korzyść, wynikiem 34:32, rozstrzygnęli goście. W kolejnych partiach lepsi byli jednak podopieczni Michała Winiarskiego i to oni wygrali 3:1.

Zwycięstwa na Podpromiu

Siatkarze z Podkarpacia lepiej spisali się w styczniowych meczach przed własną publicznością. W święto Trzech Króli pokonali 3:0 niemiecki SVG Luneburg, a kilkanaście dni później, również bez straty seta, zwyciężyli portugalski Sporting CP.

Pod koniec miesiąca przyszła jednak niespodziewana porażka w Niemczech. Zawodnicy Bottiego zaprezentowali się bardzo słabo, zdołali ugrać tylko jedną partię i skomplikowali sobie sytuację. Wyjście z grupy nadal nie było pewne.

Polski hit w Lidze Mistrzów

Po niespodziewanej porażce z mistrzem Niemiec Asseco Resovia rozegrała dwa ważne mecze na krajowym podwórku. Najpierw, w starciu pełnym smaczków, pokonała Bogdankę LUK Lublin, a następnie przegrała w… Zawierciu. Stało się to zaledwie cztery dni przed kolejną konfrontacją z Aluronem CMC Wartą, tym razem już w Lidze Mistrzów.

Potyczka ligowa stała na bardzo wysokim poziomie. Zawiercianie wygrali 3:1, ale oba zespoły zaprezentowały kawał znakomitej siatkówki. Nic dziwnego, że siatkarscy fani w całej Polsce szykowali się na następny rozdział rzeszowsko-zawierciańskiej rywalizacji.

Został on napisany 11 lutego w hali na Podpromiu. Był to już piąty mecz tych drużyn w obecnym sezonie. Asseco Resovia wygrała tylko raz – w ćwierćfinale Pucharu Polski. Tym razem stawką były punkty w Champions League. Bardziej potrzebowali ich Rzeszowianie, gdyż ekipa z Zawiercia miała już zagwarantowane wyjście z grupy, choć wciąż nie była pewna pierwszego miejsca.

Widać było od początku dużą determinację rzeszowskiego zespołu. Pierwszy set długo był wyrównany, ale końcówkę lepiej rozegrali gospodarze, co dało im rezultat 25:21. W drugiej partii miejscowi w pewnym momencie odskoczyli. Gdy przy czteropunktowej przewadze mieli piłkę setową, stracili na chwilę spokój.

f9f8d0b7 e773 47df 922b 68bbd80901b8
Fot. Grzegorz Zimny

Być może miała na to wpływ żółta kartka dla Artura Szalpuka. Goście zdobyli trzy oczka z rzędu, zbliżając się do rywali, ale ostatecznie nie zdołali ich dogonić. Set zakończył się wygraną Resoviaków 25:23.

W trzeciej odsłonie gospodarze kontrolowali sytuację i wydawało się, że nic groźnego ich nie spotka. W końcówce stracili jednak zapas wynoszący cztery punkty, ale szybko się podnieśli i wygrali 25:22, zapewniając sobie przepustkę do dalszej fazy Ligi Mistrzów. Tytuł MVP odebrał francuski przyjmujący Yacine Louati.

c778003c afd1 4838 8dac 570cc7346a47 1
Fot. Grzegorz Zimny

Widzowie zgromadzeni w hali na Podpromiu zobaczyli nie tylko Ligę Mistrzów, ale również efektowne zwycięstwo odniesione w tych rozgrywkach przez ich drużynę nad rywalem z Zawiercia. Kibice z miasta położonego w województwie śląskim tym razem nie byli w tak dobrych humorach, jak po ćwierćfinałach PlusLigi poprzedniego sezonu, ale w wielki smutek nie popadali. Ich zespół wciąż prowadził w grupie (ostatecznie ją wygrał), a oni sami po meczu prezentowali głośne przyśpiewki w korytarzu rzeszowskiej hali.

Przykra porażka w Lizbonie

Na koniec fazy grupowej Rzeszowianie nieoczekiwanie przegrali ze Sportingiem CP. W Lizbonie, dokąd przybyli po wymęczonym ligowym zwycięstwie odniesionym u siebie nad ChKS Chełm, zdołali urwać tylko jedną partię. To był słaby występ drużyny Massimo Bottiego. Wynik w stolicy Portugalii sprawił, że Asseco Resovia przegrała wszystkie wyjazdowe mecze fazy grupowej tej edycji Ligi Mistrzów.

Dużo lepiej spisała się u siebie, w trzech spotkaniach nie tracąc ani jednego seta. Zespół z Rzeszowa zajął w grupie drugie miejsce, co oznacza, że w rywalizacji pucharowej czeka ją walka w barażach o ćwierćfinał. Jej przeciwnikiem będzie belgijski Knack Roeselare.

Na tym samym etapie wystąpi też PGE Projekt Warszawa, który rozegra dwumecz z włoskim Itasem Trentino. Polskie drużyny, które zajmowały w swoich grupach pierwsze miejsce, od razu znalazły się w ¼ finału. Bogdanka LUK Lublin czeka na lepszego ze wspomnianej pary Projekt – Itas. Aluron CMC Warta zmierzy się natomiast z włoskim Cucine Lube Civitanova.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 2

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Zimowa inauguracja wiosny – reminiscencje po meczu Stali Rzeszów z Polonią Bytom

Piłkarski kalendarz ma swoją specyfikę. Za oknami panuje zima, na Podkarpaciu szczególnie sroga, lecz futbolowe rozgrywki zainaugurowały wiosenną część sezonu. Najpierw do boju ruszyła...

Wyważone drzwi. Jak Wojciech Szczęsny 15 lat temu debiutował w Lidze Mistrzów.

16 lutego 2011 r. Wojciech Szczęsny zadebiutował w Champions League. Jego premierowy występ przypadł na jeden z najlepszych występów Arsenalu FC w tych prestiżowych...

Ligowy klasyk i awans w Lidze Mistrzyń – reminiscencje po meczach siatkarek Developresu Rzeszów z Lotto Chemikiem Police i Palmbergiem Schwerin

W ciągu pięciu dni siatkarki Developresu Rzeszów rozegrały dwa ważne mecze przed własną publicznością. Najpierw w ligowym klasyku zmierzyły się z dużo słabszym niż...