Piłkarze Resovii dobrze zaczęli rundę wiosenną Betclic 2. Ligi. Później przyszły jednak gorsze mecze i krótka trenerska kadencja Pawła Młynarczyka dobiegła końca. Zastąpił go Kamil Kuzera. Były piłkarz zadebiutował jako szkoleniowiec Rzeszowian w spotkaniu z ŁKS II Łódź. W tym tekście przybliżymy jego sylwetkę i opowiemy o pierwszych potyczkach w nowej roli.
Debiut Młynarczyka przypadł na ostatni mecz jesiennej części sezonu. Resovia w dobrym stylu ograła wówczas Zagłębie Sosnowiec. Wiosenne zmagania rozpoczęła od wygranego starcia z Hutnikiem Kraków.
Później miała jednak miejsce seria czterech meczów bez zwycięstwa, na którą złożył się remis z Sokołem Kleczew i porażki z Olimpią Grudziądz, Podhalem Nowy Targ i Śląskiem II Wrocław. Szczególnie dotkliwa była przegrana 0:5 w stolicy Dolnego Śląska.
Lepsze nastroje wśród kibiców Resovii zapanowały pod koniec marca, gdy drużyna Pasiaków pokonała 3:1 Świt Szczecin. Tuż przed Wielkanocą rzeszowski zespół pojechał do Nowego Sącza, gdzie w starciu z plasującą się w czołówce Sandecją prowadził już 2:0, ale w ostatnich minutach roztrwonił przewagę i wywalczył jedynie remis.
Później Resovii dopisano trzy punkty walkowerem za nierozegrany mecz z wycofanym z ligi GKS Jastrzębie. Spotkanie przegrane w Bielsku-Białej z Rekordem było ostatnim w kadencji Młynarczyka. Szkoleniowiec został zwolniony, a jego miejsce zajął wspomniany Kuzera.
Dwukrotny mistrz Polski
Kamil Kuzera ma za sobą całkiem przyzwoitą karierę zawodniczą. Na świat przyszedł w marcu 1983 roku w Kielcach, a przygodę z futbolem zaczynał w tamtejszej Koronie. W powszechnej świadomości zapisał się przede wszystkim jako gracz klubu ze stolicy województwa świętokrzyskiego.
Największe sukcesy do CV wpisał sobie jednak dzięki pobytowi w Wiśle Kraków. Zdobył z nią dwa tytuły mistrza Polski, tyle samo krajowych pucharów i nierozgrywany obecnie Puchar Ligi, choć nie był pierwszoplanową postacią Białej Gwiazdy.
Obecny szkoleniowiec Resovii ma na koncie występy także w Górniku Zabrze, Widzewie Łódź i Polonii Warszawa, ale najlepszy boiskowy czas przeżył po powrocie do macierzystej Korony. Wywalczył z nią awans do Ekstraklasy, a później rozegrał w barwach kieleckiego klubu sześć sezonów w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W dorosłej reprezentacji Polski Kuzera nigdy nie zagrał, ale występował w narodowych drużynach w niższych kategoriach wiekowych. W 1999 roku pojechał do Nowej Zelandii na mistrzostwa świata U-17. W kadrze U-21, będącej bezpośrednim zapleczem pierwszej drużyny, zaliczył siedem spotkań.
Początki w pracy trenerskiej
Karierę trenerską były obrońca rozpoczął nieco ponad dekadę temu. Pracował jako asystent w Koronie – najpierw w rezerwach, później w pierwszym zespole. Następnie pełnił tę funkcję w Bruk-Bet Termalice Nieciecza i Chojniczance, po czym wrócił do rodzinnego miasta.
Trenował tam młodych piłkarzy, później znów był asystentem w drużynie seniorów, a tymczasowo obejmował nawet posadę pierwszego szkoleniowca. Wreszcie, w listopadzie 2023 roku, został samodzielnym trenerem Korony już na stałe.
Tamten sezon Kielczanie skończyli na trzynastym miejscu w ekstraklasowej tabeli, w kolejnym finiszowali o jedną lokatę niżej. Krótko po rozpoczęciu rozgrywek 2024/2025 Kuzera przestał pracować w Koronie.
Udany debiut
Kolejnym rozdziałem trenerskiej przygody Kamila Kuzery jest prowadzenie Resovii. Czas pokaże, jak były piłkarz ekstraklasowych klubów poradzi sobie w tej roli. Debiut, mający miejsce 24 kwietnia, wypadł okazale. Rzeszowianie, grając w roli gospodarzy, wygrali 3:0 z rezerwami Łódzkiego Klubu Sportowego.
Wszystkie bramki padły w ostatnich dwudziestu minutach. Najpierw trafił Mateusz Czyżycki, chwilę później podwyższył Jakub Banach, a pieczęć na zwycięstwie krótko przed końcowym gwizdkiem postawił Gracjan Jaroch. Na pomeczowej konferencji prasowej nowy trener Pasiaków tak podsumował swój debiut:
To był bardzo emocjonujący tydzień. W ciągu tych kilku dni wiele się wydarzyło – dobrych rzeczy, ale też tych organizacyjnych. W zespole musiały zajść pewne zmiany. Trochę przełożyło się to na pierwszą połowę. Widać było po chłopakach wielkie serce i chęć zwycięstwa. Chcieliśmy się pokazać z dobrej strony, zagrać w ładny sposób i trochę nam to popętało nogi. Dobrze zareagowaliśmy w przerwie. Powiedzieliśmy sobie kilka prostych, ale skutecznych rzeczy, trochę przeorganizowaliśmy wysoki pressing, który w pierwszej połowie kulał przy dobrej organizacji i niezłej kulturze gry przeciwnika. W drugiej połowie zaczęliśmy robić to, co chcielibyśmy widzieć częściej.
Dwie porażki
W kolejnych dwóch meczach drużyna Kamila Kuzery poniosła porażki. W pierwszy dzień maja Resovia przegrała z KKS Kalisz 0:1. Goście z Wielkopolski objęli prowadzenie w ostatniej minucie pierwszej połowy po uderzeniu głową Jakuba Jelenia.

Przed drugą częścią spotkania Kuzera dokonał trzech zmian. Roszady w składzie poprawiły grę gospodarzy, ale wynik ciągle się nie zmieniał. Na pół godziny przed końcem sędzia podyktował rzut karny dla Kaliszan.
Jeleń mógł trafić po raz drugi, ale jego strzał z jedenastu metrów obronił Mikołaj Kwiatek. Resovia próbowała wyrównać, ale nie znalazła sposobu na defensywę przyjezdnych, którzy w stolicy Podkarpacia sięgnęli po trzy punkty.

Dziewięć dni później Rzeszowianie rozegrali wyjazdowy mecz z prowadzącą w tabeli Betclic 2. Ligi Unią Skierniewice. Spotkanie dostarczyło sporych emocji. Nie minęło pół godziny od rozpoczęcia potyczki, gdy gospodarze objęli prowadzenie po golu Kamila Sabiłły.
Goście wyrównali przed upływem pierwszego kwadransa drugiej połowy, gdy do siatki trafił Bartosz Grasza. W 87. minucie Sabiłło kolejny raz ucieszył się z bramki, zapewniając Unii zwycięstwo 2:1. Rewelacyjny beniaminek jest już jedną nogą na zapleczu elity. Resovia po trzydziestu jeden kolejkach zajmuje trzynaste miejsce. W kolejnej serii gier podejmie Stal Stalowa Wola w derbach Podkarpacia, o których opowiemy już wkrótce.

