Stal Rzeszów ostatni raz wygrała z Ruchem Chorzów 25 maja 1967 roku. Zwyciężyła wówczas 2:0 po golach Zygmunta Marciniaka i Jana Domarskiego. Od tego czasu minęło prawie sześć dekad, a klub z Hetmańskiej wciąż czeka na triumf nad „Niebieskimi”. Rzeszowscy kibice liczyli, że przełamanie przyjdzie 24 sierpnia 2026 roku, w spotkaniu 5. kolejki Betclic 1. Ligi.
Na oficjalnej stronie internetowej Stali Rzeszów dostępna jest przygotowana przez Marka Ziembę statystyka przedstawiająca historię potyczek wspomnianych klubów. Aż trudno uwierzyć, że tak wiele wody upłynęło w Wisłoku od momentu, gdy właśnie nad tą rzeką Stalowcy ogrywali rywali z Chorzowa.
Później oba zespoły mierzyły się ze sobą aż 22 razy i każda z tych potyczek kończyła się remisem lub zwycięstwem Ślązaków. Od kiedy Stal awansowała do drugiej klasy rozgrywkowej, rywalizowała z Ruchem sześciokrotnie, za każdym razem przegrywając.
W tym czasie strzelała gole temu rywalowi tylko w spotkaniu rozegranym w sezonie 2022/2023, o czym pisaliśmy tutaj. W pozostałych starciach Chorzowianie wygrywali, zachowując czyste konto. Szczególnie przykra dla Rzeszowian była domowa porażka z lutego, o której również można u nas przeczytać. Ogólny bilans meczów przed zapowiadaną potyczką to aż 20 zwycięstw Ruchu, cztery wygrane Stali i dziewięć remisów.
Przeciętne widowisko
Stal przystąpiła do meczu osłabiona brakiem kontuzjowanego Jonathana Juniora. Na koncie nie miała jeszcze ligowego zwycięstwa w tym sezonie, który zaczęła od dwóch porażek. Później zanotowała natomiast dwa wyjazdowe remisy – najpierw w derbach Podkarpacia ze Stalą Mielec, a następnie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki.
Ruch na starcie rozgrywek również poniósł dwie porażki, po czym zremisował z Polonią Warszawa i przełamał się w konfrontacji z Lechią Gdańsk, strzelając decydującego gola w doliczonym czasie.
Rywalizację przy Hetmańskiej lepiej zaczęli goście, którzy uzyskali przewagę, ale po nieco ponad dwudziestu minutach dobrą okazję stworzyli miejscowi. Jakub Wrąbel, bramkarz Ruchu, a w przeszłości golkiper Stali, zatrzymał strzał Szymona Salamona.

Później dużo szczęścia mieli gospodarze, których po strzale Shumy Nagamatsu uratowała poprzeczka. To, co najważniejsze wydarzyło się kilka minut przed końcem pierwszej połowy. Sędzia podyktował wówczas rzut karny dla drużyny z Chorzowa. Przyznanie jedenastki wzbudziło spore kontrowersje. Sytuacja była analizowana przez VAR i ostatecznie orzeknięto, że Ksawery Kukułka zagrał piłkę ręką.
Jedenaście metrów przed bramką gospodarzy stanął Szymon Szymański, ale jego strzał obronił Svyatoslav Vanivskyi. Radość z interwencji Ukraińca była na trybunach rzeszowskiego stadionu ogromna, ale trwała krótko, gdyż arbiter nakazał powtórzyć rzut karny, uznawszy, że bramkarz za wcześnie wyskoczył z linii bramkowej. Szymański kopnął piłkę ponownie, tym razem zdecydowanie lepiej, i sprawił, że Ruch objął prowadzenie.
W drugiej części Stal dążyła do odrobienia niewielkiej straty, ale nie była w stanie wyrównać. Groźny strzał z dystansu oddał Sean Goss, ale Wrąbel wybił piłkę. Na kwadrans przed końcem przyjezdni przeprowadzili groźny kontratak, ale szansy na podwyższenie prowadzenia nie wykorzystał Daniel Szczepan.

Miejscowi byli bezsilni. Tuż przed ostatnim gwizdkiem czerwoną kartkę otrzymał Marcin Listkowski, bez którego Rzeszowianie będą musieli sobie radzić w kolejnym ligowym spotkaniu. Wynik się nie zmienił. Widowisko nie porwało, a prawie cztery i pół tysiąca kibiców, w tym ponad sześciuset fanów z Chorzowa, obejrzało tego dnia jedną bramkę, która przyniosła Ruchowi drugą wygraną w tym sezonie.
Pomeczowe echa
Na pomeczowej konferencji prasowej trener zwycięskiej drużyny, Waldemar Fornalik, tak podsumował spotkanie w Rzeszowie:
Na pewno nie był to nasz najlepszy mecz w tej rundzie. Szwankowało u nas utrzymanie piłki, kreowanie sytuacji pod bramką, ale wykorzystaliśmy niezły moment w pierwszej połowie, kiedy mieliśmy poprzeczkę i rzut karny. Zdobyta bramka spowodowała, że chyba niepotrzebnie się cofnęliśmy. Chcieliśmy dalej kreować i stwarzać sytuacje. Było to niełatwe zadanie, moim zdaniem, z dobrze grającą drużyną Stali Rzeszów, która już w poprzednich meczach pokazała, że trzeba się z nią liczyć.
Były selekcjoner przyznał, że mecz nie był najlepszym widowiskiem. Szkoleniowiec, który pracował z reprezentacją Polski w latach 2012-2013, cieszył się, że mimo słabszej postawy niż we wcześniejszych meczach, jego zespół odniósł zwycięstwo:
Mecz był zamknięty, mało było klarownych okazji, drużyny skupiły się na defensywie, być może dlatego było mało sytuacji. Na tym etapie na pewno są to bardzo ważne punkty, które dopisujemy. Rozegraliśmy dwa dobre mecze w Niecieczy i z Miedzią Legnica i mieliśmy z nich zero punktów. Dzisiaj grając gorzej, mamy trzy punkty i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni.
Później w sali konferencyjnej pojawił się Marek Zub, który tego dnia obchodził urodziny. Trener Stali zwrócił uwagę na mocno niekorzystną statystykę meczów swojego zespołu z Ruchem:
Niestety nie udało nam się kolejny raz poprawić tej statystycznej zapaści, jeżeli chodzi o kontakty z Ruchem. Bardzo dużo energii poświęciliśmy na ten mecz. Można powiedzieć, że chęć zdobycia bramki była tak widoczna w poczynaniach naszych zawodników, że momentami zapominaliśmy, iż jest to piłka nożna i trzeba grać w piłkę. Mnóstwo energii traciliśmy na odbiór piłki, często biegając za nią zbyt długo i w momencie, kiedy ją odbieraliśmy, było niewiele energii na to, żeby coś skonstruować w ofensywie.
Po czterech kolejkach Betclic 1. Ligi Stal z dorobkiem dwóch punktów zamyka tabelę. Ruch z siedmioma oczkami na koncie zajmuje dziesiąte miejsce. Rzeszowian czeka teraz wyjazd na mecz z Unią Skierniewice, Chorzowianie udadzą się zaś do Głogowa na potyczkę z Chrobrym.
Oba zespoły wkrótce przystąpią też do rozgrywek STS Pucharu Polski. Ekipa z Podkarpacia podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała, drużyna ze Śląska zmierzy się natomiast na wyjeździe z Lechią Zielona Góra.

