Alf-Inge Haaland – ojciec Erlinga i ofiara Roya Keane’a

Nie milkną zachwyty nad Erlingiem Brautem Haalandem. Młody Norweg, czego się nie dotknie, zamienia w złoto (a właściwie na bramki). Pewnie jakiś procent swojego sukcesu zawdzięcza genom. Jego ojciec był bowiem dobrym piłkarzem, choć o zupełnie innych cechach boiskowych niż syn. Oto Alf-Inge Haaland.

O Alfie-Inge Halandzie, gdyby nie jego syn Erling, pisalibyśmy pewnie tylko przy okazji wspomnienia niezwykle brutalnego faulu, jaki popełnił na nim Roy Keane. Tym razem też nie unikniemy tej historii. Byłoby jednak niesprawiedliwością, gdybyśmy skupili się jedynie na tej sprawie.

Wszak Håland senior na boisku osiągnął sporo. Możemy nawet pokusić się o stwierdzenie, że pewnych aspektach piłkarskiej sztuki juniorowi będzie trudno prześcignąć ojca.

Trzy baraże

Bryne to spokojne miasteczko znajdujące się w rolniczym okręgu Rogaland, w południowo-zachodniej Norwegii. Uroku tej niewielkiej mieścinie dodaje niewątpliwie piękne położenie, tuż nad jeziorem Froylandsvatnet.

To właśnie w miasteczku nad Froylandsvatnet Alf-Inge Haaland wychowywał się i stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Miał to szczęście, że mógł z bliska obserwować najlepszy okres w historii Bryne FK, swojego pierwszego klubu. W 1980 roku drużyna została wicemistrzem Norwegii. Dwa lata później powtórzyła ten sukces. Z kolei w 1987 roku sięgnęła po krajowy puchar, w pokonując w decydującym meczu Brann. Niestety, rok później spadła z ekstraklasy.

Håland dołączył do pierwszej drużyny Bryne w 1990 roku, gdy ta występowała w drugiej lidze. Już w swoim pierwszym sezonie w seniorskiej piłce mógł powrócić do ekstraklasy. Bryne przegrało jednak baraż o awans z Lillestrom. Rok później sytuacja się powtórzyła. Tym razem na drodze do awansu stanęło Brann. Po raz kolejny ekipa z okręgu Rogaland zakwalifikowała się do barażu w sezonie 1993. I znów próba powrotu do Tippeligaen zakończyła się fiaskiem, bo lepsze okazało się Stromsgodset.

Trawler i „dobrowolny upominek”

W końcówce 1993 roku Haaland opuścił ojczyznę i przeniósł się do występującego wówczas w Championship Nottingham Forest. Jego transfer odbił się na Wyspach szerokim echem. Bynajmniej nie chodziło tu o klasę piłkarza, ale o rozliczenia pomiędzy niesławnym norweskim agentem piłkarskim Rune Hauge a asystentem menedżera Nottingham Briana Clougha, Ronniem Fentonem.

W marcu 1994 roku Fenton spotkał się z Hauge w jednym z londyńskich hoteli. Norweg zaoferował mu wtedy 45 tys. funtów. Pieniądze miały być „prowizją za pomoc”, jaką Anglik udzielił agentowi w ostatnich kilku latach, w tym przy transferze Haalanda. Oczywiście, panowie nie mieli żadnej legalnej umowy, toteż całą sprawę możemy nazwać po prostu procederem korupcyjnym.

Asystent Clougha „prowizję” rzeczywiście otrzymał, częściowo czekiem, częściowo przelewem (większość na konto w banku w St. Tropez).

Gdy sprawa wyszła na jaw, pojawiły się podejrzenia, że był w nią zamieszany także Clough. Nigdy mu jednak tego nie udowodniono. Dowiedziono natomiast konszachtów Hauge z inną znaną postacią angielskiego futbolu, George’m Grahamem, który w tamtym czasie pracował jako menedżer Arsenalu. Szkot przyjął od Norwega pieniądze za sprowadzenie do „Kanonierów” dwóch klientów Hauge, Johna „Faxe” Jensena oraz Pala Lydersena.

Do historii angielskiego futbolu przeszło określenie, jakim Graham nazwał tę łapówkę. Użył wtedy wyrażenia „unsolicited gift”, które możemy przetłumaczyć jako „dobrowolny upominek”.

A wracając do Fentona – transfer Haalanda nie był jedynym, za który zgarnął „prowizję”. W 1989 roku podjął 45 tys. funtów z islandzkiego trawlera cumującego w porcie w Hull. Pieniądze pochodziły oczywiście od Hauge. W ten sposób agent odwdzięczył mu się za „pomoc” przy transferze Thorvaldura Orlygssona do Nottingham.

Beniaminek na podium

Haaland w koszulce Nottingham zadebiutował 6 lutego 1994 roku. Tego dnia Tricky Trees pokonali Leicester City 4:0. Kilka miesięcy później Norweg mógł się cieszyć z awansu swojego klubu do Premier League. W tym sukcesie miał jednak niewielki udział, bo menedżer Frank Clark tylko trzykrotnie wpuścił go na boisko. Wtedy na środku obrony Forest królowali dwaj Anglicy: Stuart Pearce i Colin Cooper.

W kolejnym sezonie drużyna Clarka grała jeszcze lepiej. Forest, występujący w roli beniaminka, skończyli rozgrywki na 3. miejscu w tabeli. Haaland, co prawda wciąż nie był pierwszoplanową postacią ekipy z City Ground, ale pojawił się na boisku 20-krotnie. Zdobył też swojego premierowego gola na Wyspach. 10 grudnia 1994 roku pokonał golkipera Ipswich.

W 1997 roku Tricky Trees znów spadli z Premier League, mimo iż w składzie mieli kilku naprawdę ciekawych zawodników. Oprócz wspomnianych Pearce’a i Coopera dysponowali m. in. Holendrami Pierrem van Hooijdonkiem i Bryanem Royem, Szkotem Scotem Gemmilem, czy też Walijczykiem Deanem Saundersem. W tym towarzystwie znalazło się też miejsce dla Haalanda, który wtedy był już pewniakiem do gry w podstawowym składzie.

Transfer za 1,6 mln

Klub został zdegradowany, ale „Alfie” (tak na Wyspach mówi się na Haalanda seniora) został w Premier League. Do Leeds United za 1,6 mln funtów sprowadził go wspomniany w tym tekście George Graham, który karę zawieszenia za sprawę z Hauge miał już wtedy za sobą. Haaland na Elland Road m. in. spotkał swojego rodaka, Gunnara Halle.

Norweg odwdzięczył się Grahamowi znakomitą grą. Wystąpił w 32 meczach, w których – nie dość, że zabezpieczał tyły – to jeszcze sporo strzelał. 7 goli w jednym sezonie to dla obrońcy wynik bardzo dobry.

Kontuzja Keane’a

27 września 1997 roku to data znamienna dla dalszych losów Haalanda. Skutki tamtych wydarzeń odczuł jednak dopiero kilka lat później.

Tego dnia Leeds z Haalandem w składzie grali przeciw Manchesterowi United. Do piłki zagranej w pole karne wystartował Roy Keane. Chciał do niej dobiec także Haaland. W starciu o piłkę, Irlandczyk odniósł kontuzję więzadeł krzyżowych. Gdy leżał na murawie i zwijał się bólu, Norweg podszedł do niego i powiedział, żeby nie udawał kontuzji.

Krewki Irlandczyk doskonale zapamiętał tę sytuację. Odpłacił za nią Haalandowi 3,5 roku później.

Brutalny rewanż

Dzień zemsty nadszedł 21 kwietnia 1997 roku. Haaland był już wtedy graczem Manchesteru City. The Citizens grali na Old Trafford mecz derbowy z United. Zegar wskazywał 86. minutę, gdy Keane prostą nogą, z pełną premedytacją, wbił się w prawe kolano Norwega. Po chwili Irlandczyk ujrzał czerwoną kartkę, a schodząc z murawy, rzucił jeszcze kilka ostrych słów do cierpiącego rywala.

Po spotkaniu mówiono tylko o faulu. Cały piłkarski świat był zszokowany zachowaniem pomocnika Manchesteru United. Keane został ukarany zawieszeniem na 5 meczów oraz grzywną w wysokości 150 tys. funtów.

Prawa kopnięta, lewa kontuzjowana

Tuż po meczu Haaland jeszcze nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.

– Cieszę się, że moja noga nie była na ziemi. W innym wypadku wyrządziłby mi krzywdę – mówił w rozmowie z BBC. – Muszę ulepszyć swoje ubezpieczenie przez następnym meczem z Man Utd – dodał.

Zresztą w ciągu następnych 7 dni Norweg wystąpił w dwóch spotkaniach: w meczu reprezentacji przeciw Bułgarii (45 minut) oraz w ligowym pojedynku The Citizens z West Hamem (68 minut).

Atak Irlandczyka był jednak odczuwalny. Co zaskakujące, Norwegowi dokuczało lewe kolano, a przecież Keane kopnął go w prawe. Jak się wkrótce okazało, prawa noga Haalanda ucierpiała w zdarzeniu znacznie bardziej niż ta, która była bezpośrednim obiektem furii Irlandczyka.

PRZECZYTAJ TAKŻE: NORWEGIA NA MUNDIALU W 1998 ROKU

Latem Haaland poddał się operacji. Na boisko wrócił w grudniu. Zdołał jeszcze zagrać cztery spotkania dla City. Po raz ostatni pojawił się na boisku 4 stycznia 2002 roku, gdy Obywatele rywalizowali w Pucharze Anglii ze Swindon. Później znów musiał poddać się rehabilitacji.

Półtora roku później, nie odzyskawszy pełnej sprawności, Håland poinformował, że kończy karierę.

Weź to, c…ko”

Keane kilkukrotnie zabierał głos na temat ataku na Haalanda. W książce pt. „Druga połowa”, która została opublikowana w 2014 roku, Irlandczyk tak wspominał tę sytuację:

– Wkurzył mnie. Na boisku był absolutnym ku…em […] Chciałem go skrzywdzić, stanąć nad nim i powiedzieć: „Weź to, c….ko”.

„To była akcja. To była piłka nożna. Pies zjada psa”, „Nie było w tym premedytacji. Pomiędzy meczem w Leeds a 2001 rokiem grałem przeciw Hålandowi 3 czy 4 razy. Gdybym był szaleńcem i pragnął zemsty, dlaczego miałby czekać 4 lata, by go zranić” – to kolejne cytaty Keane’a, które zawarł w swojej biografii.

Irlandczyk podkreślał też, że w związku z zaistniałą sytuacją nie ma wyrzutów sumienia.

Plejada gwiazd

Pewne jest, że na barki Hålanda juniora niedługo spadnie odpowiedzialność za wyniki reprezentacji Norwegii. Cały piłkarski świat będzie obserwował, jak młody napastnik radzi sobie, gdy na boisku, zamiast Jadona Sancho i Juliana Brandta, ma za partnerów Tarika Elyounussiego i Markusa Henriksena.

Pewnie gdyby mógł, Erling chciałby odmłodzić kilku reprezentacyjnych graczy występujących razem z jego ojcem. Taki Erland Johnsen przez kilka sezonów był podporą Chelsea.W The Blues swego czasu znakomicie radził sobie też Tore Andre Flo. Oyvind Leonhardsen w Premier League występował przez 9 lat. Rune Bratseth to jedna z legend Werderu. Stig Inge Bjornbye rozegrał ponad 130 spotkań dla Liverpoolu, zaś Henning Berg i Ole Gunnar Solskjaer wygrywali z Manchesterem United Ligę Mistrzów. Długo by wymieniać nazwiska Norwegów, którzy w latach 90. i na początku nowego millenium zakładali koszulki mocnych europejskich klubów.

Na niwie reprezentacyjnej Norwegowie też mieli wtedy dużo do powiedzenia. W 1994 roku, po 56-letniej przerwie, wrócili na mistrzostwa świata. W USA, mimo iż nie wyszli z grupy, zaprezentowali się nieźle. Zdobyli 4 punkty (tak jak wszystkie pozostałe drużyny w tej grupie), a rywalizację o miejsce premiowane awansem przegrali wyłącznie dlatego, że strzelili mniej bramek niż rywale.

Alf-Inge Haaland na turnieju rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych wystąpił w dwóch spotkaniach, przeciwko Włochom i Meksykowi. W obu rozegrał pełne 90 minut.

Na następne imprezy, do których zakwalifikowali się Norwegowie, czyli na Mundial ‘98 oraz Euro 2000, Haaland senior nie otrzymał powołań.

Czy juniorowi uda się pójść w ślady ojca i zagrać na mistrzostwach świata?

DOMINIK GÓRECKI

Źródła
  • https://www.independent.co.uk/news/education/education-news/football-how-fenton-received-pounds-45000-after-haalands-move-to-forest-1240212.html
  • https://www.bundesliga.com/en/bundesliga/news/erling-haaland-roots-from-bryne-to-borussia-dortmund-history-norway-solskjaer-10652
  • https://books.google.pl/books?id=3BJGDQAAQBAJ&pg=PT50&lpg=PT50&dq=ronnie+fenton+haland&source=bl&ots=G5yWvzZs8U&sig=ACfU3U09S4NYY_9Knijx8_z6dJKKF0iWHA&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwid_tb8xNjpAhURt4sKHY6jDRcQ6AEwAHoECAcQAQ#v=onepage&q=ronnie%20fenton%20haland&f=false
  • https://www.the42.ie/roy-keane-cruciate-ligament-alf-inge-haaland-3563028-Aug2017/
  • https://www.theguardian.com/football/2002/aug/17/newsstory.sport5
  • https://www.youtube.com/watch?v=jtDtEy45DLY

Autor: Dominik Górecki

Samorządowiec, dziennikarz, sadownik, miłośnik podróży i fan futbolu. Entuzjasta Serie A, Bundesligi i piłki afrykańskiej. Od dzieciństwa zakochany w Juventusie.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Dominik Górecki.