Arthur Friedenreich – pierwsza gwiazda brazylijskiego futbolu

Cudowny “niemiecki” dzieciak

Wróćmy jednak do początków przygody Friedenreicha z futbolem. Wieść o młodym chłopaku z Niemiec, który gra w niższych ligach i wyczynia z piłką cuda, szybko rozeszła się poczta pantoflową po Sao Paulo. Przypominanie pochodzenia od strony ojca brzmiało jakoś tak lepiej, niż mówienie o tym, że to syn czarnej praczki.

Na boisku nie było już sentymentów. Sędziowie często dopuszczali ostrzejszą grę w stosunku do piłkarzy o innym kolorze skóry niż biały. Arthur Friedenreich musiał ciężko pracować nad swoją szybkością i zwinnością, by nie schodzić z murawy po każdym meczu kontuzjowanym. Lata kopania szmacianek i pomarańczy na ulicach Sao Paulo wraz z biednymi dzieciakami i twarde zasady życia wśród ludzi z nizin społecznych, zahartowały ducha Arthura na tyle mocno, że nie pękał z powodu byle meczu.

W 1912 roku trafił do klubu Mackenzie College, w którego barwach po raz pierwszy został królem strzelców w lidze stanowej Sao Paulo. Tytuł ten w kolejnych latach zdobywał taśmowo. Koronę najlepszego ligowego snajpera dzierżył dziewięciokrotnie.

Gwiazda u zarania reprezentacji

Za datę powstania reprezentacji Brazylii w piłce nożnej uznaje się rok 1914. Wówczas to zjednoczona koalicja piłkarzy z Sao Paulo i Rio de Janeiro, zmierzyła się w meczu towarzyskim z angielskim Exeter City, przebywającym na tournée w Ameryce Południowej. Friedenreich również otrzymał powołanie na to spotkanie, zostając tym samym pierwszym mulatem, który miał zaszczyt zagrać dla Canarinhos.

Selecao wygrali tamto spotkanie 2:0. Toporni Anglicy z trzecioligowego klubu nie mieli szans w starciu radosnym futbolem rodem z Ameryki Południowej. Arthur co rusz upokarzał przybyszów z Europy, bawiąc się z nimi w kotka i myszkę. Słono go to kosztowało, gdyż sfrustrowani Wyspiarze pozbawili go dwóch zębów i lekarz musiał mu udzielić pomocy, tamując ręcznikami krwotok.

Arthur Friedenreich pokazał się jednak z dobrej strony i mimo że nie strzelił gola w tamtym meczu, to udowodnił, że może stanowić o sile nowopowstałej drużyny narodowej. Jego umiejętności dryblingu i gracja, z jaką poruszał się po boisku, sprawiły, że otrzymał nowy przydomek – Zielonooki Tancerz.

Kilka miesięcy później Canarinhos zagrali swój pierwszy mecz przeciwko ówczesnym potentatom latynoskiej piłki – Argentynie. Przegrali 0:3. Jednakże jako kadra narodowa bardzo szybko czynili postępy. Na tyle szybko, by już w 1919 roku sięgnąć po swój premierowy triumf w Copa America.

Dokonali tego, pokonując Urugwaj. W turnieju rozegranym na stadionie Laranjeiras w Rio de Janeiro Canarinhos okazali się lepsi od Urusów w wyniszczającym maratonie. W pierwszym meczu padł remis 2:2 i trzeba było zorganizować dodatkowe spotkanie. W kolejnym starciu bardzo długo utrzymywał się bezbramkowy rezultat. Potrzeba było dwóch dogrywek, by wyłonić zwycięzcę. W końcu w 122. minucie gry decydującym trafieniem popisał się Friedenreich i przypieczętował mistrzostwo. Na dokładkę wespół z kolegą z drużyny Neco, z czterema golami na koncie został królem strzelców tamtego turnieju.

Trzy lata później Arthur znów triumfował w Copa America. Tym razem odegrał jednak drugoplanową rolę w drużynie Selecao. Zagrał tylko w dwóch meczach i nie strzelił gola.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…