Peter Schmeichel – wielki Duńczyk

Nie da się ukryć, że niełatwo być bramkarzem. Zawodnicy występujący na tej pozycji rzadko zbierają wielkie pochwały w przypadku sukcesów, a niemal każdy błąd z kolei jest surowo piętnowany przez kibiców i ekspertów. Tym większy podziw muszą budzić takie słowa legendarnego szkockiego menadżera, skierowane w stronę pewnego rosłego Duńczyka, który swego czasu zdołał podbić Anglię i Europę. Oto Peter Schmeichel i jego historia.

Jego przyjście kosztowało nas 505 tysięcy funtów, to była jedna z największych okazji tego wieku. Podczas czasu spędzonego u nas zapisał się w historii klubu złotymi zgłoskami, pieczętując swoją wspaniałą karierę wzniesieniem pucharu Ligi Mistrzów w Barcelonie. Peter Schmeichel był najlepszym bramkarzem na świecie – Sir Alex Ferguson.

Peter Schmeichel. Początki

Peter Schmeichel urodził się 18 listopada 1963 roku w Gladsaxe w Danii. Jego ojciec, Antoni Schmeichel, jest Polakiem, matka zaś Dunką. W młodym wieku był zatem uprawniony do reprezentowania naszego kraju, lecz serce pchnęło go w kierunku ojczyzny matki, gdzie zebrał piłkarskie szlify. Sam jakiś czas temu zdecydował się skomentować swoje pochodzenie:

Jest we mnie trochę z Polaka, ale kiedy mój ojciec otrzymał duńskie obywatelstwo, stałem się Duńczykiem. Tak naprawdę Polski w naszym domu nigdy nie było, a ja zawsze chciałem grać dla reprezentacji Danii. Od zawsze było to moim największym marzeniem.

Niewiele jednak brakowało, aby jeden z najlepszych bramkarzy w historii piłki nożnej występował na tej pozycji w kompletnie innej dyscyplinie sportu. Pierwotnie bowiem trenował piłkę ręczną, lecz dość szybko zdecydował się na obranie innej drogi. Od dzieciństwa kibicował Manchesterowi United, a jego idolem był jeden z największych bramkarzy tego klubu – Gary Bailey.

PRZECZYTAJ TEŻ:

Droga na ten piłkarski Olimp musiała być jednak długa i wyboista, a pierwszym przystankiem na drodze do wielkiej kariery okazało się być lokalne Gladsaxe, do którego dołączył w wieku 18 lat. Nie zabawił tam długo, gdyż już w 1984 roku przeniósł się do Hvidovre IF. Spędził tam dwa lata, w których zanotował 88 spotkań oraz 6 trafień. W międzyczasie zdołał również ukończyć szkołę i jego wyuczoną profesją okazało się być… układanie dywanów.

Młody Duńczyk jednak raczej nie miał zamiaru zbaczać z obranego kursu i dobrymi występami zapewnił sobie transfer do ligowego giganta Brondby. Tam sięgnął po cztery mistrzostwa kraju oraz dwa razy został wybrany najlepszym piłkarzem rozgrywek. Wówczas świat miał okazje poznać jego wielkie atuty.

Doskonałe warunki fizyczne – 193 centymetry wzrostu i 99 kilogramów wagi- sprawiały, że napastnikom niezwykle ciężko było go pokonać. Dodatkowo niezwykle przydatne okazały się umiejętności wyniesione z czasów gry w piłkę ręczną. Bez większych problemów potrafił wyjść przed bramkę i świetnie skrócić kąt.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…