Arthur Friedenreich – pierwsza gwiazda brazylijskiego futbolu

Bilans lepszy niż Pele?

Licznik Friedenreicha w reprezentacji Brazylii zatrzymał się na 23 meczach i 10 golach. Niewiele, na co wpływ miała m.in. niechęć osób decyzyjnych do powoływania “kolorowych” graczy, ale Zielonooki Tancerz wyrobił sobie na tyle dobrą markę, że zawodnicy z Urugwaju oraz Argentyny ochrzcili go pseudonimem El Tigre. Doceniali w ten sposób jego wolę walki i determinację, którą wykazywał się na murawie.

Zdecydowanie lepszy bilans Arthur miał w spotkaniach klubowych. Do wspomnianych dziewięciu tytułów króla strzelców ligi stanowej, dołożył siedem tytułów mistrza ligi Paulista. W czasie trwania kariery wielokrotnie zmieniał przynależność klubową, ale najdłużej, bo ponad 10 lat, reprezentował barwy zespołu Paulistano.

Wracając do bilansu bramkowego Friedenreicha, według nieoficjalnych źródeł miał on zdobyć 1229 goli w 1329 meczach. Przypuszczenia te są oparte na notatkach ojca piłkarza, który skrzętnie zapisywał wszystkie gole strzelone przez syna. Następnie powierzył to zadanie koledze Arthura z drużyny – Mario de Andrade. Ten zaś przekazał wszystkie zapiski dziennikarzowi De Vaneyovi, który po ich analizie omyłkowo wysłał w świat informację o 1329 golach w 1229 meczach.

Ta błędna informacja przez lata była kolportowana w kolejnych źródłach. Trzeba również uwzględnić, że zapiski wliczają także trafienia zdobyte przez Zielonookiego Mulata we wszelkich meczach pokazowych i towarzyskich. Międzynarodowe Stowarzyszenie Historyków i Statystyków Futbolu zalicza oficjalnie El Tigre 354 gole w 323 meczach, co daje mu kapitalną średnią meczową, wynoszącą 1,11 bramki na mecz.

Pionier wśród idoli

Gdy w 1919 roku Brazylia po raz pierwszy zatriumfowała w turnieju Copa America, na ulice Rio de Janeiro wylał się tłum godny karnawałowych parad. Na przedzie pochodu maszerowali ludzie z butem El Tigre zawieszonym na tyczce niczym bitewny sztandar. Obok można było również ujrzeć ludzi z transparentem o treści: “Wspaniała stopa Friedenreicha.” Następnie artefakt ten został umieszczony w witrynie sklepowej jednego z luksusowych sklepów jubilerskich. Dziś można go obejrzeć w Muzeum Futbolu w Mieście Boga.

Tamten moment był szczytem popularności Arthura Friedenreicha. Można go było wówczas uznać za pierwszego idola brazylijskich kibiców. Bożyszcza narodu, który na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci wykreował cały panteon futbolowych półbogów. Jako jeden z pierwszych używał w czasie gry “rulety”, a jego strzały nadawały piłce rotacji, czym wyprzedzał swoją epokę. Dzięki niemu Paulistano jako jeden z pierwszych brazylijskich klubów udało się na tournée po Europie.

Nie zarabiał zbyt wiele na futbolu, mimo to prowadził wystawne życie. Jego garderoba mieściła 120 garniturów, lubił pić importowaną francuską brandy i uwielbiał nocne życie Sao Paulo.

W ostatnich latach życia cierpiał na chorobę Alzheimera. Zmarł w 1969 roku. Dwa miesiące później Kraj Kawy żył strzeleniem przez Pele jego tysięcznej bramki w karierze. O Fredenreichu już wtedy niewiele kto pamiętał. Jeśli jednak gdzieś tam istnieje kraina wzorowana na mitycznej Valhalii, gdzie trafiają po śmierci brazylijscy herosi futbolu, to tron Odyna zajmowany zapewne jest przez Arthura Fredenreicha. Praojca piłkarskich geniuszy.

RAFAŁ GAŁĄZKA

Źródła