Emmanuel Olisadebe – Czarnecki polskiej piłki

Czas czytania: 6 m.
5
(1)

W 1997 roku trafił do Polski, zapewne nie spodziewając się, że ten kraj stanie się jego drugim domem.  Mało tego. Polacy nie spodziewali się, że kilka lat później będą oklaskiwali jego bramki w biało-czerwonych barwach i nazywać go „Polakiem”. A jednak. Jego historia zatoczyła taką drogę. Dziś warto ją przypomnieć. Oto opowieść o Emmanuelu Olisadebe

Emmanuel Olisadebe – biogram

  • Pełne imię i nazwisko: Emmanuel Olisadebe
  • Data i miejsce urodzenia: 22.12.1978 Warri
  • Wzrost: 180 cm
  • Pozycja: Napastnik

Historia i statystyki kariery

Kariera juniorska

  • Jasper United (1992-1995)

Kariera klubowa

  • Jasper United (1995-1997) 40 występów, 20 bramek
  • Polonia Warszawa (1997-2000) 66 występów, 20 bramek
  • Panathinaikos Ateny (2001-2006) 74 występy, 24 bramki
  • Portsmouth FC (2006) 2 występy
  • Skoda Xanthi (2006-2007) 5 występów
  • APOP Kinyras (2007-2008) 17 występów, 6 bramek
  • Henan Jianye (2008-2010) 63 występy, 24 bramki
  • Wyzas FC (2011-2012)
  • PAE Veria (2012) 9 występów, 1 bramka

Kariera reprezentacyjna

  • Polska (2000-2004) 25 występów, 11 bramek

Młodość i pierwsze kontakty z futbolem

Nasz bohater na świat przyszedł w nigeryjskim mieście portowym Warri. Jego dzieciństwo przebiegało względnie normalnie. Od najmłodszych lat interesował się piłką nożną i jego głównym planem było zostanie zawodowym piłkarzem.

W 1992 roku dołączył do akademii Jasper United. Klub ten powstał rok wcześniej w mieście Onitsha, oddalonym o 200 kilometrów od jego rodzinnego miejsca. W tej akademii był jednak początkowo ustawiany na pozycji skrzydłowego. Gdy w 1995 wszedł do kadry pierwszego zespołu, również wychodził na boisko, grając na boku pomocy.

W tym samym czasie studiował na uczelni w Ilorin. Dzięki temu trafił do akademickiej reprezentacji Nigerii, z którą wystąpił na Letniej Uniwersjadzie w Fukuoce. On sam strzelił trzy bramki, a jego zespół został zdyskwalifikowany po tym, jak nie przystąpił do meczu o 9 miejsce.

Z ziemi nigeryjskiej, do Polski

W seniorskim zespole Jasper United rozegrał dwa sezony, zdobywając ze swoją ekipą dwukrotnie vice mistrzostwo Nigerii, co jest największym sukcesem w historii nieistniejącego już klubu. W końcu jednak postanowił postawić wszystko na jedną kartę i wyjechać do Europy. Padło na Europę, a konkretniej na Polskę, która stała się jego ziemią obiecaną. Wszystko za sprawą kasety VHS z nagranymi jego wyczynami, która trafiła w ręce Ryszarda Szustera, śląskiego działacza, który postanowił sprowadzić „Emsiego” do Polski.

Pierwotnie trafił pod Wawel, na testy do Wisły Kraków. Tam ostatecznie jednak nie przekonał do siebie Wojciecha Łazarka. Następnie wybrał się do Ruchu Chorzów. Tam poszło mu lepiej, jednak ostatecznie „Niebiescy” nie dogadali się z menedżerem piłkarza i wydawało się, że Nigeryjczyk poszuka swojego miejsca w innym kraju.

Ostatecznie jednak trafiła się okazja wybrania się do stolicy. Trafił na treningi Polonii Warszawa za sprawą Jerzego Engela, który dopiero rok później został dyrektorem sportowym „Czarnych Koszul”, ale już wtedy blisko współpracował z klubem. Ostatecznie trener Włodzimierz Małowiejski przyjmuje czarnoskórego zawodnika do drużyny i mianował go napastnikiem, gdy z gry wypadł Marcin Żewłakow, którego skuteczność i tak mocno szwankowała. Bartosz Tarachulski nie imponował formą, a Grazvydas Mikulenas cierpiał na chroniczną nieskuteczność. Strzelanie bramek w „Czarnych Koszulach” spoczywał na barkach ofensywnego pomocnika, Arkadiusza Bąka.

Trener Małowiejski „na gwałt” potrzebował więc napastnika, który weźmie na siebie ciężar strzelania bramek. Szybko podpisano więc kontrakt z 19-letnim przybyszem z Afryki, a jego pierwotny klub dostał za niego 150 tysięcy dolarów. W końcu 23 listopada 1997 roku zadebiutował podczas meczu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, gdy w 78 minucie zmienił Grazvydasa Mikulenasa. W kolejnym spotkaniu z Pogonią Szczecin wyszedł już w pierwszym składzie.

Ostatecznie jego pierwszy sezon w Polsce nie przebiegł do końca po jego myśli. Do końca rozgrywek zaliczył 13 spotkań w Ekstraklasie, jednak strzelił tylko jedną bramkę, otwierając wynik spotkania z Górnikiem Zabrze, gdy w 33 minucie pokonał Andrzeja Bledzewskiego. W kolejnym sezonie nie było dużo lepiej. Rozegrał w „Czarnych Koszulach” łącznie ledwie 19 spotkań i strzelił tylko pięć bramek.

Olisadebe swoje pierwsze dwa sezony na polskich boiskach mógł więc uznać zaledwie za średnie. Tak samo tyczyło się to działaczy Polonii, którzy wierzyli, że ten stanie się dla nich zbawieniem na pozycji napastnika. Zmieniło się to dopiero w sezonie 1999-2000. Nigeryjczyk zaczął przede wszystkim regularniej grać, a co za tym poszło, dorzucił w całym sezonie 13 bramek, czym znacząco pomógł swojej drużynie w zdobyciu mistrzostwa Polski.

„Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę Będziem Polakami”

Nikt jednak nie spodziewał się wtedy, że już kilka miesięcy później zobaczymy go w biało-czerwonych barwach. Wszystko zmieniło się, gdy ówczesny dyrektor sportowy Polonii, Jerzy Engel został wybrany selekcjonerem reprezentacji Polski, mając budować zespół, który w końcu zdejmie klątwę z reprezentacji i awansuje na mistrzostwa świata.

Jerzy Engel próbował kilku napastników, jednak doszedł do wniosku, że Wojciech Kowalczyk już się skończył (nie dostał powołania ani razu), Andrzeja Juskowiaka w końcu z kadry się pozbył, a Marcin Mięciel i Maciej Żurawski nie prezentują odpowiedniego poziomu, by to na nich oprzeć atak polskiej reprezentacji. Wpadł w oko za to Paweł Kryszałowicz, ale celem Engela szybko stał się Olisadebe.

Selekcjoner wziął sobie za punkt honoru, zrealizowanie jego występów w koszulce z orzełkiem na piersi, co nie do końca spodobało się na początku kibicom. Dali temu wyraz przede wszystkim 6 maja 2000 roku, gdy na stadionie Zagłębia Lubin w trakcie rozgrzewki, został zwyzywany i obrzucony bananami. Jednak już rok później był w Polsce bohaterem.

Jednak już dwa miesiące później mógł się pochwalić polskim obywatelstwem, choć zostało to załatwione nie do końca zgodnie z wszelkimi obowiązującymi normami. Olisadebe nie porozumiewał się bowiem biegle w języku polskim ani nie mieszkał w naszym kraju wystarczająco długo. Miesiąc wcześniej ożenił się jednak z Polką, Beatą Smolińską. Dzięki interwencji prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego udało się jednak załatwić paszport w trybie przyspieszonym, by jak twierdził Engel, znacząco pomóc w awansie na turniej.

Dał nam przykład Emmanuel, jak zwyciężać mamy!

Już miesiąc po odebraniu paszportu, czarnoskóry snajper zadebiutował w towarzyskim meczu z Rumunią. I od razu dał Engelowi powód do uśmiechu, gdy strzelił jedyną bramkę dla Polaków. Szybko stał się podstawowym snajperem reprezentacji, tworząc duet z Pawłem Kryszałowiczem. Zaufanie Engela spłacił z nawiązką, bowiem w dziewięciu eliminacyjnych spotkaniach, strzelił osiem bramek i zanotował trzy asysty. Już w pierwszym meczu eliminacji, dwukrotnie cieszył się ze strzelonych Ukraińcom bramek.

Szybko stał się twarzą potężnego sukcesu, jakim był ogłoszony awans na mistrzostwa świata do Korei i Japonii. Sam selekcjoner zapowiadał, że to nie koniec i ma zamiar na samym turnieju osiągnąć wielki sukces. Tam jednak wszyscy pamiętają, jak było, a sam Nigeryjczyk z polskim paszportem strzelił jedną bramkę w meczu „o honor” przeciwko Stanom Zjednoczonym. Po tym rozegrał jeszcze kilka spotkań, jednak na dłuższą metę nie znalazł uznania w oczach Pawła Janasa, ani Zbigniewa Bońka. W 2001 roku został też sklasyfikowany na 29 miejscu w konkursie na najlepszego piłkarza świata, był też czwarty w plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca Polski.

Jak sam przyznawał jego decyzja i przyjęciu naszego obywatelstwa i grze w biało-czerwonych barwach przyjęła się z uznaniem w jego rodzinnym kraju, gdzie wielu marzy o wyrwaniu się z biedy, a on był przedstawiany jako człowiek, któremu się to udało.

Wyjazd z Polski

W międzyczasie Olisadebe zanotował dość spektakularny transfer. Choć w lidze jesienią 2000 roku spisywał się słabo, jego wielkie występy w narodowych barwach, spowodowały zainteresowanie jego usługami ze strony zagranicznych klubów. Jeszcze w grudniu został „przyklepany” jego transfer do Panathinaikosu Ateny, w którym wcześniej wielu Polaków radziło sobie bardzo dobrze. Kwota transferu to blisko dwa miliony dolarów. Przez pierwsze pół roku zdołał strzelić cztery bramki w ekipie ze stolicy Grecji, zaczęły jednak coraz bardziej niepokoić jego ciągłe urazy.

Lepiej było w kolejnym sezonie, gdy rozegrał też swoje pierwsze mecze w Lidze Mistrzów, gdzie Panathinaikos zaszedł aż do ćwierćfinału, ulegając tam Barcelonie. Wcześniej Olisadebe zdobył jednak m.in. bramkę na Highbury w starciu z Arsenalem, a także strzelił gola Schalke. W lidze popisał się za to dziewięcioma trafieniami. Ciągle nie był w stanie skompletować dwucyfrowej liczby bramek w sezonie. Po udanych mistrzostwach zdobył zaledwie osiem bramek w lidze, a do tego pięć trafień w Pucharze UEFA, gdzie podobnie w Champions League dotarł z zespołem do najlepszej ósemki, ulegając po dogrywce FC Porto.

Wszystko pękło wraz z początkiem sezonu 2003/2004. Olisadebe doznał kontuzji kolana i przez dłuższy czas nie mógł jej wyleczyć. Wrócił dopiero na końcówkę sezonu i choć błysnął wtedy formą strzelecką, nikt na niego specjalnie nie liczył w kolejnym sezonie, w którym głównie był zmiennikiem i w przekroju całej kampanii ani razu nie trafił do bramki.

W końcu w styczniu 2006 roku trafił do Portsmouth za pół miliona dolarów. W Anglii rozegrał dwa spotkania, wchodząc z ławki i wypadł z gry na pół roku. Kolejny sezon spędził w Skodzie Xanthi, gdzie w lidze zagrał zaledwie 99 minut, ani razu nie trafiając do bramki. Kilka goli strzelił dopiero na Cyprze w barwach APOP Kinyras, jednak i tam nie podbił ligowych boisk, gdyż co chwilę wypadał z powodu kolejnych urazów. Podobnie było w 2008 roku w Chinach, gdzie udało mu się strzelić dziesięć bramek w barwach Henan FC i został vicekrólem strzelców. W kolejnej kampanii kompletnie wypadł jednak z formy. W 15 spotkaniach tylko raz pokonał bramkarza rywali i pożegnał się z chińską ligą.

W tamtym czasie wpadł na testy do Lechii Gdańsk, która jednak ze względu na jego problemy zdrowotne nie zdecydowała się na podpisanie kontraktu. Kolejny sezon spędził na zapleczu greckiej ekstraklasy, jednak ponownie zaczęły go dopadać urazy, w związku z czym postanowił zawiesić buty na kołek.

Po zakończeniu kariery odciął się całkowicie od piłki i wrócił do Nigerii. Zajął się nieruchomościami, niedługo później rozwiódł się też z żoną. Rok temu pojawiło się jego zdjęcie z Martinsem Ekwueme, gdzie dość znacząco się zmienił.

Statystyki i osiągnięcia:

Osiągnięcia zespołowe:

Polonia Warszawa

  • 1x mistrzostwo Polski (2000)
  • 1x Puchar Polski (2001)

Panathinaikos Ateny

  • 1x mistrzostwo Grecji (2004)
  • 1x Puchar Grecji (2004)

Osiągnięcia indywidualne:

  • Piłkarz Roku w Polsce (2001)

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 1

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img

Więcej tego autora

Najnowsze

Resovia vs. Stal – reminiscencje po derbach Rzeszowa

12 kwietnia 2024 roku Retro Futbol gościło na wyjątkowym wydarzeniu. Były nim 92. derby Rzeszowa rozegrane w ramach 27. kolejki Fortuna 1. Ligi. Całe...

„Przewodnik Kibica MLS 2024” – recenzja

Przewodnik Kibica MLS już po raz czwarty ukazał się wersji drukowanej. Postanowiliśmy go dokładnie przeczytać i sprawdzić, czy warto po niego sięgnąć.

Mário Coluna – Święta Bestia

Mozambik dał światu nie tylko świetnego Eusébio. Z tego afrykańskiego kraju pochodzi też Mário Coluna, który przez lata był motorem napędowym Benfiki i razem ze swoim sławniejszym rodakiem decydował o obliczy drużyny w jej najlepszych czasach. Obaj zapisali też piękną kartę występami w reprezentacji.