Francuski dramat w dwóch aktach. Jak Francja na mundial nie pojechała?

Bez wiz

Miesiąc po klęsce Francuzi mogli się zrehabilitować. Okazją ku temu było spotkanie z Bułgarią na Parc des Princes przypadające na 17 listopada. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały jednak, że będzie to bardzo trudny mecz. Rywale mieli bowiem znakomitą ekipę. Christo Stoiczkow, Krasimir Bałakow, Emil Kostadinow, Ljubosław Penew, Jordan Leczkow – to były nazwiska, które wtedy wiele znaczyły w świecie piłki. Zresztą Bułgarzy wciąż mieli szanse na awans. Warunkiem gry na mistrzostwach było zwycięstwo nad Francją.

Ale i stojący przed wielką szansą Bułgarzy mieli swoje problemy. Okazało się bowiem, że dwaj kluczowi zawodnicy, Kostadinow i Penew, nie posiadają wiz do Francji. Receptę na rozwiązanie kłopotu podał inny kadrowicz Georgi Georgijew. Pomocnik przypomniał sobie, że niedaleko miasta Miluza, gdzie na co dzień grał w klubie, jest przejście graniczne pomiędzy Francją a Niemcami, na którym strażnicy nie zatrzymują aut posiadających francuskich i niemieckich rejestracji. Pomysł został podchwycony. Zresztą nie było innego wyjścia. Kostadinow i Penew wsiedli do samochodu kierowanego przez Georgijewa i cała trójka spokojnie znalazła się we Francji.

Kogut na murawie

Wypełniony po brzegi Parc des Princes najpierw zobaczył nieco zabawną scenkę, jak zawodnicy bezradnie próbowali złapać koguta, który wszedł na murawę i wcale nie zamierzał jej opuścić. Zszedł z niej dopiero po kilku chwilach, z własnej woli, dumny z tego, że żaden z graczy go nie schwytał.

Już bez drobiu na boisku, rozgorzała piłkarska walka. W 31. minucie Papin zgrał piłkę do Cantony, a ten potężnym strzałem pokonał Borisława Michajłowa. Radość Les Blues była ogromna. Znów kontrolowali sytuację.

Ale demony dały spokój Francuzom jedynie na kilka minut. Krasimir Bałakow dośrodkował z rzutu rożnego, pojedynek główkowy wygrał Emil Kostadinow i Bernard Lama musiał wyciągać futbolówkę z siatki.

Cantona strzelający bramkę i wielka radość Bułgarów