Bosonodzy czarodzieje, czyli Indie na igrzyskach w Londynie

Uznanie w Europie

Dobrym występem przeciwko Francji zyskali sporą popularność i w związku z tym zapadła decyzja, żeby nie wracać od razu do domu, tylko zostać w Europie na kilka towarzyskich spotkań z innymi zespołami. 12 sierpnia indyjscy piłkarze rozegrali w Rotterdamie mecz z miejscową Spartą. Znów pokazali się z dobrej strony, a porażka 1:2 ujmy im nie przyniosła. Tym bardziej że nie sprzyjały im warunki, ponieważ z powodu deszczu musieli grać w obuwiu.

Jednak dwa dni później mogli już grać tak, jak lubili najbardziej, czyli na boso i sprawili sporą niespodziankę. W Amsterdamie w obecności 10 tys. widzów pewnie wygrali z Ajaxem. Swoją grą krótkimi podaniami i panowaniem nad piłką wzbudzili entuzjazm wśród kibiców, a pojedynek zakończył się wynikiem 5:1 dla gości z Azji. W składzie holenderskiej ekipy wystąpił wówczas nie tak słynny jeszcze 20-letni Rinus Michels.

Futbol w Holandii ciągle jeszcze był wtedy amatorski i na arenie europejskiej nie znaczył zbyt wiele. Niemniej Ajax był jednym z największych i najlepszych klubów w Holandii i tak wysokie zwycięstwo musi budzić uznanie. Wyprawę do Kraju Tulipanów Hindusi zakończyli w Hadze. Z występującym wówczas na drugim poziomie rozgrywkowym V.U.C. przegrali 0:1, ale swoimi występami po raz kolejny udowodnili, że z piłkę można grać na bosaka i da się to robić dobrze.

17 sierpnia planowano mecz w Düsseldorfie z ekipą niemiecką, ale ostatecznie spotkanie zostało odwołane, o czym poinformowano w krótkim komunikacie. Warto pamiętać, że w latach powojennych niemiecki futbol był dość mocno izolowany na arenie europejskiej, a reprezentacja swój pierwszy mecz rozegrała dopiero w 1950 r.

Drużyna indyjska wróciła wobec tego do Wielkiej Brytanii, gdzie zaaranżowano kilka kolejnych sparingów. 21 sierpnia Hindusi wygrali 3:1 z drużyną złożoną z zawodników Isthmian League – jednej z regionalnych lig z Londynu i okolic. Następnie rozegrano dwa mecze z amatorską reprezentacją Walii. W Wrexham 23 sierpnia Indie wygrały 4:1, a trzy dni później w Swansea było 0:0. Zwłaszcza pierwszym występem zdobyli uznanie wśród miejscowych kibiców, a reporter lokalnej gazety nazwał tamto spotkaniem meczem życia.

Od kiedy piłka nożna po raz pierwszy zagościła na Wrexham Racecourse, nigdy nie widziałem meczu, w którym byłoby tyle jakości i czystości w grze, jak w pierwszym z dwóch amatorskich starć Walii z Indiami. Ośmiu indyjskich zawodników grało bez butów, ale w żaden sposób nie zmniejszyło to siły ich uderzeń. Ich celność była niesamowita, podania nieskazitelne, a utrzymaniem piłki na ziemi dali miejscowym prawdziwą lekcję poglądową. Niewiele drużyn opuści Wrexham przy większej owacji niż ta, którą otrzymali ci Hindusi – pisał o tamtym pojednyku na łamach Wrexham Leader z 27 sierpnia 1948 r.

Po kilkudniowej wizycie w Walii wrócili do Anglii, gdzie 31 sierpnia w Sutton Coldfield 1:0 pokonali zespół Boldmere St. Michaels F.C. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne Hindusi musieli w tym meczu grać w butach. Brakowało im przez to nieco precyzji w podaniach, a na ciężkim, błotnistym boisku nie byli w stanie rozwinąć skrzydeł. Jedyną bramkę w tamtym meczu zdobył Sarangapani Raman, a asystę zaliczył Balasundra Nataraja Vajravelu.

Wczorajszy mecz pomiędzy Boldmere St. Michaels a reprezentacją olimpijską Indii, wygrany przez gości jedną bramkę, uwidocznił kontrast pomiędzy różnymi stylami gry. Zespół Boldmere postąpił dobrze, starając się utrzymać drużynę gości z dala od bramki, ale trzeba też odnotować, że panujące warunki były dla Indii bardzo niekorzystne – pisano nazajutrz w prasie.

Ostatnie spotkanie podczas swojej wizyty w Europie rozegrali 2 września. Ich przeciwnikiem była drużyna graczy Athenian League, a mecz zakończył się remisem 1:1. W drogę powrotną do Indii reprezentacja wyruszała dwa dni później z Liverpoolu na RMS Circassia.