Dlaczego Indie zrezygnowały z udziału w mistrzostwach świata w 1950 r.?

Grupowi rywale

Losowanie grup finałów przeprowadzono 22 maja 1950 r. w Rio de Janeiro. Indie trafiły do grupy C. Ich rywalami były drużyny Włoch, Szwecji i Paragwaju. Włosi w Brazylii bronili zdobytego przed wojną tytułu. W drugiej połowie lat czterdziestych dysponowali znakomitą drużyną. Oparta była na zawodnikach AC Torino, które seryjnie zdobywało mistrzostwo Włoch. Niestety 4 maja 1949 r. doszło do katastrofy na wzgórzu Superga, w wyniku której śmierć poniosła cała wracająca z Lizbony drużyna. Do historii przeszli jako Grande Torino. Osłabiona reprezentacja do Brazylii wybrała się w dwóch grupach – pierwsza drogą morską, a druga samolotem. Nie sposób było jednak zastąpić znakomitych graczy AC Torino na czele z Valentino Mazzolą i o obronie tytułu Włosi mogli raczej pomarzyć.

Szwedzi w 1948 r. w efektownym stylu wygrali turniej piłkarski na igrzyskach olimpijskich. Sam kraj w trakcie II wojny światowej oficjalnie zachował neutralność i szczęśliwie ominęły go wojenne działania. Nie powinno więc dziwić, że tuż po wojnie Szwecja dysponowała czołową europejską drużyną. Do Brazylii Szwedzi przyjechali bez swoich trzech asów Gunnara Grena, Gunnara Nordahla oraz Nilsa Liedholma. Cała trójka po igrzyskach trafiła do Serie A do zespołu AC Milan, gdzie stworzyli znakomite trio Gre-No-Li. Jako że w szwedzkiej reprezentacji mogli wówczas grać tylko amatorzy, to o udziale w mistrzostwach mogli jednak zapomnieć. Niemniej reszta reprezentantów prezentowała poziom pozwalający realnie myśleć nawet o fazie finałowej.

Paragwaj na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych dysponował jedną z najbardziej utalentowanych generacji w swojej historii. W 1949 r. na rozgrywanych w Brazylii mistrzostwach kontynentu zaprezentowali się bardzo dobrze. W ostatnim meczu z gospodarzami nieoczekiwanie wygrali 2:1 i żeby wyłonić mistrza, trzeba było dodatkowego meczu między Brazylią a Paragwajem. Trzy dni po porażce Brazylijczycy wzięli srogi rewanż i wygrali aż 7:0. Paragwaj jednak powetuje sobie niepowodzenie cztery lata później. W 1953 r. na peruwiańskich boiskach okazali się najlepsi w całej stawce, a o mistrzostwie decydował znów dodatkowy mecz, znów z Brazylią, ale tym razem wygrany 3:2.

Indie przy takich rywalach wyglądały jak kopciuszek, a szanse na awans z grupy były raczej iluzoryczne. Rywale po losowaniu pewnie dopisywali po dwa punkty za zwycięstwo nad Hindusami, ale na boisku mogło być różnie. Niedoceniany i traktowany z wyższością rywal zawsze może sprawić niespodziankę, o czym boleśnie na brazylijskim mundialu przekonali się Anglicy.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…