„Javier Mascherano. Kapitan bez opaski” – recenzja

mascherano

P rzez osiem lat gry w Barcelonie trafił do siatki tylko raz i to z rzutu karnego. Zyskał jednak niebywały szacunek kolegów z drużyny oraz kibiców na całym świecie. Wydawnictwo SQN wypuściło na rynek już drugie wydanie książki „Javier Mascherano. Kapitan bez opaski”. Świadczy to o wielkiej popularności zawodnika, który raczej pozostawał w cieniu Leo Messiego, Luisa Suareza, Xaviego czy Andresa Iniesty.

Javier Mascherano nigdy nie był futbolową gwiazdą pierwszego kalibru. Raczej ciężko będzie znaleźć małego chłopca mówiącego, że jego idolem jest Javier Mascherano. Jednak jeśli przyjrzeć się jego osiągnięciom, to można powiedzieć, że swoją karierę wycisnął niczym cytrynę. Z Barceloną wygrał wszystko, do pełni szczęścia zabrakło sukcesu z reprezentacją Argentyny, z którą był wiecznie drugi (cztery wicemistrzostwa Ameryki Południowej i wicemistrzostwo świata), nie licząc dwóch złotych medali olimpijskich (Ateny 2004 i Pekin 2008).

Publikacja przygotowana przez SQN nie jest klasyczną biografią. W ogóle tego typu książki możemy podzielić na kilka kategorii – może to być laurka dla piłkarza, który osiągnął wszystko (np. „Andres Iniesta. Rok w raju” czy „Cristiano Ronaldo. Obsesja doskonałości”) albo książka „ku przestrodze” o zmarnowanym talencie (np. „Zasypany. Życie na zakręcie” czy „Dawid Janczyk. Moja spowiedź”). Biografia Javiera Mascherano przypomina trochę poradnik coachingowy i z książek dostępnych po polsku chyba najbardziej przypomina biografię innej gwiazdy „Dumy Katalonii”, czyli „Victor Valdes. Samotność bramkarza”. Zwłaszcza że dodatkowy podtytuł brzmi „15 kroków do bycia liderem”.

Założenie jest takie, że Javier Mascherano swój sukces zawdzięcza nie tyle talentowi, co ogromnej pracy i samodyscyplinie, która pozwalała mu stawać się każdego dnia lepszym. Poza tym autorzy podkreślają jego zdolności do przewodzenia w grupie, które ujawniał już od najwcześniejszej młodości:

Nie zaskoczyło mnie to, co zobaczyłem na mundialu, ponieważ przewodził naszej grupie już od dłuższego czasu. W Brazylii dostrzegłem jednak więcej, bo doszliśmy z reprezentacją do finału. Mascherano jest przygotowany do kierowania zespołem, do bycia jego liderem lepiej niż ktokolwiek inny. Opaskę nosiłem ja, ale on był obok przez cały czas, zajmując się każdą głupotą lub ważną sprawą, którą trzeba było załatwić. Masche wie, jak sobie radzić w każdej sytuacji. Jest bardzo pozytywnym liderem. Cały czas myśli o swoich kolegach z drużyny i uczy ich nowych rzeczy. Jest bojownikiem. Nie da się tego nie naśladować. To kapitan, który walczy zawsze w pierwszym szeregu, biega więcej niż inni, jest przykładem, jak powinno się postępować na boisku. Masche to osoba, która sprawia, że w grupie zawsze wszyscy są zadowoleni. (s. 20-21)

Jeśli tak o nim wyraża się sam Leo Messi, to musi coś w tym być. Javier Mascherano w swoich drużynach nigdy nie był pierwszą gwiazdą, ale koledzy zawsze podkreślali, jak istotna jest jego rola. Autor książki podkreśla te cechy osobowości Masche, które pozwoliły mu stać się liderem.

W książce znajdziemy historię kariery Javiera Mascherano, ale biegnie ona niejako w tle, obok licznych „złotych myśli”, które złożyły się na jego sukces. Niektóre są banalne i brzmią jak cytaty z twórczości Paulo Coelho:

Niebezpiecznie jest wierzyć w to, co inni o nas mówią. Nieważne, czy dobrze, czy źle. Do serca warto brać sobie jedynie opinię najbliższych. (s. 174)

Albo:

Lepiej, gdy robisz pewne rzeczy dobrze, a mimo to przegrywasz, niż gdy wygrywasz za wszelką cenę. (s. 192)

Mają one robić wrażenie bardzo głębokich, ale faktycznie są to głównie piękne słowa, które albo nic nie znaczą, albo mówią o rzeczach oczywistych. Z pewnością autor facebookowego profilu „Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty” miałby tutaj co komentować. Pomijając jednak te sentencje, książka jest wartościowa. Już sam jej układ jest bardzo ciekawy i rzadko spotykany. Oficjalnie autorami są Nicolás Miguelez (znany argentyński dziennikarz) i Javier Mascherano, a całość narracji jest podzielona na dwie przeplatające się części – inną czcionką bezpośrednie wypowiedzi głównego bohatera (zapewne i tak spisane przez Migueleza), a inną komentarz dziennikarza. Wygląda to trochę jak wydanie czyichś dzienników z naukowym komentarzem, co na pewno nadaje rys oryginalności pośród innych biografii piłkarskich. Na wielki plus także 9 wypowiedzi ludzi ważnych dla Javiera Mascherano, które opisują jego fenomen – m.in. koledzy z Barcelony Leo Mesii i Xavi oraz wybitni argentyńscy trenerzy César Luis Menotti i Alejandro Sabella. Na plus także dodatki do polskiego wydania, czyli wstępy Karola Chowańskiego (FCBarca.com) i Patryka Pulikowskiego (założyciel i pierwszy prezes polskiego fan clubu FCB) oraz posłowie specjalisty od ligi hiszpańskiej Tomasza Ćwiąkały.

Motywacją do przygotowania drugiego wydania było odejście Javiera Mascherano w styczniu 2018 r. z Barcelony do chińskiego klubu Hebei Cina Fortune. Stąd też bardzo oryginalny pomysł Wydawnictwa SQN, aby na końcu książki umieścić listę osób z Polski, które pragną podziękować Javierovi Mascherano za jego grę dla Barcelony. Taka akcja zaktywizowała sympatyków Barcelony nad Wisłą, poza tym jest niezłym chwytem marketingowym, bo uczestnicy akcji chętnie kupią książkę ze swoim nazwiskiem. Słowa uznania dla Sine Qua Non za tego typu pomysły.

W kwestiach graficznych okładka bez większych rewelacji, w środku ilustracji brak, natomiast na plus estetyczne i poręczne wydanie. Wtręty niepochodzące od autorów są wyróżnione szarym papierem, co czyni całość narracji bardziej przejrzystą. Książka ogólnie jest ciekawa i każdy szanujący się fan Barcelony czy Liverpoolu (Mascherano grał tam w latach 2007-2010) powinien po nią sięgnąć. Nie da się jednak uniknąć wrażenia, jest tam trochę za dużo „lania wody” i gdyby ją okroić do naprawdę ciekawych i interesujących informacji, byłaby o 1/3 mniejsza. Otwarte pozostaje pytanie, czy Javier Mascherano więcej o sobie nie chciał powiedzieć, czy po prostu nie miał już więcej ciekawego do powiedzenia.

Na pewno jednak trzeba dodać, że postać Javiera Mascherano wyłaniająca się z tej książki to postać wielkiego profesjonalisty, człowieka obowiązkowego i bezwzględnie oddanego swojej drużynie, rodzinie oraz ojczyźnie (podkreślał, że swoje dwie córki wychowuje w kulturze argentyńskiej, mimo że nigdy nie mieszkały w Argentynie). Nie wahał się także krytykować swojej ojczyzny, kiedy uznał to za stosowne:

Futbol to synteza kultury danego kraju, która dużo mówi o jego społeczeństwie. To lustro, w którym można się przejrzeć. Od momentu, gdy przegraliśmy finał z Niemcami, docierają do mnie liczne pretensje. Dlaczego nie przygotowywaliśmy się do mundialu tak jak Niemcy? Zacznę od tego, że niemiecki futbol realizował ten sam proces przez 12 lat. Najpierw z Klinsmannem, później z Löwem. 12 lat! To prawda, opracowali swoją metodę. Jednak właściwe pytanie powinno brzmieć: dlaczego domagacie się, żebyśmy postępowali tak jak Niemcy, a nie bierzecie najpierw pod uwagę kontekstu krajowego? Futbol nie jest oderwany od życia codziennego. Wręcz przeciwnie. Często piłka nożna mówi o państwie tyle samo, co jego gospodarka. Uważam, że my, Argentyńczycy, powinniśmy brać przykład z Niemców również w sprawach pozasportowych. (s. 206)

Chłodna, analityczna głowa to jedna z największych zalet Javiera Mascherano, co jest wiele razy podkreślane na łamach tej książki. Wszyscy przepowiadają mu udaną karierę trenerską, kiedy tylko skończy swoją przygodę z ligą chińską. Zapowiada się na to, że do tej książki będzie można jeszcze dopisać kilka rozdziałów. To pozwoli uczynić ją pełniejszą i usunąć niektóre niby-motywacyjne fragmenty.

BARTOSZ BOLESŁAWSKI

#wspieramretro
O Bartosz Bolesławski 40 artykułów
Psychofan i zaoczny bramkarz KS Włókniarz Rakszawa. Miłośnik niesamowitych historii futbolowych, jak mistrzostwo Europy Greków w 2004 r. Zwolennik tezy, że piłka nożna to najpoważniejsza spośród tych niepoważnych rzeczy na świecie.