José Piendibene – Maestro z Montevideo

Czas czytania: 11 m.

Piendibene i Harley

W 1909 r. do klubu przyszedł pochodzący ze Szkocji John Harley. Piendibene był oczarowany jego grą. Występujący w środku pola Szkot imponował grą głową, znakomicie potrafił się ustawiać i przewidywać boiskowe wydarzenia, dzięki czemu notował bardzo dużo przechwytów. Był też naturalnym liderem i w dużej mierze dzięki niemu Peñarol zmienił swój styl gry. Jak dotąd dominowała gra długimi piłkami, żeby jak najszybciej przedostać się pod bramkę rywali. Harley postulował grę krótkimi, bezpośrednimi podaniami, co wprowadzało na boisku większy spokój i porządek. Dzięki temu umiejętności takich zawodników jak Piendibene mogły zostać w pełni wykorzystane.

Penita wkrótce został przesunięty na środek ataku, a w 1911 r. był już podstawowym zawodnikiem zespołu. W tamtych czasach gra piątki ofensywnych graczy opierała się głównie na indywidualnych umiejętnościach. Skrzydłowi szaleli przy liniach, wdawali się w dryblingi, ale nie zawsze przynosiło to korzyść drużynie. Środkowi napastnicy bywali często osamotnieni i jeśli sami nie stworzyli sobie korzystnej sytuacji, to mogli raczej zapomnieć o bramkach.

Harley i Piendibene stali się katalizatorami zmian w tej formacji. Krótkie, bezpośrednie podania spowodowały, że gra zyskała na płynności i efektywności. Defensorzy drużyn przeciwnych musieli się wówczas mocno napocić, żeby nadążyć za szybko grającymi piłkarzami Peñarolu. Ofensywny kwintet wreszcie zaczął grać zespołowo, co przełożyło się na większą liczbę dogodnych sytuacji. Częściej padały też bramki, co przyciągało na trybuny coraz większe rzesze kibiców.

O ile nie brakowało wówczas znakomitych dryblerów, o tyle niewielu decydowało się na kiwanie tuż pod bramką rywala. Piendibene zmienił również to i ochoczo kładł na ziemi bramkarzy rywali, a sztukę dryblingu wyniósł na zupełnie nowy poziom. Dzięki swojej inteligencji był bardzo pojętnym uczniem i zawsze podkreślał zasługi Harleya w rozwoju swojego talentu. Uważał Szkota za wspaniałego nauczyciela i mimo że grali na różnych pozycjach, to bardzo wiele się od niego nauczył.

Bartosz Dwernicki
Bartosz Dwernicki
Pierwsze piłkarskie wspomnienia to dla niego triumf Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów i mecze francuskiego mundialu w 1998 r. Później przyszła fascynacja Raúlem i madryckim Realem. Z biegiem lat coraz bardziej jednak kibicuje konkretnym graczom niż klubom. Wielbiciel futbolu latynoskiego i afrykańskiego, gdzie szuka pozostałości futbolowego romantyzmu. Ciekawych historii poszukuje też w futbolu za żelazną kurtyną. Lubi podróże i górskie wędrówki.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...